Medyczne Schengen zastanie nas w lesie

  • Alina Treptow
opublikowano: 09-05-2013, 00:00

Szpitale chcą sięgnąć do kieszeni zagranicznych pacjentów nawet po 2 mld zł. Ale przygotowania do wdrożenia unijnej dyrektywy idą powoli

Już niecałe pół roku zostało do otwarcia unijnych granic dla pacjentów. 25 października wejdzie dyrektywa o transgranicznej opiece zdrowotnej, dzięki której na leczenie nad Wisłę będą mogli przyjeżdżać chorzy z całej Unii. Szpitale już liczą pieniądze.

PACJENCI ZZA ODRY: EMC Instytut Medyczny, zarządzany przez Piotra Gerbera, od kilku lat leczy niemieckich pacjentów. Giełdowa sieć szpitali współpracuje też poprzez telekonsultacje z jednym z tamtejszych szpitali klinicznych. [FOT. GK]
PACJENCI ZZA ODRY: EMC Instytut Medyczny, zarządzany przez Piotra Gerbera, od kilku lat leczy niemieckich pacjentów. Giełdowa sieć szpitali współpracuje też poprzez telekonsultacje z jednym z tamtejszych szpitali klinicznych. [FOT. GK]
None
None

— Większość placówek medycznych nie wykorzystuje swojego potencjału. Według szacunków, mogłyby wykonywać dodatkowe usługi dla zagranicznych pacjentów, warte 1,5-2 mld zł. Dyrektywa to wielka szansa dla polskich szpitali. Pytanie, czy ją wykorzystają — komentuje Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali. Jego zdaniem, dotychczasowe przygotowania — przede wszystkim po stronie polskiego regulatora — pozostawiają wiele do życzenia. Czasu jest coraz mniej, a ciągle nie uruchomiono ani platformy, która informowałaby zagranicznych pacjentów o polskich placówkach, ani krajowych punktów informacyjno-kontaktowych, których wymaga dyrektywa.

— Takich punktów powinno być jak najwięcej, jeśli chcemy, by turystyka medyczna w Polsce, podobnie jak np. w Turcji, miała istotny udział w gospodarce. Mamy doświadczonych i cenionych lekarzy, dobry sprzęt, który po części sfinansowała UE, i musimy to wykorzystać. Samo spełnienie podstawowych wymagań dyrektywy to za mało, jeśli chcemy być jej beneficjentem — przekonuje Piotr Gerber, prezes i akcjonariusz EMC Instytutu Medycznego. W przeciwieństwie do regulatora na otwarcie medycznych granic biznes przygotowuje się od miesięcy. EMC zdobywa doświadczenie od kilku lat. Giełdowa grupa szpitalna ma podpisane umowy z niemieckimi i holenderskimi kasami chorych.

— Z usług naszych przygranicznych szpitali korzysta rocznie 500-600 pacjentów zagranicznych. Myślimy o inwestycjach w kolejne placówki przy granicy, ale na szczegóły jest za wcześnie — zaznacza Piotr Gerber. Robert Mołdach, ekspert ds. zdrowia Pracodawców RP, twierdzi, że legislator po raz kolejny będzie wprowadzał zmiany w ostatniej chwili, mimo że od ogłoszenia dyrektywy minęły już dwa lata.

— Komisja Europejska dała tak dużo czasu, aby państwa członkowskie spokojnie się do niej przygotowały. Zostało pół roku, a w Polsce cicho sza — twierdzi Robert Mołdach. Na razie światło dzienne ujrzał projekt ustawy. Minął właśnie miesiąc konsultacji społecznych. Żadna z organizacji zrzeszających placówki medyczne, z którymi udało się nam skontaktować, nie brała w nich udziału.

— Konsultacje? Pierwsze słyszę — mówi Jarosław Fedorowski. Katalog problemów uzupełniają wątpliwości natury prawnej. Jarosław Fedorowski zauważa, że ciągle nie wiadomo, czy setki szpitali w ogóle będą mogły leczyć zagranicznych pacjentów. Powód?

— Znaczna część sprzętu medycznego została kupiona dzięki dotacjom publicznym. Nadal nie ma jednoznacznej interpretacji prawnej, czy szpitale mogą używać tych urządzeń, świadcząc usługi komercyjne, a tak traktowane są usługi dla pacjentów zagranicznych. Taki zapis jest absolutnie bez sensu. Nie po to przecieżdaje się miliony na unowocześnienie placówek medycznych, by później zakazywać im używania nowego sprzętu, a na koniec zarzucać nieefektywność — twierdzi Jarosław Fedorowski.

Mimo rozbudzonych nadziei branży na dodatkowe zyski jest też część bardziej sceptyczna. Adam Rozwadowski, prezes Enel-Medu, nie spodziewa się lawinowego napływu pacjentów spoza Polski.

— Na początek musimy zapracować na zaufanie zagranicznych klientów, co niestety potrwa — mówi Adam Rozwadowski.

Czasu coraz mniej

Dyrektywa transgraniczna wejdzie w życie w październiku, a regulator nie ma jeszcze przygotowanej ustawy, która ją wdroży. Co jest jeszcze do zrobienia?

Przygotowanie przynajmniej jednego punktu kontaktowego, który będzie informował zagranicznych pacjentów o możliwościach leczenia.

Wprowadzenie jednolitego cennika usług medycznych we wszystkich szpitalach, w ramach którego NFZ będzie mógł się rozliczać z zagranicznymi płatnikami.

Wprowadzenie systemu, który umożliwi dokonywanie takich płatności.

Zorganizowanie przepływu dokumentów między płatnikami poszczególnych krajów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane