Miej w nosie bessę

Martyna Mroczek
28-11-2008, 00:00

Świat nie kończy się na giełdzie. Kto chce się odciąć od ciągłych

wahań indeksów, winien się zainteresować rynkiem walut.

Gra w zielone może przynieść ogromne zyski. Ale inwestorzy mało doświadczeni i o słabych nerwach nie mają tu czego szukać.

Pomysł jest prosty. Kurs walutowy odzwierciedla wartość jednej waluty względem drugiej w danym momencie na podstawie ogólnodostępnych czynników. Inwestor zarabia na różnicy kursów. Na rynku forex, czyli walutowym, nie istnieje tak naprawdę pojęcie dekoniunktury. A to dlatego, że i przy wzroście, i przy spadku jednej waluty względem drugiej, można zarabiać. Wszystko zależy od umiejętności zarządzającego, a nie od zmian kursów na rynku. Dlatego kluczem do osiągnięcia sukcesu pozostaje właściwe określenie momentu otwarcia i zamknięcia pozycji, odpowiednie zarządzanie wielkością pozycji oraz opanowanie emocji.

Zalety

- Duża płynność rynku pozwala uzyskać lepsze ceny transakcji dla dużych kwot niż przy inwestycjach w akcje na giełdzie. To szczególnie ważne, jeżeli myślimy o powierzeniu naszych pieniędzy wyspecjalizowanym instytucjom, zajmującym się zarządzaniem kapitałem.

- Rynek walutowy nie zna pojęcia bessy, można inwestować we wzrosty bądź spadki jednej waluty względem drugiej. To sprawia, że zarządzający zawsze ma wiele możliwości inwestycyjnych, a jego zadaniem nie jest konkurowanie z giełdowym benchmarkiem, który w ostatnich miesiącach był na minusie. Liczy się tylko zyskowność transakcji dokonywanych w naszym imieniu przez pośrednika.

- Możliwość wykorzystania wejścia Polski

do strefy euro w 2012 r. Statystycznie,

waluty krajów aspirujących i wstępujących do mechanizmu ERM-II zyskiwały na wartości (według deklaracji polskiego rządu nasz kraj ma się tam znaleźć drugim kwartale 2009 r.). Dlaczego zatem nie zarobić na aprecjacji złotego? Zwłaszcza że jesienna wyprzedaż, jaka przetoczyła się przez rynki wschodzące, sprawiła, że dla części długoterminowych inwestorów nasza waluta może być dość tania.

Wady

- Inwestowanie na rynku walutowym nie jest proste. Wymaga przede wszystkim mnóstwa czasu i ogromnej wiedzy, którą zdobywa się latami, a nie tygodniami. W rezultacie większość niedoświadczonych inwestorów traci swoje pieniądze, co niekorzystnie wpływa na postrzeganie możliwości, jakie oferuje rynek.

- Samodzielne inwestycje na rynku walutowym

mogą uzależniać i przeradzać się w czysty hazard. Dzieje się tak, jeżeli nie potrafimy zaprzyjaźnić się z rynkiem i uznać własnych błędów, które nieraz popełniamy. Jednocześnie pokusa stosowania ogromnej dźwigni finansowej, dostępnej

dla każdego klienta, prowadzi do niechybnego pomniejszenia wartości rachunku w krótkim okresie. Hasło "100 proc. na godzinę" to tylko trik marketingowy, a nie sposób na skuteczne pomnażanie pieniędzy. Tak naprawdę mało osób dobrze wykorzystuje modele zarządzania ryzykiem, które umożliwiają wyjście z problemów niezbyt dużym kosztem.

l Na rynku walutowym czas biegnie inaczej — tydzień to miesiąc, a miesiąc to rok. Dlatego też postawienie bardzo dokładnej prognozy na 12 miesięcy jest bardzo trudne czy też po prostu nierealne. Ten fakt często wykorzystują krytycy, twierdząc, że rynek jest nieobliczalny.

Marek Rogalski, główny analityk DM First International Traders

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Martyna Mroczek

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Miej w nosie bessę