Miecz na końskim włosie

Jacek Zalewski
31-08-2004, 00:00

Wykorzystując okoliczność, iż nie jest posłem, premier Marek Belka pozwolił sobie na wakacje aż do ostatniego sierpniowego weekendu. Ustawą zdrowotną interesował się tylko zdalnie, ale po powrocie do roboty wziął się za budżet. 30 września do północy skonsultowany z partnerami społecznymi projekt musi wpłynąć do Sejmu. Belka był cztery lata ciągany przez posłów AWS za budżetowe spóźnienie z roku 1997, więc teraz na rzęsach stanie, a terminu nie przekroczy. Zamiar ten potwierdził zorganizowaniem wczoraj roboczej debaty budżetowej ministrów w Klarysewie.

Zgodnie z dżentelmeńską umową (czy w klasie politycznej taka kategoria w ogóle występuje?), tydzień po wniesieniu budżetu, czyli 7 października, Sejm rozpatrzy powtórny wniosek premiera o wyrażenie Radzie Ministrów wotum zaufania. Wszelkie rządowe decyzje we wrześniu będą podporządkowane tylko i wyłącznie temu wydarzeniu, ciężko wiszącemu niczym miecz uczepiony na końskim włosie przez tyrana Dionizjosa nad głową playboya Damoklesa. Poprzedniemu sejmowemu zwycięstwu Belki w stosunku 236:215 patronował 24 czerwca św. Jan Chrzciciel — sam ścięty, ale wstawił się za oszczędzeniem głowy premiera. 7 października zaś w tzw. minionej epoce obchodziliśmy szczególne urodziny — bratniej NRD, a w kraju MO i SB. Dzisiaj duchowym odniesieniem w tym dniu jest już tylko patronat św. Justyny z Padwy, dziewicy i męczennicy — oczywiście ściętej mieczem...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Miecz na końskim włosie