Migalski: list otwarty był jedyną możliwością rozpoczęcia dyskusji w partii

DI, PAP
opublikowano: 04-09-2010, 21:07

Marek Migalski, usunięty z delegacji PiS do  Parlamentu Europejskiego, powiedział, że list otwarty, jaki skierował do prezesa PiS, był jedyną możliwością rozpoczęcia dyskusji w partii. Oświadczył, że "nie wybiera się do żadnej innej partii".

"Po wielu próbach dotarcia do prezesa PiS ze swoimi uwagami, uznałem, że jedyną możliwością rozpoczęcia dyskusji w partii jest właśnie list otwarty" - mówił w Migalski w sobotę wieczorem w tvn24.

Jak powiedział, nie udało mu się spotkać z Jarosławem Kaczyńskim i porozmawiać z nim indywidualnie. Dodał, że o takie spotkanie poprosił, przez sekretarkę, we wrześniu ubiegłego roku. "Od tego czasu nie udało mi się spotkać z prezesem. Ja nie zwykłem czatować przed drzwiami, czekałem na wezwanie od swego szefa i tego wezwania się nie doczekałem, wobec tego postanowiłem opublikować list w tej formie, która była krytykowana i ja rozumiem tę krytykę" - powiedział.

Dodał, że w liście używał "mocnych analiz, ale miękkich słów" oraz że "i intencja, i treść, i forma listu była pro-pisowska".

"Liczyłem, że ta reakcja (na list - PAP) może będzie inna, przeliczyłem się. W sensie politycznym to był błąd" - przyznał Migalski.

Podkreślił, że nie zamierza przechodzić do żadnej innej partii. "Ja wygrywałem wybory pod szyldem PiS i dzisiaj przechodzenie do innej formacji politycznej, zwłaszcza do PO, byłoby zdradą moich wyborców" - oświadczył. Jak mówił, ma cztery lata na to, by udowodnić, że ci, którzy na niego głosowali, nie popełnili błędu. Jednoczenie powiedział, że będzie bacznie obserwował życie polityczne w kraju, które przez ten czas może znacznie się zmienić. "Wiele zależy od czynników niezależnych, ja nauczyłem się w polityce czekać" - powiedział Migalski.   Pod koniec sierpnia Migalski opublikował na swoim blogu list otwarty do Jarosława Kaczyńskiego, w którym obarczał szefa PiS m.in. winą za niskie notowania partii. "To, w dużej mierze, pana wina" - podkreślał europoseł.

W czwartek Komitet Polityczny PiS - na wniosek prezydium delegacji partii w europarlamencie, Ryszarda Legutki i Tomasza Poręby - zdecydował o wykluczeniu Marka Migalskiego z grona członków delegacji PiS w PE. "Zachowanie deputowanego Marka Migalskiego wskazywało wyraźnie, że jego priorytetem jest działalność na rzecz własnej kariery, a nie dobro Prawa i Sprawiedliwości. Podstawowym celem działań polityków PiS nie może być własny interes i popularność, zwłaszcza kiedy odbywa się to kosztem całej formacji politycznej" - napisano.

Poręba powiedział PAP, że na przyszłotygodniowym spotkaniu frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, do której należy PiS, stanie sprawa ewentualnego wykluczenia Migalskiego z grupy.

W piątek Migalski zamieścił na swoim blogu oświadczenie, w którym napisał, że "nie złamał zasad, nie kierował się własnym dobrem, nie postępował egoistycznie", a decyzję Komitetu Politycznego PiS przyjął "z żalem i przykrością". Jego zdaniem, fakt usunięcia go powoduje zarówno osłabienie siły ECR i PiS w Parlamencie Europejskim, jak i pogorszenie jego możliwości wpływania na polityczną rzeczywistość.   Jak tłumaczył, publikując list zaryzykował swoją polityczną karierę "po to jedynie, by zmienić strategię PiS w takim kierunku, by zdolne ono było do zwycięstw w nadchodzących wyborach. Analizę zawartą w moim liście otwartym do prezesa można uznać za słuszną lub nie, ale nie można traktować jej jako braku dbałości o dobro Prawa i Sprawiedliwości. Celem owego listu było otwarcie takiej dyskusji, by w jej efekcie partia ta stała się wybieralną i zwycięską w walce z PO" - podkreślił Migalski. Jego zdaniem, strategia PiS po wyborach prezydenckich "prowadzi prostą drogą do klęski wyborczej" w wyborach samorządowych i parlamentarnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI, PAP

Polecane