Mam totalnego bzika na punkcie jakości

Ryszard Gromadzki
21-06-2004, 00:00

Dzięki pożytecznej „fiksacji” Adama Podoby, jego firma lokuje ponad 90 proc. sprzedaży na unijnych rynkach.

Trzeba być bezwzględnie pewnym swojego produktu, zwłaszcza w sektorze spożywczym, żeby bez obaw poddać go weryfikacji SGF/IRMA — europejskiego instytutu jakości. Adam Podoba, szef i właściciel mazowieckiej firmy Alpex, która specjalizuje się w produkcji zagęszczonych soków owocowych, taką pewność uzyskał już kilka lat po uruchomieniu firmy.

— Naturalny produkt najwyższej jakości w połączeniu z wyrafinowaną technologią sprawił, że nie mieliśmy się czego wstydzić — mówi prezes Podoba.

Firma została poddana wszechstronnej lustracji przez inspektorów z SGF/IRMA.

— Nie mieli żadnych zastrzeżeń, w 1997 r. uzyskaliśmy po raz pierwszy certyfikat SGF/IRMA. To rodzaj „żelaznego listu”, który otworzył nam drzwi na najbardziej wymagające rynki. Przy okazji miałem osobistą satysfakcję, bo żaden z parametrów naszych soków określonych przez zakładowe laboratorium w Łęczeszycach nie został podważony przez badaczy z głównego laboratorium SGF/IRMA w Berlinie — chwali się Adam Podoba.

Czwarta zmiana

Nacisk na jakość szybko przyniósł efekty.

— Ponad 90 proc. naszych soków eksportujemy na rynki dziś już wewnątrzunijne. Doszło do tego, że niektórym kontrahentom sprzedajemy mniejsze partie soków niż zamawiają, bo na więcej nie pozwala nasz potencjał produkcyjny — mówi szef Alpexu.

Ale i na ten problem znalazła się rada. Pomógł SAPARD.

— Uzyskaliśmy z tego funduszu 10 mln zł dofinansowania na instalację nowoczesnej linii technologicznej. Będzie gotowa za kilka miesięcy. W związku z tym zamierzamy uruchomić w zakładzie czwartą zmianę — zapowiada Adam Podoba.

Ten ruch pozwoli na przyjęcie sześciu nowych pracowników, czyli na zwiększenie zatrudnienia do 42 osób.

Kurs na eksport nie przeszkadza też Alpexowi funkcjonować na rynku krajowym. Mazowiecka firma ma 5-proc. udział w sprzedaży zagęszczonych soków owocowych w Polsce.

Sąsiedztwo zobowiązuje

Alpex działa od 1993 r. jako spółka rodzinna. Adam Podoba mówi, że profil firmy określiła geografia.

— Łęczeszyce leżą w środku grójecko-wareckiego zagłębia owocowego. To największy sad w Europie. Żyjąc tutaj trudno postawić na inną branżę — śmieje się właściciel Alpexu. Lokalni sadownicy zapewniają firmie wysokiej klasy surowiec: jabłka, truskawki, maliny, aronię, wiśnie itd.

— W ciągu roku produkujemy 12 tys. ton zagęszczonych soków owocowych. Żeby wytworzyć taką ilość soku, musimy przerobić 80 tys. ton owoców od okolicznych sadowników. W ten sposób tworzy się zamknięty biznesowy obieg. Wszyscy są zadowoleni — podsumowuje Adam Podoba.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ryszard Gromadzki

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / / Mam totalnego bzika na punkcie jakości