Marketing globalny nie znosi akcyjności

Marek Kłoczko
opublikowano: 28-11-2007, 00:00

Mimo niepowodzenia Wrocławia w staraniach o tematyczne EXPO 2012, wypada pochylić czoło przed wykonaną pracą promocyjną. Jakość oferty stolicy Dolnego Śląska była naprawdę dobra, ale w marketingu globalnym marka pojedynczego towaru — bo tak umownie można potraktować miasto — nigdy nie będzie silniejsza niż marka kraju jego pochodzenia. Zauważmy, że w powszechnym odbiorze — również u nas —to Korea wygrała EXPO dla Yeosu i zarazem dla Korei, Maroko zaś robiło wszystko dla Tangeru i zarazem dla Maroka. Podobnie Polska powinna walczyć o sukces Wrocławia i jednocześnie swój — tak jednak nie było. Nie chodzi o obecność czy nieobecność naszych polityków w czasie głosowania, bo podejmowanie ofensywy w samym Paryżu byłoby i tak spóźnione o całe lata.

Polska nie miała i nadal nie ma nowoczesnego systemu promocji. Dwa lata rządów Prawa i Sprawiedliwości zdewastowały nawet to, co istniało w dość ograniczonej formie. Państwu nie służył chaos kadrowy na placówkach zagranicznych, długie nieobsadzanie stanowisk ambasadorów, likwidacja minipionów promocyjnych. Zniszczono znaczną część dorobku Polskiej Organizacji Turystycznej. Niekończące się, jałowe spory toczyły się wokół Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagra-nicznych, a projektowany nowy twór pod nazwą Polska Agencja Handlu i Inwestycji byłby kolejnym scentralizowanym urzędem, nie zaś nowoczesną agencją promocyjną. Ustały kontakty instytucji rządowych ze sferą pozarządową. Zaprzepaszczono nawet niewielki dorobek partnerstwa publiczno-prywatnego, choćby program kreacji wizerunku Polski autorstwa wybitnego fachowca Wally’ego Olinsa, powstający przy współudziale KIG. Został on pozytywnie zaakceptowany, a następnie trafił do szuflady w MSZ.

Nie potrafimy wykorzystać do promocji marki Polska nawet tak znakomitych okazji, jak przypadająca w 2010 r. dwusetna rocznica urodzin Fryderyka Chopina. Spójrzmy, jak Austria umiejętnie rozegrała w 2006 r. podobną sytuację — 250. urodziny Wolfganga Amadeusza Mozarta. Rok poświęcony wielkiemu kompozytorowi z Salzburga był jednak precyzyjnie przygotowywany przez kilka lat. U nas jakąś uchwałą parlamentu zapewne również zostanie ogłoszony rok wielkiego kompozytora z Żelazowej Woli — ale na owej spóźnionej uchwale się skończy, a promocyjne wykorzystanie Chopina zdominuje tradycyjna akcyjność.

Marek Kłoczko

sekretarz generalny Krajowej Izby Gospodarczej

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Kłoczko

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy