Metamorfoza funduszy PKO TFI po rozstaniu z Credit Suisse

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 08-02-2010, 00:00

Nowi zarządzający przebudowali portfele funduszy. I wyniki odbiły od dna.

Nowi zarządzający przebudowali portfele funduszy. I wyniki odbiły od dna.

O 2009 r. klienci PKO TFI chcieliby jak najszybciej zapomnieć. Tylko najbezpieczniejsze fundusze: obligacji i pieniężne miały przyzwoite wyniki. Dwa fundusze akcji polskich wypracowały w 2009 r. 22,6 i 25 proc. zajmując ostatnie i przedostatnie miejsce w kategorii. Niewiele lepiej było w kategorii mieszanych i stabilnego wzrostu. Od stycznia fundusze mają nowych zarządzających — PKO rozstało się z Credit Suisse i powołało własny zespół. Nowi już od drugiej połowy listopada uczestniczyli w procesie zarządzania. Start mieli imponujący — w styczniu fundusze wypadły o niebo lepiej (patrz infografika).

— Mocno przebudowywaliśmy portfele. Mimo że skala zmian była istotna, proces udało się przeprowadzić bez negatywnego wpływu na zarządzane portfele — mówi Remigiusz Nawrat, dyrektor zarządzający pionu zarządzania aktywami PKO TFI.

Mniej defensywnie

Zarządzający nie chcą odkryć szczegółów przebudowy.

— Celem było dostosowanie portfeli do naszej filozofii zarządzania i wizji rozwoju sytuacji na rynku. Zmiany polegały na dodaniu do portfeli spółek, które mają mocne fundamenty i atrakcyjną wycenę, oraz na zmniejszeniu odchyleń od benchmarku — mówi Remigiusz Nawrat.

Zarządzający tłumaczy, że większość zmian miała charakter zwiększenia lub zmniejszenia udziału spółek w portfelu, a nie całkowitego pozbycia się z portfela czy kupna nowych. W listopadzie PKO TFI raportowało zejście poniżej progu 5 proc. w City Interactive. W styczniu przekroczyło próg w Multimediach Polska, Radpolu, Eurotelu, Sonelu i Polish Energy Partners.

Portfel z czerwca 2009 r. był wypełniony defensywnymi spółkami, co tłumaczy słaby wynik. Zarządzający PKO mówią, że najważniejszym kryterium przy przebudowie była płynność spółki.

— Ten rok powinien być dla rynku akcji korzystny, ale — jak widać w ostatnich dniach — będzie zapewne bardzo zmienny. W takim scenariuszu płynność portfela jest przydatna dla poprawy wyników inwestycyjnych poprzez wykorzystywanie przejściowych wahań rynku — mówi Sławomir Sklinda, dyrektor departamentu zarządzania portfelami akcyjnymi PKO TFI.

Bez wyczuwania

Jaki będzie nowy styl zarządzania? PKO nie będzie próbowało wyczuwać rynku i agresywnie grać alokacją w akcjach.

— Portfele muszą odzwierciedlać politykę inwestycyjną deklarowaną klientom. Uznajemy za niewłaściwe nadmierne odchylenia alokacji od benchmarków. Podstawą jest zdobywanie przewagi na trafnym doborze spółek — mówi Sławomir Sklinda.

Zarządzający uważa, że znaleźć okazję jest coraz trudniej.

— Po okresie wzrostów wyceny wielu spółek nie są już atrakcyjne. Wciąż można jednak znaleźć dobre fundamentalnie i relatywnie tanie okazje np. w sektorze budowlanym — mówi Sławomir Sklinda.

Tymczasem większość analityków skreśla budowlankę z uwagi na spadającą marżę kontkatów.

— Czy infrastruktura w Polsce jest już na poziomie Unii Europejskiej? Nowych inwestycji i kontraktów wciąż będzie dużo, wieszczenie końca branży wydaje się przedwczesne — uważa Sławomir Sklinda.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu