Mazowsze walczy o kasę z UE

AJ
opublikowano: 24-03-2011, 00:00

Wsparcie dla bogacącego się regionu może drastycznie zmaleć. To zahamuje nasz rozwój —ostrzega województwo.

Wsparcie dla bogacącego się regionu może drastycznie zmaleć. To zahamuje nasz rozwój —ostrzega województwo.

Choć większość polskich województw jest jeszcze znacznie biedniejsza od innych europejskich regionów (wg najnowszych danych Eurostatu w pięciu z nich na koniec 2008 r. PKB per capita był mniejszy niż 45 proc. unijnej średniej), Mazowsze powoli dogania Europę. Jako pierwsze pod względem wartości PKB na mieszkańca przekroczyło już 75 proc. unijnej średniej. Choć region się bogaci, jego władze obawiają się, że w związku z tym od 2014 r. (wtedy zacznie obowiązywać nowy unijny siedmioletni budżet) na Mazowsze popłynie mniej pieniędzy z UE.

Biedni bogaci

Dlaczego miałoby się tak stać? Wspólnotowe przepisy, według których dzielone są pieniądze na politykę spójności przewidują, że 82 proc. funduszy przekazywanych w ramach polityki spójności (w latach 2007-2013 było to 350 mld EUR) trafia tam, gdzie PKB per capita jest niższy niż 75 proc. unijnej średniej. Regiony, w których ten wskaźnik został przekroczony dostają jedynie 16 proc. funduszy i mogą je wydawać wyłącznie na poprawę regionalnej konkurencyjności i wzrost zatrudnienia.

— Odcięcie nas od dotychczasowego wsparcia będzie oznaczało nagły brak impulsu rozwojowego, brak pieniędzy na inwestycje i spadek zatrudnienia — tłumaczy Adam Struzik, marszałek województwa mazowieckiego.

Tymczasem potrzeby są ogromne — pieniądze z UE płyną na budowę regionalnych dróg, rozwoju sieci kanalizacyjnej, oczyszczalni ścieków infrastruktury informatycznej i przedsiębiorczości. Dlatego, aby uniknąć nagłego odcięcia od unijnej kroplówki, Mazowsze zamierza walczyć o wliczenie go do tzw. regionów przejściowych.

— Proponujemy by do tej kategorii zaliczyć regiony, w których poziom PKB per capita mieści się między 75 a 90 proc. unijnej średniej, i które w obecnym okresie są zaliczane do najbiedniejszych — tłumaczy Adam Struzik.

Podobne wsparcie objęłoby około 36 regionów z innych państw, m.in. wschodnich niemieckich landów.

— Im więcej państw skorzysta na takim rozwiązaniu, tym lepiej. Będzie bowiem łatwiej budować koalicję wokół dużego budżetu na politykę spójności — twierdz Jerzy Kwieciński, były wiceminister rozwoju regionalnego.

Bez Warszawy

Mazowsze ma już poparcie przedstawicieli regionów niemieckich. Ponieważ poprzez tzw. "janosikowe" wspiera pozostałe polskie województwa (w ciągu 6 lat w tej postaci trafiło do nich około 4,5 mld zł). Także one wspierają jego starania.

— Budżet unijny będzie jeden. Jeśli więc więcej dostaną bogaci, wiadomo, że biedniejsi otrzymają automatycznie mniej. Wiemy jednak, że Mazowieckie jest wewnętrznie zróżnicowane, a średnią podbija mu stolica. Dlatego dobrze byłoby elastycznie przesuwać pieniądze między regionami — mówi Józef Sebesta, wicemarszałek województwa opolskiego.

Inną możliwością ocalenia unijnego wsparcia byłoby wydzielenie z Mazowsza bogatej Warszawy.

— Wszystkie analizy pokazują, że opcja regionu przejściowego będzie korzystniejsza choćby ze względu na koszty tworzenia osobnego programu operacyjnego dla stolicy — tłumaczy Waldemar Sługocki, wiceminister rozwoju regionalnego.

1,5

mld EUR* Tyle, czyli o 82 proc. mniej niż w latach 2007-13 może dostać na Regionalny Program Operacyjny w latach 2014-20 województwo mazowieckie, jeśli nie zostanie uznane za "region przejściowy"

* jeśli wielkość unijnego budżetu na politykę spójności i zasady jej podziału nie zmienią się

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AJ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu