Czytasz dzięki

Milczenie kosztuje. O komunikacji w inwestycjach infrastrukturalnych

  • Materiał zewnętrzny
opublikowano: 22-10-2020, 13:35

Czy da się uniknąć konfliktów społecznych w inwestycjach infrastrukturalnych? Uniknąć jest trudno. Ryzyka konfliktu z wielkoskalowych inwestycji wyeliminować się całkowicie nie da, bo ono wprost wynika z charakteru tych projektów.

Żyjemy w czasach, w których niemalże każda duża inwestycja, poza wymiarem formalno-prawnym, środowiskowym czy inżynierskim ma wymiar dodatkowy – społeczny. Dobra wiadomość jest taka, że z całą pewnością da się podjąć szereg działań, które pozwalają na zarządzenie tym obszarem.

Jacek Miciński
Jacek Miciński

Poznaj program konferencji "Prawne aspekty inwestycji w sieci przesyłowe i dystrybucyjne" >>

Dlaczego tak łatwo o napięcia przy budowie dróg, rurociągów czy linii elektroenergetycznych?

Dlatego, że znakomita większość takich projektów jak gazociągi, drogi czy linie energetyczne jest odbierana przez część społeczności jako źródło zagrożeń. Zwłaszcza przez właścicieli nieruchomości położonych na trasie i w jej bezpośrednim sąsiedztwie. Nie ma znaczenia czy te obawy są słuszne czy nie. One są i nie możemy obrażać się na tę rzeczywistość, tylko zastanowić się co zrobić, żeby sobie z nią poradzić.

Czego najbardziej obawiają się ludzie? 

Należałoby raczej zapytać czego się nie obawiają. Oddziaływanie inwestycji na środowisko, na życie i zdrowie ludzi, na wartość nieruchomości, na estetykę otoczenia, na dopłaty unijne… Najbardziej jednak uderzające jest zawsze to, że część ludzi czuje się zaskoczona tym, że organizujemy spotkania i pytamy ich o zdanie. Mówią „i tak nie ma znaczenia co powiemy”. Przekonujemy, że ma. 

Czego jeszcze?

Jest przekonanie o świętym prawie własności. Konstytucja jest często przywoływanym aktem, natomiast w tym samym dokumencie mowa jest przecież o interesie publicznym. Wciąż mamy niską gotowość uznać, że coś powstaje dla dobra ogółu. Akceptujemy, „ale nie u nas”. Mamy więc konflikt wartości. Część właścicieli czuje się bezbronna w zderzeniu z dużymi inwestorami – to definicja konfliktu strukturalnego. Wreszcie, nie ma co ukrywać, jest konflikt interesów, bo przecież rozmawia się o wartości odszkodowań, zajęciu terenu, wpływie na estetykę. Do tego niektórzy kwestionują zasadność realizacji projektów, to konflikt danych, bo przecież poziom wiedzy inwestora i mieszkańców nie jest równy. I to działa w dwie strony. Firma wie, że linia lub rurociąg jest niezbędny, ale na przykład społeczność zna doskonale uwarunkowania terenowe, czasami lepiej niż projektanci. Dialog daje możliwość rozmowy o tym. Wyjaśnienia.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze problem niskiego kapitału społecznego Polaków.

Co to znaczy?

W dużym uproszczeniu, że sobie nie ufamy. Dramatycznie sobie nie ufamy. Po prostu. Potwierdzają to poważne badania społeczne. Tutaj odsyłam każdego inżyniera, projektanta, kierownika budowy, zarządy firm zajmujących się budownictwem infrastrukturalnym do wniosków wybitnych, światowej klasy socjologów, chociażby profesora Henryka Domańskiego. To jest czynnik, którego nie wolno inwestorom ignorować. Jeśli dobrze pamiętam profesor mówi, że ufać komuś to znaczy wierzyć, że mamy do czynienia z osobą, która kieruje się̨ dobrymi intencjami. To teraz proszę sobie wyobrazić, że na trasie inwestycji liniowej leżą działki należące do kilku tysięcy osób. Trzeba z nimi porozmawiać, przekonać, a oni niemalże kulturowo są delikatnie mówiąc sceptyczni, zwłaszcza na początku.

Zatem specustawy?  

Też, ale przede wszystkim dialog. Rozpoczęty możliwie wcześnie, bez zaskakiwania ludzi, prowadzony otwarcie, w prosty i przystępny sposób. Nie po złożeniu wniosku o decyzję środowiskową, nie na koniec zmiany miejscowego planu, tylko wtedy, kiedy możemy jeszcze rozmawiać o szczegółach projektu. Klientom powtarzam – to my jesteśmy gośćmi w terenie, to my zmieniamy krajobraz, to my obciążamy księgi wieczyste – ludzie mają prawo się nas bać, mają prawo być ostrożni. Naszym obowiązkiem jest redukować ich obawy. Specustawy pomagają, ale nie rozwiązują wielu problemów. Szereg inwestorów przekonało się o tym dosyć boleśnie. Tymczasem wciąż są projekty, gdzie panuje przekonanie „ciszej będziesz, dalej zajdziesz”. Do czasu. Na szczęście coraz więcej firm rozumie powagę sytuacji, czuje swoje obowiązki wobec lokalnych społeczności. Widać to doskonale np. w projektach Polskich Sieci Elektroenergetycznych. 

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

A czy jednak milczenie nie jest opłacalną strategią? Konflikty i tak będą.

Nie jest. W dobie mediów społecznościowych, w czasach, w których każda komórka jest kamerą wideo, a każda gmina czy osiedle ma kilka grup dyskusyjnych – nie jest. Do tego cały czas uczymy się demokracji, swoich praw i wymagamy ich respektowania. Nic nie boli władz lokalnych i społeczności tak bardzo, jak próba ukrywania projektów i „dogadywania się z zainteresowanymi”. Ustawa odległościowa nie wzięła się znikąd, setki skierowanych przeciwko wiatrakom protestów, dezorganizujących przy okazji ważne inwestycje infrastrukturalne, które pechowo wspieraliśmy w sąsiedztwie farm wiatrowych (zrealizowanych lub nie) nie wzięły się znikąd. Jeśli branża wiatrowa chce wrócić do gry, to musi zacząć traktować społeczności jak parterów. Zastrzegam, nie dotyczy to wszystkich firm, ale wielu na pewno. I tym razem sponsorowanie dożynek nie wystarczy. 

Kto jest kluczowy dla porozumienia ze społecznościami?

To zawsze są zespoły. Kierownicy projektów, którzy nie widzą w ludziach wrogów, tylko partnerów mających swoje racje. Prawników, którzy zamiast chować się za hermetyczne terminy, mówią w sposób zrozumiały. Służebność przesyłu, strefa bezpieczeństwa, pas technologiczny – skąd ludzie mają wiedzieć co to znaczy? Wreszcie projektanci, którzy sugestii zmiany przebiegu nie odbierają osobiście, tylko spokojnie tłumaczą podstawy projektowania i wyjaśniają, dlaczego coś wygląda w taki, a nie inny sposób. Wreszcie ludzie od komunikacji, którzy pomagają tym wszystkim zarządzić, nie dać się zdominować emocjom. Inwestorzy mogą wybierać – albo sami przekażą wiedzę o projektach, sami zbiorą uwagi ludzi, albo ludzie znajdą ją w bezkresie Internetu i zamieszczą w odwołaniach. Komunikacja to nie tylko decyzja etyczna, wpisująca się w trendy CSR, to pragmatyzm. Chciałoby się rzecz „komunikacja głupcze”, ale brzmi to jakoś agresywnie.

Gdyby wskazać jedną grupę osób kluczowych dla komunikacji? 

Wydaje mi się, że przedstawiciele terenowi. Ludzie, którzy odwiedzają często tysiące właścicieli nieruchomości położonych na trasie inwestycji liniowej, ale nie tylko. To oni są twarzą inwestycji, to oni mierzą się z obawami ludzi, zaszłościami. To oni wreszcie odpowiadają na pytania i mają doprowadzić do tego, że ktoś nam zaufa i podpisze umowę. To wyjątkowo trudna, odpowiedzialna i moim zdaniem wciąż niedoceniana praca. A tam właśnie buduje się obraz inwestora, inwestycji i tam źle poprowadzona rozmowa może doprowadzić do konfliktu i zahamowania projektu.

Rozmowa z Jackiem Micińskim, właścicielem agencji Forward PR, na co dzień wspiera komunikację w największych inwestycjach infrastrukturalnych w kraju. Będzie prelegentem dwudniowej zdalnej konferencji Pulsu Biznesu Prawne aspekty inwestycji w sieci przesyłowe i dystrybucyjne. Zapraszamy do rejestracji >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane