Metody są, ale chęci brak

Alina Treptow
opublikowano: 27-08-2010, 00:00

Żeby nauczyć się języka obcego, trzeba mieć dużo samozaparcia i sporo czasu. A z tym jest problem.

Chociaż przybywa sposobów nauki języków obcych, młodzi ludzie uczą się niechętnie

Żeby nauczyć się języka obcego, trzeba mieć dużo samozaparcia i sporo czasu. A z tym jest problem.

— Ludzie mają coraz mniej czasu na tradycyjną, stacjonarną naukę, trwającą rok czy dwa. Lepsza znajomość języka jest potrzebna w pracy lub do zdobycia nowej posady i najczęściej potrzebujemy jej natychmiast. Menedżerowie coraz częściej korzystają z krótkich, intensywnych modułów szkoleniowych, głównie lekcji indywidualnych. Także naukę dla grup firmy coraz częściej zamawiają w wersji intensywnej — mówi Grażyna Słowikowska, prezes Berlitz Poland.

Dodaje, że rośnie zainteresowanie kursami on-line. Firmy wybierają je, bo mają mało pracowników albo poziom znajomości języka jest zróżnicowany, co uniemożliwia utworzenie grupy. To również często jedyne rozwiązanie dla tych, którzy pracują w różnych godzinach i często wyjeżdżają. Jak wygląda taka nauka?

— Uczestnicy logują się o określonej porze w internecie i przez specjalną platformę odbywają lekcje z lektorem na żywo. Jest dużo konwersacji, przykładów i ćwiczeń. Uczniowie słyszą i widzą na ekranie komputera ćwiczenia, zdjęcia i filmy. Mogą zadawać pytania i ćwiczyć rozmowy z innymi uczestnikami — opowiada prezes Słowikowska.

Uczyć się w hotelu…

Jeden z ostatnich e-projektów Berlitz prowadziła dla niemieckiego producenta sprzętu medycznego Dräger Medical. Jednolity program obejmował 70 przedstawicieli handlowych, techników i inżynierów firmy w kilkudziesięciu miejscowościach we Francji.

— Dzięki takiemu rozwiązaniu uczeń odbywa zajęcia w dogodnym dla siebie czasie i miejscu, np. z biura, domu lub hotelu. Największe zalety takich zajęć to ich dostępność, prosta obsługa techniczna, małe wymagania sprzętowe i możliwość nagrywania i wielokrotnego oglądania lekcji. To świetny sposób na powtórzenie i uzupełnienie materiału przerobionego na lekcji, na której się nie było — wyjaśnia Grażyna Słowikowska.

Jacek Członkowski, prezes organizacji PASE, zrzeszającej szkoły językowe, studzi jednak entuzjazm co do e-learningu. Wspomina, że kilka lat temu wydawało się, iż ludzie będą rezygnowali z tradycyjnych kursów. Ale się to nie sprawdziło. Popularniejszy stał się tzw. blended learning, czyli połączenie zajęć tradycyjnych z e-learningiem.

… i w banku

Nowe metody stosuje się także w nauce obcokrajowców.

— Idziemy z uczniami w teren — do sklepu, apteki, banku. To, według naszych obserwacji, najskuteczniejsza metoda nauki. Uczeń zapamiętuje swoje błędy — podkreśla Monika Krasucka, współwłaścicielka szkoły językowej Pola — Polish for Foreigners.

Wyjaśnia, że takie wyjście jest przygotowywane, a uczniowie wiedzą, co mówić, o co pytać. Podobno jedna wizyta w banku wystarczy, aby kolejnym razem uczeń wiedział, jak w nim rozmawiać.

Głównie angielski

Wciąż najpopularniejszy jest angielski — uczy się go około 80 proc. słuchaczy. Około 5 proc. niemieckiego — wielu w celach zawodowych — po kilka procent rosyjskiego i hiszpańskiego. Nauka języka to konieczność, jeśli ktoś nie chce wypaść z rynku pracy, a znajomość drugiego języka zwiększa możliwości komunikacyjne i daje większą szansę na lepszą posadę. Ale…

— Znajomość angielskiego nadal nie jest satysfakcjonująca, chociaż jest to istotny element wykształcenia. Polska zdecydowanie odstaje od takich krajów jak Szwecja, Niemcy czy Dania. Niepokoi to, że dla młodych nauka języka nie jest już tak ważna jak kiedyś, a na maturze coraz więcej osób decyduje się na poziom podstawowy. Spadła też liczba starających się o certyfikaty językowe — informuje prezes Członkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy