Meksykański Cemex rozbija się w Polsce o limity emisji CO2

Anna Bytniewska
opublikowano: 04-06-2008, 00:00

Moglibyśmy mieć dużą, meksykańską inwestycję, ale wygląda na to, że obejdziemy się smakiem.

Inwestorowi bardziej opłaci się import niż budowa cementowni

Moglibyśmy mieć dużą, meksykańską inwestycję, ale wygląda na to, że obejdziemy się smakiem.

Kilka miesięcy temu przyjechał do naszego kraju z Łotwy Luis Miguel Cantu, prezes meksykańskiego Cemeksu. Pilotował tam projekt koncernu budowy cementowni o zdolności produkcyjnej 1,6 mln ton rocznie i wartej 240 mln EUR. U nas — przynajmniej na razie — powtórki nie będzie. Cemex nie jest bowiem w stanie oszacować kosztów inwestycji, bo nadal nie wiadomo, ile dokładnie uprawnień do emisji CO2 (dwutlenku węgla) otrzyma.

Mało, mniej

— Nie damy rady tak podnieść cen, by zrekompensowały nam koszty zakupu dodatkowych jednostek emisji CO2 dla nowych mocy produkcyjnych i ogromne wydatki związane z budową — szacuje Luis Miguel Cantu.

Ministerstwo skarbu chce, by energetyka otrzymała dodatkowo jeszcze ponad 5 mln ton limitów do emisji CO2 kosztem pozostałych sektorów. Wcześniej energetycy wywalczyli sobie zwiększenie limitów o blisko 10 mln ton.

W resorcie środowiska dowiedzieliśmy się nieoficjalne, że konsultacje z ministerstwami gospodarki i skarbu już się zakończyły. Projekt rozporządzenia o rozdziale uprawnień, uwzględniający uwagi obu tych resortów, ma zostać zwolniony z badania przez komisję prawniczą.

— Nikt z nami go nie konsultował. Trudno więc jest nam polemizować z nowymi propozycjami rządu. To złamanie procedur legislacyjnych. Jeśli rząd będzie ignorował nasze stanowisko, wniesiemy sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Złożymy też skargę w Komisji Europejskiej (KE) — ostrzega Tomasz Chruszczow, wiceprzewodniczący Forum CO2, zrzeszającego sektory przemysłu objęte programem rozdziału uprawnień do emisji CO2 poza energetyką.

— Polska to niejedyna lokalizacja dla naszej inwestycji. Decyzję o tym, czy ona tu ruszy, Cemex podejmie po uzyskaniu wystarczającej ilości uprawnień do emisji CO2 — podkreśla Luis Miguel Cantu.

Zyski uciekają

Tymczasem popyt na cement, według Cemeksu, będzie rósł o 1-2 mln ton rocznie. Już teraz branża wykorzystuje 100 proc. zdolności produkcyjnych (17-18 mln ton rocznie).

— Możemy uruchomić starą linię produkcyjną i zintensyfikować produkcję prawie o 1 mln ton rocznie — szuka rozwiązania Luis Miguel Cantu.

Cemex zamierza też zwiększyć import cementu, jeśli nie będzie mógł wybudować nowego zakładu w Polsce.

— Naszym klientom cementu nie zabraknie. Pytanie tylko, jaki kraj będzie czerpać korzyści z ulokowania na jego terytorium produkcji. Cemex może sprowadzać do Polski cement z Niemiec, Czech czy też z północnej Afryki. Koszty transportu będą mniejsze niż koszty zakupu brakujących jednostek emisji CO2 — oblicza Luis Miguel Cantu.

Dlaczego cementowi potentaci w porę nie alarmowali KE, jakie ryzyko niesie ograniczenie limitów CO2 na lata 2008–12 z prawie 285 mln ton do 208,5 mln ton?

— Nikt się nie spodziewał, że będzie aż tak źle — odpowiada Luis Miguel Cantu.

Jest jednak szansa na nowe podejście Brukseli do kwestii redukcji emisji CO2.

— KE przygląda się rozwiązaniu, zgodnie z którym to nie poszczególne kraje Unii otrzymywałyby określone pule uprawnień do emisji CO2. Limity byłyby rozdzielane między dane sektory gospodarki. Najbardziej efektywne dostałyby ich najwięcej — mówi Luis Miguel Cantu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu