Mamy czeski film na polskich autostradach

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 27-06-2008, 00:00

Jeden kredyt, wielkie zamieszanie i w sumie nikt nic nie wie. Tak wygląda sytuacja z budową dwóch kluczowych tras.

Jeden kredyt, wielkie zamieszanie i w sumie nikt nic nie wie. Tak wygląda sytuacja z budową dwóch kluczowych tras.

Budowa autostrad w modelu prywatno-publicznego partnerstwa to jedno ze sztandarowych haseł obecnego rządu. Tak miały powstać trasy A1 ze Strykowa do Pyrzowic oraz ze Strykowa do podwarszawskiego węzła Konotopa (A2). Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) negocjuje plan ich budowy, finansowania i eksploatacji z trzema konsorcjami. Ku zaskoczeniu sama stara się o kredyt z Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI) . Dyrekcja nie podaje kwoty pożyczki — pisze jedynie, że nie powinna być wyższa niż połowa wartości projektu. Chodzi o wielkie sumy, bo według nieoficjalnych informacji koszt odcinka Stryków — Konotopa (90 km) oszacowano w przetargu PPP na około 10 mln EUR/km, a trasy Stryków — Pyrzowice (180 km) na blisko 15 mln EUR.

Zdezorientowani

Wniosek GDDKiA zaskoczył potencjalnych operatorów.

— Jestem zdziwiony. Nie wiem, czemu taki wniosek się pojawił i dlaczego został złożony — mówi Dariusz Słotwiński, dyrektor ds. rozwoju Strabaga.

Ta firma jest członkiem konsorcjum z krótkiej listy na A1 Stryków — Pyrzowice.

— Nic nie wiemy o wniosku — wtóruje Krzysztof Kozioł, rzecznik Budimeksu.

Z kolei ta firma jest członkiem konsorcjum startują- cego do realizacji obu pro- jektów.

— Nie będziemy niczego komentować podczas trwania negocjacji — ucina Andrzej Kluby, prezes Autostrady Mazowsze, firmy stworzonej przez grupę Stalexport Autostrady, startującej na odci- nek A2.

Co ciekawe, powodów złożenia wniosku od dwóch dni nie jest w stanie wyjaśnić sama dyrekcja.

— Pracujemy nad wyjaśnieniem, skąd wziął się wniosek — mówi jeden z jej przedstawicieli.

Jeden z byłych szefów dyrekcji podkreśla, że od dawna zabiegała ona, aby firmy finansowały projekt z EBI i być może teraz sama dyrekcja przeciera im szlak.

Alternatywny straszak

Potencjalni koncesjonariusze snują nieoficjalnie różne domysły.

— Może to ma być straszak na potencjalnych koncesjonariuszy, aby pokazać im, że jeśli nie będą skłonni szybko porozumieć się z dyrekcją, to ma ona alternatywne rozwiązanie i sama będzie w stanie sfinansować projekt — przypuszcza jeden z przedstawicieli firm tworzących autostradowe konsorcja.

Przedstawiciele rządu i dyrekcji mówili wcześniej, że pracują nad alternatywą, jeśli nie powiodą się rozmowy z koncesjonariuszami, ale dotyczyło to głównie rozmów z Autostradą Wielkopolską (A2 Nowy Tomyśl — Świecko) oraz Gdańsk Transport Company (A 1 Nowe Marzy — Toruń). Być może jednak zdecydowali się także na alternatywę dla tras do Pyrzowic i Konotopy.

Trzeba jednak podkreślić, że wniosek dyrekcji do EBI dotyczący tych dwóch odcinków mówi o realizacji inwestycji w modelu PPP, więc bez koncesjonariuszy i tak się nie obejdzie.

Inny przedstawiciel firmy biorącej udział w konkur- sie nie wierzy jednak, że GDDKiA szuka alternatywy.

— Możliwe, że dyrekcja złożyła wniosek, by mieć pieniądze na zabezpieczenie własnego wkładu w inwestycję, czyli na przykład na wykup gruntów, które będzie musiała przekazać koncesjonariuszom, albo na dopłaty do eksploatacji już po zbudowaniu tras — twierdzi jeden z przedstawicieli firm drogowych.

Niewykluczone też, że dyrekcja chce wespół z koncesjonariuszami uczestniczyć w finansowaniu i budowie tras.

— Musiałaby zmienić specyfikację przetargową, a to mogłoby się skończyć rozpisaniem nowego przetargu — uważa jeden z szefów firm.

Na to jednak nie ma czasu, bo autostrady muszą być gotowe w 2011 r., a przetargi trwałyby wiele miesięcy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu