Marek Belka nigdy nie przegrał

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 25-06-2012, 00:00

Wreszcie co nieco wiemy o członkach RPP. Ale zagadek ciągle jest wiele

W przyszłym tygodniu odbędzie się 30. posiedzenie decyzyjne Rady Polityki Pieniężnej (RPP) w kadencji 2010-16. Za nami już ponad jedna trzecia działalności rady w obecnym składzie. Postanowiliśmy sprawdzić, jak dotychczas monetarne władze wywiązywały się z zadania. Pierwszy wniosek — to wyjątkowo restrykcyjny skład RPP. Członkowie rady położyli dotychczas na stole 17 wniosków mających znaczenie dla polityki pieniężnej (15 dotyczyło zmian stóp procentowych, a dwa — zmiany komunikatu po posiedzeniu). We wszystkich tych przypadkach pod głosowanie poddawano ewentualne zaostrzenie polityki. Ani razu nie pojawił się wniosek o rozluźnienie monetarnej śruby.

— Kiedy obecna rada obejmowała urzędowanie, jasne było, że będzie raczej podnosić stopy, niż je obniżać. Główna stopa wynosiła 3,5 proc., czyli była najniższa w historii. Oczekiwania okazały się uzasadnione, zobaczyliśmy pięć podwyżek — tłumaczy Piotr Bujak, główny ekonomista banku Nordea.

Ptasia potyczka

Najbardziej drapieżnym jastrzębiem w obecnej kadencji rady jest Andrzej Rzońca — głosował za dokręceniem monetarnej śruby 12 razy, a tylko czterokrotnie był przeciw. Nic dziwnego. Młody ekonomista to wychowanek Leszka Balcerowicza, byłego prezesa NBP, który również zasłynął restrykcyjną polityką pieniężną.

— Andrzej Rzońca to zwolennik starej, jastrzębiej szkoły. Wyznaje filozofię, że RPP odpowiada przede wszystkim za inflację i trzeba zrobić wszystko, żeby ją ograniczać — mówi Adam Czerniak, ekonomista Kredyt Banku.

Do grona jastrzębi można zaliczyć też Jerzego Hausnera i Andrzeja Bratkowskiego, którzy również raczej głosowali za podwyżkami stóp niż przeciw nim. Razem z Rzońcą często stanowili siłę, która przegłosowywała decyzje o podwyżkach. Głównym gołębiem RPP, a więc osobą, która dbała o niskie raty kredytobiorców, jest Elżbieta Chojna-Duch. Przeciwko dokręcaniu monetarnej śruby głosowała 13 razy, a tylko trzykrotnie była za. Do grona gołębi trzeba też zaliczyć prezesa

Marka Belkę. Sprzeciwiał się wysuwanym wnioskom 12 razy, a 5 razy był za.

— Elżbieta Chojna-Duch dawała publicznie do zrozumienia, że dla niej kluczowy jest wzrost gospodarczy. Ten pogląd konsekwentnie stara się wcielać w życie w czasie głosowań — mówi Adam Czerniak.

Charyzmatyczny lider

Co ciekawe, prezes Marek Belka w czasie swojego urzędowania nie przegrał jeszcze ani jednego z 17 głosowań. Jeśli podejmował jakąś decyzję, zawsze miał za sobą większość. Prezes jest charyzmatycznym liderem, który potrafi przekonać resztę członków do swojej racji, czy może patrzy, jak kształtuje się większość w radzie i pod nią się ustawia? Według ekonomistów, raczej pierwszy wariant jest prawdziwy.

— Prezes Belka wyznacza kierunek, którym podąża cała RPP. Warto wsłuchiwać się w to, co mówi, bo zwykle potrafi zbudować dla swoich opinii poparcie w radzie — mówi Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao. Mocna pozycja prezesa sprzyja reputacji RPP na rynkach finansowych.

— Widać, że zdanie Marka Belki liczy się dla pozostałych członków rady. To poprawia komunikację między RPP a rynkami — uważa Adam Czerniak. Jednak właśnie komunikacja jest — w ocenie analityków — piętą achillesową obecnej RPP.

— Wielu członków często zmienia poglądy, część mówi jedno, a robi drugie, a jeszcze inni nie mówią prawie nic. W takiej sytuacji decyzje RPP są często nieprzewidywalne — mówi Piotr Bujak.

Najlepiej smak porażki w RPP zna Andrzej Rzońca — przegrał sześć głosowań. O bezkompromisowości ekonomisty świadczy też fakt, że najczęściej podpada prezesowi Belce. Głosował inaczej niż on już dziewięć razy. Najbardziej jednomyślnym z Markiem Belką jest natomiast Andrzej Kaźmierczak — tylko dwukrotnie głosował inaczej niż prezes. Andrzej Kaźmierczak jeszcze bardziej zgrany jest jednak z Zytą Gilowską i Adamem Glapińskim. Ten tercet tylko dwukrotnie na 17 głosowań nie był jednomyślny. Gilowska i Glapiński zaledwie raz głosowali niejednomyślnie.

— Bliskość poglądów tej trójki ekonomistów pewnie nie jest przypadkiem — wszyscy zostali powołani w skład RPP przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego [po trzech członków wybiera prezydent, Sejm i Senat — red.]. Widocznie nie da się do końca zatrzeć podziałów politycznych wewnątrz rady — mówi Piotr Bujak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu