Miliardy utopione w basenach

Anna Pronińska
24-08-2010, 00:00

W Polsce brakuje aquaparków. Dlatego gminy chcą w ten biznes wpompować gigantyczne pieniądze.

Nie sztuką jest zbudować park wodny, lecz go utrzymać

W Polsce brakuje aquaparków. Dlatego gminy chcą w ten biznes wpompować gigantyczne pieniądze.

Powstaną w kilkutysięcznych miasteczkach, jak Głuchołazy czy Lesko, i w metropoliach, jak Poznań, Katowice czy Bydgoszcz. Cała Polska projektuje i buduje baseny, aquaparki i termy. Z naszych wyliczeń wynika, że w najbliższych latach przybędzie ich co najmniej 20, za blisko 2 mld zł.

Bo nie mamy

— Aquaparki powstają, bo potrzebują ich mieszkańcy i takich inwestycji w Polsce brakuje. Trzeba jednak pamiętać, że parki wodne mają rację bytu wtedy, gdy powstają w pobliżu hoteli lub w miejscach bardzo dobrych turystycznie — mówi Mateusz Górka, prezes City Consulting Institute (CCI), firmy doradzającej przy takich projektach.

Obiekt musi na siebie zarabiać, co inwestorzy często bagatelizują.

— Przykład? Aquapark w Tarnowskich Górach. Zbudowany 10 lat temu dopiero od niedawna wypracowuje zyski, i to tylko dzięki polepszeniu dróg dojazdowych w regionie. Tak kalkulowane inwestycje to zły kierunek — uważa Mateusz Górka.

W pełni rentownych aquaparków ze świecą szukać. Dlatego warto się przyjrzeć należącemu do miasta Wrocławskiemu Parkowi Wodnemu. Zbudowany za 120 mln zł z kasy ratusza obiekt działa zaledwie od dwóch lat, ale już zarabia. Przynajmniej tak zapewniają jego władze, które podkreślają, że sukces tkwi w innowacjach. Przykład nietypowej akcji marketingowej to przedstawienie Wrocławskiego Teatru Lalek "Rekiny w basenie". Dzięki takiemu podejściu aquaparkowi udaje się nie tylko zatrzymać obecnych klientów, ale też zdobyć nowych — w ciągu dwóch lat odwiedziło go 2 mln osób.

Wzorem Niemiec...

Zdaniem prezesa CCI, wzorem dla polskich samorządowców powinna być Tropikalna Wyspa pod Berlinem, największy aquapark Europy, zbudowany kosztem 100 mln EUR. Jednocześnie może w nim bawić się 8 tys. gości.

— Tam przyjeżdża się nawet na tydzień, a nie kilka godzin, bo wszytko jest pod ręką, w tym najważniejsze — baza noclegowa. O coś takiego chodzi w inwestycjach. Niestety, w Polsce nie mamy przedsięwzięć na taką skalę. A jeśli już powstają ciekawe rozwiązania, to brakuje koordynacji z otoczeniem, np. brak przyzwoitej bazy noclegowej, jak w Bukowinie Tatrzańskiej — podkreśla Mateusz Górka.

Są gminy, które budują aquaparki z założenia nierentowne. Za przykład szef CCI podaje Kleszczów koło Bełchatowa. To jedna z najbogatszych gmin w Polsce. Może sobie pozwolić na taką ekstrawagancję, bo przyświeca jej jeden cel — sprostać potrzebom mieszkańców.

W Świdnicy ma powstać aquapark za 40-70 mln zł. Waldemar Skórski, zastępca prezydenta miasta, nie ma złudzeń: w Polsce brak dobrego przykładu, by park wodny utrzymał się z bieżącej działalności.

— Dlatego zastanawiamy się, jak skompletować inwestycję, by dołożyć jak najmniej z budżetu miasta. Trudno znaleźć inwestora, który weźmie spore ryzyko przedsięwzięcia na siebie, większość jest zainteresowana przerzuceniem odpowiedzialności na miasto — mówi Waldemar Skórski.

Ciekawych inwestycji doczekał się Mszczonów w województwie mazowieckim. Działają od dwóch sezonów. To kilka basenów, lodowisko i plaża trawiasta. Na razie gmina dokłada do nich 600 tys. zł rocznie.

— Wybudowaliśmy pierwszy etap za 27 mln zł (w tym 8 mln zł z dotacji Unii). W zeszłym roku odwiedziło nas 150 tys. osób. W tym roku chcemy pobić ten rekord i mamy nadzieję, że mniej dołożymy do aquaparku — mówi Józef Kurek, burmistrz Mszczonowa.

Najwięcej amatorów kąpieli przychodzi w weekendy — nawet 3 tys. osób.

— Gmina może się rozwijać, jeśli ma jakiś magnes, który przyciągnie turystów. My mamy wody termalne o temperaturze 34 stopni — uważa Józef Kurek.

...i Węgier

Nie sztuka wybudować, ale utrzymać obiekt. Wysokie koszty (np. ratowników) zżerają jednak zyski.

— Więcej gości przybędzie do term, gdy dobudujemy drugi etap, za 15-18 mln zł. Powiększymy aquapark m.in. o basen zimowy i sauny. Będziemy starać się o dotacje. Chcemy być jak ośrodek Hajduszoboszlo na Węgrzech, który zaczynał skromnie, a dziś jest największym kompleksem termalnym w Europie. Dlatego chcemy w przyszłości wzbogacić bazę noclegową. Może sięgniemy po partnerstwo publiczno-prywatne (PPP)— zastanawia się burmistrz Mszczonowa.

To właśnie PPP może być receptą na potrzeby gmin. Aquaparki lub baseny w tym modelu chcą budować m.in. Głuchołazy, Dobrzeń, Sanok, Katowice, Lubin i Poznań. Planowane są lub trwają przetargi na budowę poza PPP kilkunastu innych aquaparków, m.in. w Kaliszu, Słupsku, Jeleniej Górze i wielu innych miastach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Miliardy utopione w basenach