Menedżerowie są  dyskryminowani

Jarosław Chałas
opublikowano: 13-03-2008, 00:00

W sejmowej komisji Przyjazne Państwo Janusza Palikota pojawił się właśnie temat zmian opodatkowania przychodów z tytułu kontraktów menedżerskich. Słusznie, że wreszcie dostrzeżono absurdalność dzisiejszych regulacji i konieczność ich racjonalizacji. Obecnie menedżerowie na kontraktach, prowadzący działalność gospodarczą, paradoksalnie nie mogą, jak inni przedsiębiorcy, wybrać liniowego PIT na poziome 19 proc. i muszą płacić podatki według skali 19 oraz 30 i 40 proc. od nadwyżki. To dyskryminacja, ustawodawca zróżnicował pozycję przedsiębiorców i bez racjonalnego uzasadnienia niesprawiedliwie opodatkował menedżerów. To skłania do tzw. optymalizacji podatkowej, czyli uciekania przed wyższymi podatkami, czemu nie należy się dziwić.

Należy podkreślić, że takie praktyki obronne są jak najbardziej zgodne z prawem. Sposobów jest sporo, jednak nie zamierzam ich szerzej opisywać. Prawda jest taka, że wprowadzając dyskryminację podatkową menedżerów, zmuszono ich do traktowania państwa i jego organów jako głównej przeszkody na drodze rozwoju. W kontraktach unika się słów kluczy, które mogłyby umożliwić zakwalifikowanie umowy jako kontraktu menedżerskiego. Członkowie zarządów w umowach o zarządzanie np. ustanawiają niewielkie wynagrodzenia, ale ich główna część wypłacana jest na podstawie umów o doradztwo ze spółką, której są jedynym właścicielem.

Ostatecznie więc sprowadza się to do zabawy w ciuciubabkę, w której organy skarbowe bezsensownie uganiają się za przedsiębiorcami, którzy odnosząc sukces gospodarczy, odprowadzają do budżetu coraz większe podatki. Nikt na tym zamieszaniu nie zyskuje, a już na pewno nie podkopany autorytet państwa. Podkopany poprzez uchwalanie niesprawiedliwych bubli prawnych, ale także przez lekceważenie ze strony obywateli, którzy obchodzą takie przepisy, mając przy tym pełną akceptację społeczną.

Czas naprawić złe prawo,dlatego zmiana traktowania przez fiskusa kontraktów menedżerskich jest tak oczekiwana. Umożliwienie menedżerom wyboru liniowej stawki 19 proc. PIT byłoby sprawiedliwe, a przede wszystkim wyeliminowałoby stosowanie kruczków prawnych do unikania wyższych podatków. Budżet państwa tylko by na tym zyskał, menedżerowie mieliby finansowy impuls do rozwoju, prawo zaś stałoby się w tym obszarze przejrzyste.

Jarosław Chałas

radca prawny, partner zarządzający w kancelarii Chałas i Wspólnicy

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Chałas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu