MarcPol wyrywa galeriom kotwice

  • Emil Górecki
opublikowano: 20-10-2014, 00:00

Właściciele centrów handlowych pozywają spółki Marka Mikuśkiewicza za zrywanie umów. Sieć przekonuje, że wina leży po drugiej stronie

Kotwica to największy i najważniejszy najemca galerii handlowej, zwykle supermarket lub hipermarket. Płaci relatywnie niskie stawki, ale wynajmuje dużą powierzchnię i przyciąga klientów, którzy nakręcają obroty innym sklepom. Brak kotwicy to porażka dla całej inwestycji. W dwóch galeriach handlowych, budowanych przez dewelopera Rank Progress w Chojnicach i Grudziądzu, kotwicą miał być sklep MarcPolu, jednej z najstarszych polskich sieci handlowych, zbudowanej przez Marka Mikuśkiewicza — niegdyś ze ścisłej czołówki najbogatszych Polaków.

OD MILIONÓW DO STADIONÓW:
OD MILIONÓW DO STADIONÓW:
W 2010 r. tygodnik „Wprost” lokował Marka Mikuśkiewicza na czwartej pozycji wśród najbogatszych Polaków. Rok później spór ze spółką francuskiego E.Leclerca pokazał, że formalnie jego jedynym majątkiem jest mniejszościowy pakiet MarcPolu — wystawiony na aukcję komorniczą. Dziś biznesmen bywa publicznie wyłącznie na imprezach sportowych.
EAST NEWS

Złe lokalizacje

W 2013 r. spółka Excalibur Trading, której prezesem jest Marek Mikuśkiewicz, wynajęła od Rank Progressu dwa lokale po 1,8 tys. mkw. każdy — w otwartym właśnie Pasażu Wiślanym w Grudziądzu i Bramie Pomorza w Chojnicach, która miała ruszyć jesienią. W obu lokalizacjach działalność miał prowadzić sklep MarcPolu. Po kilku miesiącach sklep zniknął z obu miejsc. Rank Progress wezwał najemcę do zapłaty zaległego czynszu (tylko w Chojnicach miesięczna należność wynosiła 18,5 tys. EUR), a potem do udzielenia zabezpieczenia swojego roszczenia. Bezskutecznie. Zabezpieczenie o łącznej wartości nieco ponad 600 tys. zł deweloper uzyskał w sądach.

— Komornikowi udało się zabezpieczyć jedynie około 2 tys. zł. Złożyliśmy do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przez Marka Mikuśkiewicza przestępstwa oszustwa na szkodę spółek Rank Progressu. Po wyjściu MarcPolu w obu galeriach mamy utrudniony wynajem i nadwyrężone zaufanie najemców. Wierzytelność rośnie z miesiąca na miesiąc, już teraz wynosi ponad milion złotych — mówi Robert Szczepanek, pełnomocnik właściciela galerii.

Iwona Zarucka, wiceprezes MarcPolu, zapewnia, że spółka MarcPol nigdy nie była stroną umów z Rank Progressem (a także właścicielami innych galerii, o których piszemy poniżej). Twierdzi też, że przyczyną wyprowadzki sklepów z obiektów w Grudziądzu i Chojnicach były decyzje i działania spółek celowych Rank Progressu.

— Brama Pomorza została ulokowana w nieatrakcyjnym miejscu, w znacznej odległości od centrum Chojnic, zaś Pasaż Wiślany — w bezpośrednim sąsiedztwie hipermarketu i innej galerii. Wynajmujący wprowadzili w błąd najemcę, spółkę Excalibur Trading, przedstawiając zawyżony catchment [zasięg oddziaływania — red.] obydwu inwestycji.

Wyniki badań zleconych przez najemcę wykazały, że dane o liczbie potencjalnych klientów oraz oddziaływaniu inwestycji na lokalny rynek były nieprawdziwe. Po otwarciu obiekty nie cieszyły się dużym zainteresowaniem. Najemca — po naszych, jako operatora spożywczego, sygnałach — postanowił zareagować, próbując dostosować formułę działalności sklepu do potrzeb lokalnego rynku. W tym celu całość praw i obowiązków z umowy najmu została przeniesiona na inną spółkę, która miała wprowadzić do lokalu operatora dyskontowego — mówi Iwona Zarucka.

Jak twierdzi, umowy najmu zawierały zgodę wynajmującego na takie przeniesienie. Stroną umów najmu — w miejsce Excalibur Trading — została spółka Centrum Dystrybucji, należąca do Marka Mikuśkiewicza.

Pełnomocnik Rank Progressu podkreśla, że dopuszczalna była cesja tylko na podmiot o potencjale finansowym pozwalającym płacić czynsz, a Excalibur nie przedstawił dokumentów potwierdzających kondycję finansową Centrum Dystrybucji. Dlatego Rank Progress kwestionuje ważność tych umów. Wyprowadzce obu sklepów z galerii Rank Progressu towarzyszyli ochroniarze i policja. Wiceprezes MarcPolu twierdzi, że miała to być tylko wymiana sprzętu i towaru, ale pracownicy ochrony galerii utrudniali wejście do lokalu.

— Działania wynajmujących stanowiły rażące naruszenie ich obowiązków, do których należy zapewnienie najemcy niezakłóconego dostępu do lokali. To uprawniało najemcę do wypowiedzenia umowy ze skutkiem natychmiastowym — dodaje Iwona Zarucka.

W maju 2014 r. do sądu trafił wniosek o upadłość galerii Rank Progressu w Grudziądzu. Wnioskodawcą była spółka Fabimex, której prezesem jest Ewa Sobczak, zasiadająca w radzie nadzorczej MarcPolu, podstawą — nota obciążeniowa wystawiona przez MarcPol i przeniesiona na Fabimex. Nota opiewała na blisko 141 tys. zł. MarcPol wystawił ją w związku z blokowaniem przez dewelopera towarów i rzeczy w sklepie w Grudziądzu.

Zła wola

Sklep MarcPolu miał też działać w lubelskim centrum handlowym Color Park. Na wykończenie sklepu właściciel galerii wydał 1,4 mln zł.

— Prace przebiegały dobrze, w porozumieniu z przedstawicielami MarcPolu, którzy uczestniczyli w negocjacjach, sprawdzali przebieg prac. Na koniec odebrali sklep, Marek Mikuśkiewicz stwierdził jednak, że nie byli do tego upoważnieni, zażądał renegocjacji kontraktu i 300-500 tys. zł. Miałem duże wątpliwości co do jego wiarygodności, więc nie przystąpiłem do rozmów — mówi Zbigniew Głowacki, prezes i inwestor handlowego Color Parku.

Centrum handlowe działało bez operatora spożywczego przez pół roku, dopóki nie wprowadził się Piotr i Paweł.

— Mieliśmy porozumienie o wynajmie wszystkich sklepów, ale najemcy wycofali się po odejściu MarcPolu. Obiekt świecił pustkami, wydajemy mnóstwo na marketing, żeby zatrzeć złe wrażenie. Spółce Marka Mikuśkiewicza wysłaliśmy wezwanie do zapłaty. Na razie pozostaje bez odpowiedzi, szykujemy więc pozew — mówi prezes Color Parku.

Wiceprezes MarcPolu tłumaczy, że w tym przypadku również wina leży po stronie właściciela obiektu.

— Mimo kierowanych przez najemcę wezwań lokal nie został mu wydany. Co więcej, wynajmujący wydał go innemu najemcy — mówi Iwona Zarucka.

Złe wynajęcie

Współpraca z firmami związanymi z Markiem Mikuśkiewiczem nie ułożyła się także Avesowi, który zbudował niewielką galerię w Zduńskiej Woli. Na początku 2012 r. jedna ze spółek powiązanych z biznesmenem wynajęła tam 1,8 tys. mkw. Również tu miał działać sklep sieci MarcPol. Inwestor wykończył lokal i uruchomił galerię w połowie roku, ale najemca wyprowadził się z niej w marcu 2013 r. Sprawa jest w sądzie.

— Jedynym powodem wypowiedzenia umowy był niski stan komercjalizacji obiektu. Postanowienia umowne gwarantowały najemcy, że wynajęte będzie co najmniej 80 proc. powierzchni handlowej galerii. Takiego pułapu wynajmujący nigdy nie zdołał osiągnąć — mówi wiceprezes MarcPolu.

— W naszej ocenie, Aves wywiązał się z zawartego w umowie zapisu określającego minimalny poziom komercjalizacji — odpowiada Renata Kubik, wiceprezes właściciela galerii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane