Mewa i GPPI rozmawiają

KSA
opublikowano: 09-10-2009, 00:00

Pierwsze posiedzenie zwaśnionych stron za nimi. Zgadzają się co do tego, że muszą się rozstać.

Pierwsze posiedzenie zwaśnionych stron za nimi. Zgadzają się co do tego, że muszą się rozstać.

Po tygodniach dyskusji doszło do spotkania przedstawicieli Mewy z akcjonariuszami GPPI — w siedzibie GPW i przy udziale członka zarządu giełdy.

— Obie strony są zgodne co do tego, że musimy się rozejść, oddając sobie z powrotem akcje — mówi Józef Kiszka, wiceprezes Mewy.

Potwierdza to Piotr Karol Potempa, prezes GPPI.

— Różnimy się tylko proponowaną drogą dojścia do tego celu — przyznaje prezes.

Spółki zawarły na początku roku umowę inwestycyjną. W jej wyniku Mewa weszła w posiadanie akcji dających 53,4 proc. głosów na walnym GPPI, a akcjonariusze GPPI mają ponad 8 proc. głosów na WZA Mewy. Spór rozgorzał, gdy w połowie roku zarząd Mewy przyznał, że chce się wycofać z umowy, bo przy jej zawieraniu został wprowadzony w błąd. Trudno określić, kiedy i jak się zakończy, bo prawdziwe negocjacje dopiero się zaczną. Mewa i akcjonariusze GPPI będą spotykać się co tydzień, aż osiągną porozumienie.

Tymczasem najwyraźniej jedną z form wzajemnego nacisku zwaśnionych stron jest przerzucanie się wnioskami o zwołanie walnego. Pierwsza była Mewa. Do obrad jednak nie doszło, bo GPPI nie zamieściło ogłoszenia.

— Termin publikacji ogłoszenia minął 22 września, więc wysłaliśmy do spółki kolejną informację o zwołaniu zgromadzenia na kolejny termin — mówi Józef Kiszka.

GPPI twierdzi, że "nie znajduje podstaw dla zastosowania 24-godzinnego terminu zamieszczenia ogłoszenia i zastosuje się do terminu 14-dniowego"— upływa w środę. Tymczasem akcjonariusze GPPI wystąpili z kontrwnioskiem o zwołanie walnego Mewy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KSA

Polecane