Metropolitalność jeszcze poczeka

Jacek Zalewski
opublikowano: 13-10-2010, 00:00

Samorządowe podchody przedwyborcze z naturalnych powodów prowadzone są wśród lokalnego elektoratu, ale trafiają się także inicjatywy bardziej ogólne. W tym roku idealną okazją są nieustające obchody dwudziestej rocznicy odrodzenia się samorządu na poziomie gminnym.

Dwie dekady obchodziła między innymi Unia Metropolii Polskich (UMP), zrzeszająca dwanaście największych miast. Ich prezydenci zgodnie potwierdzili oczekiwanie na ustawę metropolitalną. Ale problem w tym, że jej projekt — pod nazwą ustawy aglomeracyjnej — od prawie dwóch lat pozostaje bytem martwym. Propozycja MSWiA nigdy nie została choćby przedłożona Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Niemożliwe jest uzgodnienie najważniejszego — mianowicie jakie obszary uznane zostaną za metropolie. Gdyby przyjąć trafniejszy termin "aglomeracje", to obecnie kryteria spełnia jedynie Warszawa z przyległościami oraz węzeł górnośląski. Udziałowcy UMP

nie chcą o tak ostrych kryteriach słyszeć i oprócz swego tuzina widzą jeszcze 21 tzw. węzłów wzrostu.

Interesy UMP są całkowicie niespójne z potrzebami członków innych organizacji — Związku Miast Polskich, Unii Miasteczek Polskich, Związku Gmin Wiejskich, a także Związku Powiatów Polskich i Związku Województw RP. Wszystkim chodzi o to samo, czyli o pieniądze, albowiem nikt nie sprecyzował choćby teoretycznie, jak ustawowe obszary aglomeracyjne miałyby się do istniejącej siatki trzystopniowego podziału państwa. W związku z tym obstawiamy, że cała nadchodząca kadencja samorządu także zejdzie na czekaniu na mityczną ustawę niczym na Godota.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane