Marszandzi muszą zmienić podejście do swoich klientów

Marek Wróbel
27-04-2001, 00:00

Marszandzi muszą zmienić podejście do swoich klientów

Jak ugryźć sztukę współczesną, zastanawia się już kolejne pokolenie jej polskich promotorów. Organizują wystawy, wernisaże, wydają katalogi, udzielają wywiadów. Przyznają jednak, że wszystkie te działania są mało skuteczne i że polska publiczność nie rozumie i nie akceptuje sztuki współczesnej. Tymczasem sztuka współczesna toruje sobie drogę tylnymi drzwiami.

Dlaczego sztuka współczesna nie cieszy się u nas popularnością, i czy tak jest rzeczywiście? Faktycznie, w krajach o zbliżonym lub wyższym poziomie klasy średnie i wyższe darzą ją większą estymą i przeznaczają na jej zakup większe pieniądze. Ale to jeszcze nie znaczy, że w Polsce współczesną twórczość odrzuca się całkowicie. W końcu marszandzi nadal żyją.

Obcy w galerii

Przeciętny człowiek sukcesu, który zaspokoił swe potrzeby konsumpcyjne i pragnie wstąpić na wyższy poziom rozwoju duchowego (m.in. poprzez kupowanie dzieł), nie może oczekiwać od środowisk zbliżonych do sztuki żadnej pomocy. A to z tej przyczyny, że ten, kto powinien być jego partnerem, czyli historyk sztuki czy pracownik galerii, darzy go głęboką pogardą i nie widzi powodu, by „zniżać się do jego poziomu”. Mówi zatem, a raczej przemawia, swoim, nie jego, językiem. Ignoruje fakt, że menedżer czy przedsiębiorca często nie miał czasu na zdobycie wyrobienia i wiedzy, bo przez całe dorosłe życie zajmował się bezwzględną walką o sukces. Że menedżer jest klientem, który ma prawo nie akceptować i krytykować, choć nie zaliczył pięcioletniego kursu na uniwersytecie.

Branża sztuki współczesnej wygląda w Polsce tak, jakby nabywcami byli sami marszandzi i artyści. Problem jednak w tym, że bez klientów spoza tego kręgu zginie.

Tylnymi drzwiami

Większość ludzi z branży nie dostrzega, kto powinien być ich prawdziwym chlebodawcą. Dlatego jest ona tak zamknięta. Tymczasem sztuka współczesna toruje sobie drogę do serc ludzi sukcesu. Można zaryzykować twierdzenie, że większe zasługi ma w tym zbożnym dziele IKEA i inne sklepy meblowe niż wszyscy publicyści razem wzięci (nawet ci publikujący w opiniotwórczych pismach, bo biznesowy czytelnik po prostu pomija ich teksty). Dużą rolę odgrywają także korporacje, będące od dawna za pan brat ze sztuką współczesną, które przekazują swoim pracownikom wzorce, często w dość kategorycznej formie. Mecenat firmowy to potężne narzędzie edukacyjne. I znów, można twierdzić, że kolekcja PBK, Bayera czy wystawy w modnych restauracjach przekonały do sztuki współczesnej więcej ludzi biznesu niż którakolwiek z galerii.

Marek Wróbel

Art NEW media

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wróbel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Marszandzi muszą zmienić podejście do swoich klientów