Miejski test na inteligencję

opublikowano: 02-06-2015, 00:00

Inteligentny rozwój to hasło nie tylko dla największych. Warszawa kipi pomysłami, np. na samochód miejski, i zachęca mniejszy Słupsk

O tym, czy inteligentne mogą być tylko miasta bogate i jak budować współpracę miasta z biznesem, dyskutowali eksperci w trakcie debaty „Smartsument w Wielkim Mieście”, zorganizowanej przez Instytut Sobieskiego, Fortum Power and Heat Polska oraz „Puls Biznesu”.

Jak rozwijać inteligentne miasta? Odpowiedzi szukali (od prawej): Marcin Wojdat, sekretarz miasta stołecznego Warszawy, Jan Kasperek, właściciel Spółki Inżynierów SIM, Robert Zajdler, ekspert ds. energetycznych Instytutu Sobieskiego, Piotr Górnik, dyrektor ds. produkcji i dystrybucji Fortum, i Jarosław Tworóg, wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji. Debatę prowadziła Magdalena Graniszewska z „Pulsu Biznesu”.
Zobacz więcej

O ROZWOJU:

Jak rozwijać inteligentne miasta? Odpowiedzi szukali (od prawej): Marcin Wojdat, sekretarz miasta stołecznego Warszawy, Jan Kasperek, właściciel Spółki Inżynierów SIM, Robert Zajdler, ekspert ds. energetycznych Instytutu Sobieskiego, Piotr Górnik, dyrektor ds. produkcji i dystrybucji Fortum, i Jarosław Tworóg, wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji. Debatę prowadziła Magdalena Graniszewska z „Pulsu Biznesu”. Marek Wiśniewski

Odpowiedzi szukali: Marcin Wojdat, sekretarz miasta stołecznego Warszawy, Jarosław Tworóg, wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji, Jan Kasperek, właściciel Spółki Inżynierów SIM, Piotr Górnik, dyrektor ds. produkcji i dystrybucji Fortum, oraz Robert Zajdler, ekspert ds. energetycznych Instytutu Sobieskiego. Punktem wyjścia do dyskusji był raport tegoż instytutu, prezentujący dwa modele rozwoju inteligentnych miast: „od zera” oraz ewolucyjny (patrz: ramka obok). Którą drogą powinna pójść np. Warszawa? — Nie ma prostej odpowiedzi — zastrzegł na wstępie Marcin Wojdat.

Człowiek jak sensor

Wiadomo na pewno, że polskie miasta nie pójdą drogą kosztowną. — Model finansochłonny jest poza zasięgiem — podkreślał sekretarz stolicy. Dlatego Warszawa stawia na poszczególne pomysły. Chwali sobie m.in. wdrożenie projektu 19 115 (współfinansowanego przez UE), czyli numeru alarmowego i informacyjnego dla mieszkańców. Mogą zadzwonić i powiedzieć, gdzie jest dziura w jezdni, a gdzie złamany znak drogowy.

— Wyzwaniem dla miast jest wykorzystanie energii społecznej, którą widać w referendach i protestach, czyli chęci do brania odpowiedzialności. Chodzi też o wykorzystanie miliona sensorów, czyli ludzi, którzy widzą to, czego urzędnicy akurat w tej chwili nie widzą. Chcemy to wykorzystać, a do tego potrzebna jest technologia — tłumaczył Marcin Wojdat.

Sprawdza się też projekt „Dane po warszawsku”, udostępniający gigantyczną ilość informacji (choćby o latarniach w mieście), które każdy może analizować, przetwarzać. A także projekt Veturilo, czyli roweru miejskiego, który ma znaczenie dla polityki klimatycznej Warszawy. — Większość dużych miast podpisała deklaracje o ograniczaniu emisji CO 2. Veturilo dokładnie temu służy. Teraz, w ramach tej samej strategii, pracujemy nad samochodem miejskim — zapowiedział Marcin Wojdat.

Biznes jest potrzebny

Zanieczyszczenie powietrza to dla polskich miast silny bodziec do inwestycji, ale bez współpracy firm, najczęściej energetycznych, jednak się nie obejdzie. Fortum już to wie.

— Współpracujemy z samorządami. Jesteśmy np. mocno zaangażowani w rozwój Sztokholmu. W Polsce współpracujemy m.in. z Wrocławiem i Częstochową. Są to nowatorskie projekty energetyczne, jak np. wykorzystanie ciepła do produkcji chłodu, czyli technologia przyjazna klimatowi — objaśniał Piotr Górnik z Fortum. Samorządy też chcą współpracować z biznesem, ale idzie to czasem jak po grudzie.

— Widoczny jest u nas brak zaufania, klimatu do normalnej rozmowy z biznesem. A jest przecież konieczna — urzędnicy nie znają się na technologiach — przypominał Marcin Wojdat. Dobry przykład takiej współpracy podał Robert Zajdler — w Rzeszowie biznes i uczelnie wspólnie rozwijają inteligentny transport miejski.

Dane to klucz

Większość inteligentnych projektów, wdrażanych przez miasta, opiera się na udostępnieniu i przetworzeniu danych. I to, zdaniem Jarosława Tworóga, jest właśnie istotą smart city.

— Inteligentne miasto powinno udostępniać duże ilości danych on-line, co umożliwi ekspertom znalezienie takich usług, które rzeczywiście poprawią wykorzystanie infrastruktury, a przez to i jakość życia mieszkańców — przekonywał Jarosław Tworóg.

To pomoże wybrać z długiej listy usług smart — a jest naprawdę długa — takie usługi, które mają sens i będą się opłacały. Robert Zajdler w przetwarzaniu danych szedłby dalej, aż do prognozowania na ich podstawie.

— Nie widzę wielkiej innowacji w tym, że ktoś mi powie „tu jest dziura”. Ale można by do tego dobudować system wskazujący, gdzie indziej podobne zjawisko ma szansę wystąpić — stwierdził Robert Zajdler. Interesujące efekty, również klimatyczne, mogłoby też dać wdrożenie projektu inteligentnego parkingu, co postulował Jan Kasperek z SIM.

— Czujniki w miejscach parkingowych, prognozowanie czasu parkowania, system danych on-line. Ludzie przestaliby tracić czas na szukanie miejsca parkingowego — argumentował Jan Kasperek.

Zwarci i gotowi

— Sopot dostaje z Unii Europejskiej 40 tys. rocznie na głowę mieszkańca, a dla porównania Słupsk — 3 tys. rocznie. Może bogatsza Warszawa mogłaby się podzielić z nami projektem 19 115? — zapytał Dariusz Szwed. — Aplikacja na smartfon jest banalna, ale pod nią jest cały system informatyczny, którym niestety nie możemy się podzielić — odpowiedział Marcin Wojdat.

Zaprosił jednak Szweda do rozmów kuluarowych na temat tego projektu. Jarosław Tworóg zachęcał z kolei Słupsk, przygnieciony blisko 300 mln zł długu, do namówienia wierzycieli na inwestycje w innowacje. — Przełomy technologiczne zawsze następowały tam, gdzie zadłużenie doprowadziło do kryzysu. To bardzo dobry impuls — przekonywał Jarosław Tworóg.

— Polska jest gotowa na inteligentne miasta — uważa Marcin Gałczyński z Instytutu Sobieskiego, współautor raportu „Konsument — Prosument — Smartsument w Mieście Przyszłości”. Potwierdzają to przykłady: Polacy korzystają z serwisu Spotify, taksówek Uber, rozliczają podatki on-line. Lubią wygodę. Z drugiej strony popychają nas do rozwoju bodźce negatywne — aż siedem polskich miast jest wśród 20 najbardziej zanieczyszczonych na świecie. W raporcie Instytut Sobieskiego prezentuje trzy modele budowy inteligentnych miast.

Pierwszy to „od zera”, jak np. koreańskie miasto Songdo. Drugi to ewolucyjny, czyli wprowadzanie innowacji w ramach tkanki miast, jak w Amsterdamie czy Sztokholmie. Według tego drugiego powstała nowa dzielnica Port Królewski (Royal Seaport), współtworzona przez Fortum. — Rozwój takich miast opiera się na nowych technologiach. Przykładowo, w Songdo odpady z mieszkań są zasysane automatycznie do rur, więc konsument nawet nie wyrzuca śmieci — zauważa Marcin Gałczyński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu