Mewa całuje klamkę

GN
opublikowano: 30-06-2009, 00:00

Zmiana tożsamości jest bolesna, bo przejęte GPPI jest w fatalnej kondycji, a akcjonariat w konflikcie.

Zmiana tożsamości jest bolesna, bo przejęte GPPI jest w fatalnej kondycji, a akcjonariat w konflikcie.

Z bielizną Mewie nie wyszło, więc pół roku temu postanowiła zmienić branżę i stać się holdingiem finansowym. Przejęła Grupę Pactor-Potempa Inkasso (GPPI), notowaną na New Connect firmę obrotu wierzytelnościami. I teraz to odbija jej się czkawką. W sobotę rada nadzorcza Mewy zaleciła zarządowi "daleko idącą ostrożność we współpracy z GPPI". Wczoraj sytuacja się zaogniła.

— Nasz przedstawiciel nie został wpuszczony na walne. Prezes Potempa poinformował go, że walne się już odbyło i zostało ogłoszona przerwa. Przypuszczam, że ma to związek z tym, że źle oceniamy wyniki GPPI i mamy zastrzeżenia do sprawozdania. Gdy negocjowaliśmy warunki zakupu, spółka prezentowała bardzo dobre wyniki. Po II półroczu 2008 r. okazały się złe, a w I kw. fatalne. Musimy sprawdzić, dlaczego tak się dzieje. Chcemy też wycofać się z transakcji, zaproponowaliśmy, by obie strony oddały sobie akcje — mówi Józef Kiszka, wiceszef Mewy i przez kilka tygodni członek zarządu GPPI.

Piotr Potempa, prezes i akcjonariusz GPPI, nie znalazł wczoraj czasu na rozmowę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: GN

Polecane