Marketing historyczny

Jacek Zalewski
28-01-2005, 00:00

Obchody 60. rocznicy oswobodzenia resztek obozu Auschwitz-Birkenau przez Armię Radziecką generalnie się udały, chociaż pogoda trochę pokrzyżowała pierwotne plany prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Oświęcimski zlot koronowanych głów, prezydentów i premierów był klasycznym chwytem z kategorii marketingu historycznego. Prezydent Jacques Chirac zapoczątkował rocznicowy cykl 6 czerwca 2004 r. imprezą na plażach Normandii, potem różne państwa organizowały, co tam kto obchodzi — my Powstanie Warszawskie, południowi sąsiedzi Słowackie Powstanie Narodowe, etc. — a wszystko i tak przyćmi prezydent Władimir Putin gigantyczną fetą w Moskwie, która odbędzie się 9 maja 2005 r.

Pomysł wykorzystania oświęcimskiej rocznicy do zmiany międzynarodowego wizerunku Polski był bardzo trafiony, albowiem sierpniowe obchody 60. rocznicy Powstania Warszawskiego nie były tak nośne za granicą, chociaż oczywiście odegrały wielką rolę w relacjach polsko-niemieckich. Trudno na razie powiedzieć, czy tzw. kłamstwo oświęcimskie, polegające na powszechnym używaniu w Europie i na świecie skrótowego terminu „polski obóz koncentracyjny” — zostało wyprostowane. W każdym razie taki był szczytny cel wydania na obchody niemałych pieniędzy.

Koniecznie wypada skomentować udział Władimira Putina. W środę nie przyleciał do Krakowa, chociaż pogoda umożliwiła jednak lądowanie wielu innym VIP-om. W czwartek natomiast był łaskaw zaspać i zjawił się na forum „Let My People Live!” w Teatrze Słowackiego demonstracyjnie spóźniony. Przemówił, wstawiony awaryjnie gdzieś między wiersze wykonywane przez aktorów, ani słowem nie nawiązując do spóźnienia. Takie to już carskie obyczaje... Ponieważ o czasie Putina nie było, jego planowe miejsce na mównicy zajął spontanicznie Wiktor Juszczenko — i to zajął wręcz doskonale.

Ten drobny incydent miał ogromne znaczenie symboliczne. Dotychczas we wszelkich kalkulacjach politycznych i gospodarczych, dla Unii Europejskiej i generalnie dla Zachodu kategoria „Wschód” automatycznie równała się „Rosja”. No bo któż stamtąd, oprócz Putina, miałby być rozmówcą — Łukaszenko, Kuczma? A teraz przypadkowo wszyscy otrzymali mocny dowód, że gdy Putin się dąsa i lekceważy partnerów — jest ktoś w pełni zastępujący go w imieniu Wschodu!

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Marketing historyczny