Merkel i Sarkozy zapowiadają zacieśnienie eurolandu

DI, PAP
opublikowano: 04-02-2011, 17:19

Przywódcy Niemiec i Francji ogłosili w  piątek zamiar zacieśnienia strefy euro pod nazwą "paktu na rzecz konkurencyjności" przez zbliżanie polityk gospodarczych. Pierwszy szczyt eurolandu ma być w marcu. Polska ma nadzieję, że inicjatywa uwzględni jej interesy.

"Chcemy zawrzeć +pakt konkurencyjności+ i pokazać jasno, że nasza współpraca polityczna staje się coraz bliższa" - powiedziała kanclerz Niemiec Angela Merkel dziennikarzom na marginesie szczytu UE w Brukseli. "Francja i Niemcy pracują ręka w rękę, z absolutną wolą obrony euro, które uważamy za jeden z głównych elementów konstrukcji europejskiej" - dodał towarzyszący jej prezydent Francji Nicolas Sarkozy.

Oboje tłumaczyli, że chodzi o "zbliżenie" rozbieżnych obecnie gospodarek europejskich poprzez reformy strukturalne. Ta silniejsza integracja polityk gospodarczych ma służyć poprawie pozycji konkurencyjnej strefy euro oraz wzmocnieniu zaufania rynków finansowych do wspólnej waluty.

Zapowiedzieli, że szczegóły paktu mają być opracowane bardzo szybko, by zostały przyjęte przez państwa należące do eurogrupy już w marcu. "Aby wszyscy obserwatorzy, cały świat zrozumiał, że gospodarki europejskie będą się zbliżać, w celu większej konkurencyjności" - powiedział Sarkozy. Po szczycie eurogrupy do paktu zostaną zaproszone zainteresowane kraje spoza strefy. Sarkozy sprecyzował, że szczyt przywódców państw strefy euro odbędzie się w marcu (4 albo 14 - mówią dyplomaci), jeszcze przed właściwym szczytem całej UE, zaplanowanym na 24-25 marca.

"Poprosimy przewodniczącego Rady Europejskiej (Hermana Van Rompuya), aby zaprosił kraje strefy euro w celu przygotowania paktu, a potem zaprosimy inne kraje do udziału w tym pakcie, jeśli zechcą - powiedziała Merkel. - Celem jest pokazanie w ciągu jednego roku poprzez konkretne działania, że jesteśmy bardzo poważni, że tu nie chodzi o słowa, ale zademonstrowanie, że Europa ma ambicje, by być konkurencyjnym kontynentem w interesie obywateli naszych krajów".

"Oczekujemy, że ta dyskusja będzie +inkluzywna+, że będzie brała pod uwagę interes krajów spoza strefy euro" - powiedział minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz. Przyznał, że skoro Polska nie należy do strefy euro, to nie należy oczekiwać, że będzie brać udział w szczytach eurolandu. Natomiast będzie mogła uczestniczyć w koordynacji gospodarczej.

"Do strefy euro Polska nie należy, wiec nie należy tworzyć pewnych oczekiwań, które nie związane są z zakresem kompetencji czy z możliwością decyzyjną krajów, które po prostu w tym procesie politycznym i gospodarczym nie uczestniczą. Natomiast co do pomysłów na koordynację gospodarczą, to one będą otwarte na kraje spoza strefy euro" - powiedział. Zastrzegł, iż na razie nie jest przesądzone, że szczyt strefy euro w ogóle w marcu się odbędzie. To może zależeć od tego, czy w Irlandii powstanie już nowy rząd.

Ponadto zauważył, że z realizacją pewnych pomysłów w ramach paktu dla konkurencyjności "mogą być problemy nawet w ramach strefy euro". Wskazał na pomysły zharmonizowania podstawy podatkowej dla firm czy wieku emerytalnego. Wspólna "baza podatkowej, która z polskiej perspektywy nie jest aż taka trudna - są analizy, które pokazują, że Polska może na tym skorzystać - dla niektórych krajów strefy euro jest bardzo poważnym problemem. Na przykład dla Irlandii" - powiedział.

Duży sceptycyzm wyraził też co do możliwości podniesienia wieku emerytalnego do tego obowiązującego w Niemczech (67 lat) "w innych dużych krajach graniczących z Belgią". Miał na myśli Francję, gdzie zeszłoroczne podniesienie wieku emerytalnego tylko do 62 lat wyprowadziło na ulice miliony protestujących Francuzów.

"Mówiąc krótko, to jest (zarządzanie gospodarcze) obciążone bardzo długą listą znaków zapytania i pytań" - podsumował Dowgielewicz.

Na razie nie są znane szczegóły paktu. Deklaracja strefy euro, która ma być przyjęta w piątek, nie wymienia obszarów i konkretnych polityk, które miałyby być zharmonizowane czy zbliżane. Nie wiadomo więc tak naprawdę, czy pozostałe kraje strefy euro łatwo zgodzą się na francusko-niemieckie pomysły.

Zwłaszcza że z wypowiedzi niemieckich dyplomatów wynika, iż Berlin stawia sprawę jasno: skoro to Niemcy ponoszą największy ciężar ratowania zadłużonych państw strefy euro, to mogą wymagać, by koordynacja gospodarcza odbywała się na ich warunkach, według modelu niemieckiego. Mówili o wprowadzaniu do konstytucji narodowych "hamulca zadłużenia" - na wzór niemiecki - który zobowiązuje rząd do utrzymania deficytu poniżej pewnego poziomu. Kolejne pomysły to dostosowanie systemów emerytalnych do sytuacji demograficznej, czy wręcz harmonizacja wieku emerytalnego, harmonizacja podatku od firm, zniwelowanie różnic w kosztach pracy, zniesienie automatycznej indeksacji płac...

Projekt deklaracji aż dwukrotnie podkreśla, że kraje nie należące do strefy euro będą zaproszone do koordynacji. "Przewodniczący Rady Europejskiej ma zapewnić, że przywódcy zainteresowanych państw i rządów spoza państw strefy euro będą należycie zaangażowani w ten proces" - głosi dokument. Źródła dyplomatyczne powiedziały PAP, że ten zapis jest gestem Niemiec przede wszystkim w stronę Polski i innych krajów spoza euro, które boją się, że zacieśnianie strefy euro oznacza pogłębianie Europy dwóch prędkości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI, PAP

Polecane