MCSI do likwidacji

Karol Jedliński
13-01-2011, 00:00

Sąd zdecydował, że spółka ma sprzedać swój majątek na poczet 60 mln zł długów. Pytanie, czy jest co sprzedawać.

Spółka Konrada Wojterkowskiego jest bankrutem

Sąd zdecydował, że spółka ma sprzedać swój majątek na poczet 60 mln zł długów. Pytanie, czy jest co sprzedawać.

Konrad Wojterkowski, założyciel i prezes informatycznej spółki MCSI, jeszcze do niedawna miał życie jak w Madrycie. Nazwisko na listach najbogatszych Polaków, superszybkie samochody, jak Aston Martin, pogawędki z premierem Tuskiem. A do tego domowe imprezy z najpiękniejszymi kobietami w mieście i Billem Murrayem myjącym kieliszki po małym co nieco w luksusowym apartamencie Wojterkowskiego na Mokotowie. Jednak w ostatnich latach błyskotliwa kariera znanego na warszawskich salonach biznesmena miała drugie dno. Okazuje się, że wystawne życie było na kredyt. Niespłacony. Warszawski sąd właśnie ogłosił upadłość likwidacyjną zadłużonego MCSI. Biznesmen może się odwoływać, choć nie ukrywa, że MCSI jest w fatalnej kondycji.

— Przegrałem dużo na giełdzie, stąd kłopoty spółki — tłumaczył przed sądem Konrad Wojterkowski, przeciwko któremu toczy się też sprawa o zakazanie prowadzenia działalności gospodarczej.

Komediodramat

Do zamknięcia tego wydania "PB" nie udało nam się uzyskać komentarza Konrada Wojterkowskiego. Jednak jeszcze miesiąc temu, gdy "PB" jako pierwszy napisał o problemach finansowych MCSI, prezes wierzył, że uda się je szybko rozwiązać. Planował uplasować na giełdzie spółkę zależną MCSI Films. Ta ma kilka procent praw do filmu "Aż po grób" ("Get Low") z Billem Murrayem i Robertem Duvallem w rolach głównych. Chciał uzyskać nawet 10 mln zł finansowania. I tym samym uratować spółkę matkę.

— Ten film ma oskarowe szanse. Jak wypali, to da zarobić krocie. A część pieniędzy z emisji poszłaby na spłaty pożyczek, jakie filmowa spółka wzięła od MCSI — zaznaczał Konrad Wojterkowski.

"Get Low", choć zabawny, kin jeszcze nie podbił. A w samym MCSI Films sytuacja nie zmierza ku happy endowi. Pomimo kilkumiesięcznych starań, spółka nie dostała od giełdy i inwestorów zielonego światła na debiut. Wcześniej z oferowania akcji spółki wycofał się Noble Securities. W kuluarach mówiło się, że zrobił to z obawy o utratę reputacji na rynku.

MCSI, spółka matka całego holdingu, jest w opłakanej sytuacji także przez to, że udzielała pożyczek Konradowi Wojterkowskiemu, do dziś niespłaconych.

Nerwy syndyka

"Miałem kiedyś Astona Martina, ale że miał kłopoty z pociskami ziemia-powietrze, to oddałem go do salonu" — mówi w jednym z filmów Bill Murray.

Kłopoty finansowe Konrada Wojterkowskiego, według relacji osoby bywającej na warszawskich salonach, oznaczają, że biznesmen pożegnał się już z częścią samochodowej kolekcji i mokotowskim apartamentem. A do tego na tzw. mieście nie brakuje osób, u których spółka biznesmena zalega mniejsze i większe kwoty. W sumie to około 60 mln zł. Czy choć część uda się spłacić z jej majątku? Na razie syndyk nawet nie wie, czym dysponuje.

— Pan Wojterkowski, jako prezes spółki, do wczoraj nie udostępnił mi dokumentacji firmy. Nie jest w stanie powiedzieć, czy ktokolwiek pracuje na jej rzecz. Jeśli dziś nie pozwoli mi na swobodny dostęp do papierów MCSI, to zwrócę się o pomoc do komornika —przekonuje Krzysztof Gołąb, syndyk w MCSI.

Adwokat Maciej Rodowicz, którego klient zgłosił roszczenia pracownicze wobec informatycznej spółki na 1,2 mln zł, dodaje:

— Do końca nie wiadomo, czy spółka ma jakiś majątek oprócz praw do produkcji filmowej i akcji. Oficjalnie sam Konrad Wojterkowski też nie ma za wiele — zaznacza Maciej Rodowicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / MCSI do likwidacji