Megaroszady w spółkach LOT

Mira Wszelaka
opublikowano: 05-02-2007, 00:00

Rząd próbuje przejąć stery w LOT oddolnie, wprowadzając swoich ludzi do spółek zależnych i zwalniając dyrektorów. Do tego spółka zabiera komputery.

Rząd próbuje przejąć stery w LOT oddolnie, wprowadzając swoich ludzi do spółek zależnych i zwalniając dyrektorów. Do tego spółka zabiera komputery.

Walka o narodowego przewoźnika lotniczego rozgorzała na dobre. Nie jest to jednak pojedynek inwestorów, lecz rozgrywka różnych grup interesu. Skarb państwa, większościowy udziałowiec LOT, zapowiadał, że chce zmienić układy i mieć możliwość wpływu na wybór prezesa. Na razie ma problemy, by zapewnić sobie wystarczającą liczbę głosów w radzie (kolejne posiedzenia kończyły się fiaskiem). Metodą na krnąbrnych oponentów mają być zmiany oddolne.

Smak miedzi

Na początek zarząd LOT zmienił składy rad nadzorczych spółek zależnych. Największe czystki dotknęły Centralwings, taniego przewoźnika. Tu ocalał tylko Paweł Gontarczyk reprezentujący LOT. Nowym szefem został Adam Glapiński, doradca premiera ds. ekonomicznych i profesor SGH. Do rady weszli też Mariusz Bukowiński z Międzynarodowego Stowarzyszenia Biegłych Rewidentów oraz Adam Łaganowski, szef rady nadzorczej KGHM. Przypomnijmy, że resort skarbu chce, by miedziowy potentat przejął od syndyka masy upadłościowej Swiss- aira ponad 25 proc. udziałów w LOT (za około 350 mln zł).

Ze stanowiskami pożegnają się także niektórzy członkowie rad nadzorczych LOT Autoserwis, Eurolot i GTL. W pierwszej szefem rady nadzorczej został Maciej Kwiatkowski, prezes Centralwings, w drugiej Alojzy Nowak, dziekan wydziału zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego.

Zarząd LOT zapowiedział też zmiany w strukturze organizacyjnej. Z pracą ma się pożegnać kilku dyrektorów LOT.

— Myślę, że to nowy prezes podejmie decyzję o zmianach. Takie działania wymagają konsultacji, także z przedstawicielami rady nadzorczej, w której zasiadają przedstawiciele rad pracowniczych — wyjaśnia Andrzej Kozłowski z biura prasowego LOT.

Konieczność czy zamach

Tymczasem w piątek wieczorem kilka osób upoważnionych przez Tomasza Dembskiego, pełniącego obowiązki prezesa PLL LOT, zajęło komputery, z których korzystały m.in. związki zawodowe.

— Napisaliśmy zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa do prokuratury. To niebywały zamach na nasze wolności — twierdzi Stefan Malczewski, szef „Solidarności” LOT.

Związkowcy uważają, że piątkowa akcja to próba wywierania nacisku na osoby, które mają wątpliwości wobec kandydatury Tomasza Dembskiego na szefa LOT.

Z kolei przewoźnik tłumaczy, że to początek wdrażania systemu poprawy bezpieczeństwa informacji.

„Spółka działa na konkurencyjnym rynku i wszelkie nielegalne wycieki narażają ją na niepowetowane szkody” — tłumaczy w komunikacie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka

Polecane