Mieszkanie w zabytku

Bartosz Dyląg
opublikowano: 22-04-2008, 00:00

Apartamenty w zrewitalizowanych kamienicach to propozycja dla klientów ceniących klimat miejsca. i zasobnych w gotówkę.

Urok kamienic dla zamożnych

Apartamenty w zrewitalizowanych kamienicach to propozycja dla klientów ceniących klimat miejsca. i zasobnych w gotówkę.

Rośnie liczba osób, które doceniają zalety przedwojennego budownictwa. Poszukując nieruchomości do kupienia, zdecydowanie wykluczają życie w ciasnych mieszkaniach, powstających w nowych osiedlach. Szukają niepowtarzalnych lokali w pięknych, wyremontowanych starych kamienicach. Bardzo często nie ma dla nich znaczenia cena. Najważniejsze jest bowiem to, by mieszkanie miało klimat. Nie bez znaczenia jest też funkcjonalność przedwojennych lokali.

Zasada jest więc prosta. Im bardziej nieruchomość jest unikatowa, tym wyższą może osiągnąć cenę. Dlatego deweloperzy chętnie kupują stare domy, które wymagają generalnego remontu.

Symbole prestiżu

Przy modernizacji starych kamienic najważniejsze jest nawiązanie do oryginalnego stylu budynku. Projektanci i wykonawcy nie stronią jednak przy tym od współczesnej techniki. Projekty są więc zazwyczaj kompromisem między starym a nowym.

Większość rewitalizacyjnych projektów powstaje w Warszawie, w najbardziej prestiżowych miejscach, często w ścisłym centrum miasta. Dlatego ceny są bardzo wysokie i — co za tym idzie — zmodernizowane kamienice są przedmiotem zainteresowania osób najzamożniejszych. Ceny takich apartamentów zaczynają się bowiem od kilkunastu tysięcy złotych za metr kwadratowy.

Zainteresowanie inwestorów starymi kamienicami rozpoczęło się od działań firmy Magnus Group. Jej przedstawicielka, Eliza Wachowiec, podkreśla, że gdy firma rozpoczynała inwestycję przy ulicy Floriańskiej na warszawskiej Pradze, wiele osób uważało, że budowa nowoczesnego projektu współgrającego z przedwojenną praską architekturą była ryzykowna.

— Czas pokazał, że to my mieliśmy rację — twierdzi Eliza Wachowiec.

Teraz Magnus Group oddaje do użytku kamienicę o nazwie Rezydencja przy ul. Wspólnej w śródmieściu Warszawy. Firma rozbudowała i zmodernizowała część frontową kamienicy, zachowując jednak jej przedwojenny styl. Od strony północnej dobudowała do budynku nowoczesne skrzydło. Wewnątrz starej części zamontowano marmurowe podesty i schody oraz żeliwne balustrady z drewnianymi uchwytami. Charakter temu miejscu nadają także lustra i sztukaterie.

Ceny mieszkań w tym budynku mieszczą się w przedziale od 17 do 27 tys. zł za mkw. Za najdroższy apartament trzeba zapłacić ponad 1,8 mln zł.

— Dla takich kamienic rewitalizacja jest szansą na powrót do życia. Nie może być jednak mylona z renowacją. Nie jest to bowiem odnawianie historycznej substancji z zachowaniem szczegółów, bo od tego są konserwatorzy i historycy sztuki — podkreśla Eliza Wachowiec.

Z kolei firma Orco Property Group modernizuje przedwojenną kamienicę przy ul. Mokotowskiej 59, w pobliżu placu Trzech Krzyży. Deweloper wyraźnie stawia tu na nowoczesność. Zużycie energii, temperaturę i oświetlenie będzie można w apartamentach regulować przez internet, palmtop lub telefon komórkowy.

Dawną świetność kilku warszawskim budynkom chce również przywrócić hiszpańska spółka Restaura. Zajmie się dwiema zabytkowymi kamienicami: przy ul. Hożej 50 i Pięknej 44. W odnowie mają pomóc m.in. zdjęcia sprzed II wojny światowej.

Budynek przy Hożej, w którym są 43 mieszkania, czeka odnowa elewacji, wewnętrznych stropów, klatek schodowych i wind. Powstanie tu także nowy parking podziemny.

Na tym można zarobić

Dlaczego deweloperzy dostrzegli w rewitalizacji kamienic szansę na dobry interes? Przede wszystkim przedwojenne domy mają niepowtarzalny klimat. Wiele dzisiejszych inwestycji nie dorównuje tamtemu budownictwu. Najważniejszymi różnicami są technologia wykonania i materiały używane do budowania. Wydawać by się mogło, że dzisiaj dysponujemy tak rozwiniętymi technologiami, że budynki powinny być wytrzymalsze i odporniejsze na usterki. A jednak nic bardziej mylnego. Budynki powstają szybko, a konieczność oszczędzania często wymusza użycie materiałów o niskiej jakości. A oszczędzanie przekłada się na jakość życia w takim lokum.

— Wystarczy się przyjrzeć, jak były kiedyś budowane domy: grube, solidne mury, ogromne okna. Warto też zaobserwować, jak kiedyś planowano pomieszczenia: większość mieszkań sytuowano na planie kwadratu, dlatego sprawiały wrażenie większych. Tym, co wielu osobom najbardziej przeszkadza we współczesnym budownictwie, jest zbyt mała wysokość mieszkań. Dziś normą jest 2,70 m, a przed wojną było to 3,10-3,50 m — wymienia Anna Papież, dyrektor NextHome.

Inwestorzy podkreślają, że odnawianie kamienic, szczególnie w centrach miast, to wyzwanie. Są problemy z uzyskaniem wszystkich niezbędnych przy przebudowie czy rozbudowie pozwoleń. Nierzadko część budynku jest wyburzana, a zadaniem architektów jest tak projektować, by dobudowywana część pasowała do typu zabudowy.

— Stare budynki często znajdują się pod opieką konserwatora zabytków. W takim przypadku każdy etap budowy czy rozbudowy trzeba konsultować z konserwatorem. Czasem może to nawet uniemożliwić zrealizowanie zamierzenia inwestora — podkreśla Anna Papież.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Dyląg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu