Mieszana sesja na europejskich parkietach w oczekiwaniu na wystąpienie Powella

PAP
opublikowano: 17-07-2018, 10:40

W oczekiwaniu na wystąpienie szefa Fed Jerome'a Powella przed amerykańskim Senatem, europejskie indeksy giełdowe notują mieszane wyniki. Inwestorzy dyskontują kluczowe głosowanie w UK oraz czekają na dane dot. przemysłu w USA.

Zobacz więcej

fot. Bloomberg

W ujęciu sektorowym, w ramach Euro Stoxx 600, najmocniej zniżkują sektory telekomunikacyjny oraz IT. Największe zwyżki notują spółki oferujące usługi finansowe.

EUR/USD zwyżkuje o 0,2 proc. do 1,1733. USD/JPY bez zmian na poziomie 112,37. Po kluczowym głosowaniu w UK, funt zyskuje do dolara 0,1 proc., bez większych zmian do euro.

10-letnie bundy oraz benchmarki: brytyjski i francuski umacniają się o 1-2 pb., natomiast włoskie dziesięciolatki aż o 4 pb.

Rentowności amerykańskich 10-YR Treasuries zwyżkują natomiast o 1 pb.

Kluczowym wydarzeniem dnia będzie wystąpienie szefa Fed, Jerome'a Powella, przed Senatem w USA o godz. 16.00. Analitycy spodziewają się, że Powell podtrzyma jastrzębią retorykę z ostatnich wypowiedzi, wzmacniając rynkowe oczekiwania na jeszcze dwie podwyżki stóp proc. w 2018 roku.

We wtorek głos zabierze też m.in. M. Carney z BoE.

Najważniejszymi danymi makro we wtorek będą odczyty dot. produkcji przemysłowej w USA o godz. 15.15. We wtorek poznamy też szereg danych z brytyjskiego rynku pracy.

We wtorek przed sesją w USA spodziewane są też wyniki kwartalne m.in. Goldman Sachs.

KLUCZOWE GŁOSOWANIE WS. BREXITU W UK; 4 POPRAWKI EUROSCEPTYKÓW

Brytyjski parlament przyjął w poniedziałek wieczorem ustawę o reżimie celnym, która jest elementem pakietu legislacyjnego dot. wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. W jednym z kluczowych głosowań o wyniku zdecydowało zaledwie trzech posłów.

W ustawie znalazły się cztery poprawki zgłoszone przez eurosceptyczną grupę około 60 posłów Partii Konserwatywnej, które m.in. zakładały wykluczenie możliwości jednostronnego pobierania przez brytyjski urząd celny cła lub VAT w imieniu Unii Europejskiej, co zdaniem wielu ekspertów stoi w sprzeczności z rządową propozycją zawartą w opublikowanej w ubiegłym tygodniu tzw. białej księdze dot. przyszłych relacji kraju ze Wspólnotą. Początkowo Downing Street sprzeciwiało się propozycjom zmian, ale w ciągu dnia zaakceptowało wszystkie cztery z nich, zapowiadając ich poparcie przez większość parlamentarną.

Taka decyzja została odebrana przez komentatorów jako sygnał słabości premier Theresy May wobec zwolenników twardszego Brexitu w obliczu trwającego od ponad tygodnia kryzysu politycznego w rządzie po rezygnacjach m.in. ministra ds. Brexitu Davida Davisa i ministra spraw zagranicznych Borisa Johnsona, a także pogłębiającego się podziału w Partii Konserwatywnej dotyczącego modelu przyszłych relacji Wielkiej Brytanii z Unią Europejską.

W wieczornym bloku głosowań i po burzliwej dyskusji, w toku której eurosceptyczni i proeuropejscy posłowie rządzącego ugrupowania atakowali siebie nawzajem, cztery kontrowersyjne poprawki zostały przyjęte i zapisane w ustawie.

W dwóch kluczowych głosowaniach rządowi udało się jednak wygrać jedynie dzięki poparciu trzech eurosceptycznych posłów opozycyjnej Partii Pracy, bo w obliczu sprzeciwu 14 proeuropejskich posłów Partii Konserwatywnej, którzy zagłosowali przeciw zmianom inaczej ich propozycja zostałaby odrzucona.

Rząd Theresy May od czasu ubiegłorocznych przedterminowych wyborów parlamentarnych nie dysponuje samodzielną większością w Izbie Gmin i opiera się na dyscyplinie partyjnej i wsparciu ze strony 10 deputowanych północnoirlandzkiej Demokratycznej Partii Unionistów (DUP).

Na wtorek zaplanowane są dalsze głosowania, w tym nad poprawkami dotyczącymi ustawy o handlu międzynarodowym. Zwolennicy tzw. miękkiego Brexitu zapowiadali, że spróbują przegłosować poprawkę zobowiązującą rząd do pozostania w unii celnej UE. Przy mobilizacji wszystkich posłów - w tym np. niektórych deputowanych pro-europejskich Liberalnych Demokratów, których zabrakło na sali w poniedziałek wieczorem - mogą pokusić się o niespodziankę i pokonanie własnego rządu, dzięki wsparciu opozycji.

SPADKI CEN ROPY WYHAMOWUJĄ

Po spadkach cen przekraczających 4 proc. w poniedziałek, baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na sierpień na giełdzie paliw NYMEX w Nowym Jorku drożeje we wtorek o 0,1 proc., do 68,2 USD.

Brent w dostawach na wrzesień na giełdzie paliw ICE Futures Europe w Londynie drożeje z kolei o 0,4 proc., do 72,1 USD za baryłkę.

"Klucz do rynków ropy jest w posiadaniu USA, w momencie kiedy inwestorzy koncentrują się na spadkach cen WTI poniżej 70 USD za baryłkę. Dane o zapasach mogą mieć wpływ na ceny, ale istotniejsze będzie podejście USA do kwestii wykorzystania rezerw strategicznych oraz szczegółów implementacji sankcji na Iran" - ocenił Kim Kwangrae z Samsung Futures.

Konsensus analityków zakłada, że środowe dane wykażą spadki zapasów ropy w USA rzędu 3,1 mln baryłek. Poprzednie odczyty wykazały tygodniowy spadek na poziomie aż 12 mln baryłek - najwięcej od 2016 r.

Zdaniem Daryla Guppy'ego z Trend Trading, wzrosty cen mogą wynikać we wtorek z czynników technicznych: oddalania się (w dół) od długoterminowego trendu oraz zbliżania się do technicznego oporu na poziomie 65 USD za baryłkę.

Czynnikiem mogącym popychać ceny ropy w stronę dalszych spadków wciąż są nieformalne doniesienia, że USA mogą zdecydować się wykorzystać narodową rezerwę ropy, aby obniżyć globalne ceny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Mieszana sesja na europejskich parkietach w oczekiwaniu na wystąpienie Powella