Miedź i dane z USA wywołały spadki na GPW

(Artur Szymański)
02-11-2006, 17:19

Korekta na warszawskiej giełdzie rozwija się w najlepsze. Zapowiedzią realizacji takiego scenariusz wydarzeń było mizerne wtorkowe odbicie, które pokazało jedynie że byki są bardzo osłabione.

Korekta na warszawskiej giełdzie rozwija się w najlepsze. Zapowiedzią realizacji takiego scenariusz wydarzeń było mizerne wtorkowe odbicie, które pokazało jedynie że byki są bardzo osłabione.

Inwestorzy obstawiający spadki cen akcji otrzymali wsparcie z giełdy amerykańskiej, gdzie realizacja zysków przybrała na sile pierwszego dnia listopada. Początek czwartkowej sesji na Wall Street przyniósł kontynuację tej tendencji po serii kiepskich danych makro. Jakby tego było mało, miedź w Londynie potaniała o ponad 1 proc., co przełożyło się na duży spadek notowań KGHM.

WIG20 na zamknięciu pierwszej sesji nowego miesiąca stracił na wartości 0,46 proc. To i tak dość łagodny wymiar kary jeśli spojrzeć na dużo większe spadki na giełdach zachodnioeuropejskich. Na finiszu handlu akcjami w Warszawie, indeksy giełd niemieckiej i francuskiej zniżkowały równo po 1,3 proc. Sprzedażą akcji tamtejsi inwestorzy zareagowali na dane ze Stanów Zjednoczonych.

Graczy zmartwił fakt, że nie zmieniła się wydajność pracy w III kwartale, podczas gdy analitycy zapowiadali wzrost o 1,1 proc. Do 327 tys. zwiększyła się liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Spodziewano się 310 tys. Mniejszy natomiast od oczekiwań był wrześniowy wzrost zamówień w amerykańskim przemyśle. Wzrost wyniósł 2,1 proc. przy prognozach mówiących o 4,0-proc. poprawie. Słabe to preludium do jutrzejszych ważnych danych z rynku pracy. Jeśli i one będą gorsze od oczekiwań, może dojść do odwrotu inwestorów z rynków akcji.

Najcięższą kotwicą dla WIG20 okazał się KGHM. Akcje miedziowego kombinatu potaniały o 4,9 proc. do 104,10 zł przy niebezpiecznie dużych obrotach 206 mln zł. Inwestorzy pozbywali się akcji, bo trakcie dnia miedź w Londynie taniała nawet o 3 proc. Ostatecznie tona surowca staniała do 7240,50 USD wobec 7316,25 USD sesję wcześniej.

Rynek w dół ciągnął też PKN Orlen taniejąc o 2,5 proc. do 46,8 zł. W jego przypadku jednak obroty były dużo skromniejsze, sięgnęły 85 mln zł. Akcjonariuszy zaniepokoiły kolejne doniesienia z Litwy. Kierownictwo Yukosu chce odwołania prezesa Możejek, któremu zarzuca sprzyjanie płockiej rafinerii.

Świetną passę kontynuuje natomiast Telekomunikacja Polska, akcje której ciągle znajdują nabywców, choć od publikacji dobrych wyników kwartalnych minęło już sześć sesji. Od 25 października walory zdrożały już o 14,5 proc., z czego w czwartek o 2,2 proc. Za jedną akcję płaci się 22,8 zł, czyli najwięcej od 15 maja.

Najmocniej podrożały dziś akcje bmp AG, giełdowi inwestorzy 17,8-proc. zwyżką nagrodzili wyniki po III kwartałach. Niemiecki fundusz venture capital pochwalił się 527-proc. wzrostem skonsolidowanego zysku netto w okresie I-III kw. 2006 r. Imponująca zwyżka to jednak efekt niskiej bazy, przed rokiem bmp AG miał tylko 0,47 mln euro dodatniego wyniku. Teraz zarobił na czysto 2,95 mln euro. Może to pomóc notowaniom akcji, które od kilku miesięcy nie cieszą się większym wzięciem. W połowie kwietnia za jedną akcję płacono około 13 zł. W czwartek podrożały do 9,15 zł.

Walory Kabli zdrożały na zamknięciu sesji o 15,1 proc., osiągając wartość do 64 zł. Rano kosztowały nawet 3 zł więcej, co oznaczało 20,5-proc. zwyżkę wobec wtorkowego zamknięcia. Ostatnio tak drogie akcje najstarszej spółki na GPW były w połowie sierpnia 1994 r. Wygląda na to, że na dobre zaczęła się gra pod wyniki Kabli. Inwestorzy liczą zapewne na powtórkę hossy, jaka zapanowała w drugiej połowie sierpnia po świetnych wynikach spółki za II kwartał. Notowania Kabli poszybowały wówczas o 260 proc. w ciągu zaledwie dwunastu sesji.

W czwartek inwestorzy znów kupowali akcje Elektrimu, po poprzednich dwóch sesjach umiarkowanej realizacji dużych zysków. Popularny „Elek” po oddaleniu przez sąd wniosków o upadłość, zaczyna wychodzić na prostą. Dziś zdrożał o 3,3 proc. Przedstawiciele spółki zapowiadają powrót do inwestycji w sektorze energetycznym i na terenach Portu Praskiego. Akcjonariuszom nie zabraknie emocji, bo spółka będzie nadal pojedynkować się w sądach z Vivendi i Elektrimem Telekomunikacja, spółką kontrolowaną przez Francuzów. Wahania ceny Elektrimu zależne od napływających wieści z pola bitwy, przyciągają jak magnes spekulantów.

Włosy z głów rwą natomiast inwestorzy, którzy kupowali akcje Atlantisu na poprzednich dwóch sesjach. Spółka nie podzieli losu Energopolu, który uchylił drzwi na giełdowy parkiet deweloperowi J.W. Construction. Spekulanci liczyli na powtórkę w wykonaniu duetu Atlantis-WAN, lecz ten ostatni po wtorkowej sesji kategorycznie zaprzeczył jakoby chciał wejść na GPW na plecach Atlantisu. Efekt? Akcje potaniały dziś aż o 45 proc. czytaj więcej   ASZ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Artur Szymański)

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Miedź i dane z USA wywołały spadki na GPW