Marek Gil może dwa lata spędzić w więzieniu

Dawid Tokarz
03-03-2011, 00:00

Orzeczenie sądu jest nieprawomocne. Obrońcy negatywnego bohatera tekstów "PB" złożyli zażalenia.

Orzeczenie sądu jest nieprawomocne. Obrońcy negatywnego bohatera tekstów "PB" złożyli zażalenia.

Krakowski sąd zdecydował, że Marek Gil, biznesmen znany z robienia wielomilionowych interesów z Totalizatorem Sportowym i PZU Życie za czasów, kiedy państwowymi gigantami kierowali Władysław Jamroży i Grzegorz Wieczerzak, najbliższe dwa lata spędzi w więzieniu. Orzeczenie jest efektem prawomocnego wyroku tego samego sądu z grudnia 2008 r., który byłego prezesa i właściciela będącej w upadłości spółki Code uznał winnym oszukania Adama T. na 11,7 mln zł poprzez niespłacenie zaciągniętej u niego prywatnej pożyczki.

Działalność biznesową Marka Gila opisywaliśmy w "PB" wielokrotnie. Potem jego interesami zajęły się prokuratury w całym kraju. Część spraw zakończyła się umorzeniami lub wyrokami uniewinniającymi, część wciąż się toczy. Prawomocnie skazany został raz — ponad dwa lata temu.

(Nie) zły stan zdrowia

Sąd uznał wtedy, że Marek Gil wprowadził Adama T. w błąd co do możliwości zwrotu pożyczonej kwoty. Za doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości były szef Code dostał dwa lata więzienia w zawieszeniu na cztery i 8 tys. zł grzywny. Do końca sierpnia 2009 r. Miał też naprawić wyrządzoną szkodę, czyli… zwrócić Adamowi T. 11,7 mln zł. Nie zrobił tego i sąd w pierwszej połowie 2010 r. po raz pierwszy w dwóch instancjach zarządził wykonanie kary dwóch lat więzienia. Były właściciel Code wystąpił jednak o jej odroczenie ze względu na zły stan zdrowia. Opinia krakowskiego zakładu medycyny sądowej najwyraźniej okazała się dla niego niekorzystna, bo sąd w ostatnich tygodniach ponownie zarządził wykonanie kary.

— Orzeczenie to jest nieprawomocne. Obrońcy oskarżonego złożyli zażalenia, które będą rozpoznane przez sąd drugiej instancji — informuje Angelika Michalik z biura prasowego Sądu Okręgowego w Krakowie.

— Jako były sędzia i adwokat we wszystkich toczących się przeciwko niemu sprawach korzystał jak mógł z możliwości gry na zwłokę. Mam nadzieję, że tym razem się mu nie uda i trafi tam, gdzie jego miejsce — odpowiada pełnomocnik jednego z wierzycieli Code.

Pokrzywdzeni wierzyciele

Jego zdenerwowaniu trudno się dziwić. Choć syndyk upadłego w 2003 r. Code wykorzystał boom w nieruchomościach i ze sprzedaży majątku spółki uzyskał około 100 mln zł, to i tak nie zaspokoiło to nawet połowy roszczeń pokrzywdzonych wierzycieli. A ci z nich, którzy nie mieli zabezpieczeń na hipotekach, dostali tylko 4 proc. należnych kwot. Postępowanie upadłościowe Code wciąż jednak trwa, a syndyk liczy że znaczące pieniądze uda mu się jeszcze uzyskać ze sprzedaży jednej nieruchomości upadłej spółki, położonej w Gliwicach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Marek Gil może dwa lata spędzić w więzieniu