Między lokalnością a strategią „go global”

Materiał partnera
12-03-2018, 22:00

TDJ zapowiada dalszą dywersyfikację działalności i strategię umiędzynarodowiania spółek portfelowych. Puszcza też oko do start-upów.

Rośnie apetyt inwestycyjny sektora private equity — donosił w grudniu ubiegłego roku Deloitte. Pana apetyt w tym zakresie również wzrasta?

Jest stale na wysokim poziomie. W ciągu minionych siedmiu lat dokonaliśmy dziewięciu inwestycji, a w 40-letniej historii TDJ było ich w sumie 25. Dotychczas budowaliśmy przedsiębiorstwo głównie wokół spółek przemysłowych, jednak po konsolidacji Kopeksu uważamy, że możliwości konsolidacyjne w kraju w tym obszarze dla nas już się wyczerpały. Rozpatrujemy natomiast mniejsze akwizycje za granicą, które umożliwią naszym spółkom portfelowym rozwój międzynarodowy. Strategia „go global” np. dla Famuru zostanie opublikowana w III kwartale 2018 r. Na horyzoncie jest jednak dywersyfikacja działalności TDJ. Prowadzimy badania rynkowe i aktywnie szukamy spółek w innych obszarach. Na razie jest natomiast zbyt wcześnie na szczegóły.

TDJ wchodzi w sektor nowych technologii?

Za rozwój w tym obszarze odpowiada nasz niedawno utworzony fundusz venture capital TDJ Pitango, który inwestuje w spółki technologiczne na różnych etapach rozwoju. Natomiast nie uważam, że tradycyjny przemysł odszedł już do lamusa. Pomimo technologicznych trendów, które stanowią wielkie wyzwanie dla tego sektora, wciąż ma on przed sobą dobre perspektywy. Natomiast tradycyjne sektory są dla inwestorów znacznie bardziej stabilne i przewidywalne.

Pieniędzy dla venture capital jest obecnie bardzo dużo, zastanawiam się więc, czy inwestorzy korzystają z nich, bo muszą, czy po prostu wykorzystują okazję?

Z jednej strony doceniam działania rządowe nakierowane na rozwój ekosystemu start-upów w Polsce i uważam, że strategiczniesą one dobrym kierunkiem wzmacniania całej gospodarki. Z drugiej natomiast jestem przekonany, że w przyszłości zostaną one obarczone również pewnymi kosztami. Duża ilość pieniędzy na rynku doprowadzi do nieuzasadnionej inflacji cen start-upów oraz niezdrowej konkurencji między funduszami. Obawiam się, że część z nich nie zdoła wygenerować dobrej stopy zwrotu.

Pierwsza inwestycja TDJ Pitango, czyli StethoMe ze swoim inteligentnym stetoskopem też musi mierzyć się konkurencją. Pana zdaniem wygra?

Uwierzyliśmy w zespół, który tworzy StethoMe. Wysoko oceniamy też perspektywy rozwoju rynku digital health, zwłaszczaw kontekście wykorzystania sztucznej inteligencji i big data w procesie usprawniania procesu leczenia. Będziemy więc pomagać w jej rozwoju.

Czy warto było uczestniczyć w Polish Economic Forum w Londynie? Co z niego wynika dla TDJ?

To dla nas bardzo inspirujące doświadczenie. Polacy studiujący i pracujący na Wyspach Brytyjskich to grupa, na której powinno bardzo zależeć polskim firmom. Odbyliśmy w Londynie wiele ciekawych rozmów, z których wynika, że wiele z tych osób chciałoby wrócić do kraju. Może nie od razu po studiach, ale już po kilku latach spędzonych w City. Będziemy się starali przygotować dla nich oferty konkurencyjne wobec londyńskich banków inwestycyjnych czy funduszy private equity.private equity.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Między lokalnością a strategią „go global”