Milionerzy znów zaszaleją w salonach

RAV, BLOOMBERG
opublikowano: 17-01-2011, 00:00

Wraca optymizm. Bogacze nie będą oszczędzać na luksusowych zabawkach. Bentley już zaciera ręce.

Wraca optymizm. Bogacze nie będą oszczędzać na luksusowych zabawkach. Bentley już zaciera ręce.

To dopiero będzie rok —twierdzą menedżerowie firm produkujących luksusowe auta.

— W czasie kryzysu finansowego bogaczom brakowało przekonania, że mogą sobie pozwolić na zakupy. Teraz optymizm wraca, a oni nie zapomnieli o swoich marzeniach — mówi Christophe Georges, szef Bentleya na Amerykę Północną.

Koncern należący do niemieckiego Volkswagena, największego producenta aut na Starym Kontynencie, przewiduje, że w USA — największym na świecie rynku aut luksusowych — zwiększy w 2011 r. sprzedaż o ponad 10 proc., z 1,9 tys. sztuk sprzedanych w 2010.

Motorem wzrostu będzie nowy Continental GT, który miał światową premierę w październiku 2010 r. Christophe Georges twierdzi, że w tym roku w USA sprzeda około 850 sztuk tego 575-konnego coupe za niemal 190 tys. USD sztuka. A to niejedyny model oferowany przez Bentleya za oceanem.

Jaguar, kultowa marka brytyjska należąca do indyjskiego Tata Motors, prognozuje na ten rok 10-procentowy wzrost globalnej sprzedaży.

— Będzie to zasługa popytu na model XJ oraz zwiększenia obecności na rynku chińskim, gdzie otworzymy 10 punktów dilerskich — mówi Adrian Hallmark, dyrektor marki Jaguar.

Marka chce rozszerzyć ofertę o tańsze modele kosztujące do 52,5 tys. USD. Optymizmem tryska też Rolls-Royce.

— Klienci wracają do salonów i są przygotowani na wydanie dużych pieniędzy. Jestem wielkim optymistą. W tym i kolejnych latach sprzedaż aut z logo Rolls-Royce będzie rosła — zaciera ręce Torsten Mueller-Oetvoes, szef marki należącej do niemieckiego BMW.

Nic w tym dziwnego, bo Rolls-Royce, którego auta kosztują nawet 380 tys. USD, sprzedał w minionym roku ponad 2,7 tys. samochodów, trzy razy więcej niż w 2009 r.

Prognozom producentów nie dziwi się Rebecca Lindland, analityk IHS Automotive.

— To uzasadniony optymizm, bo ich klientów kryzys nie skrzywdził. Nie kupowali aut, bo w czasie recesji nie wypadało obnosić się z bogactwem. Teraz sytuacja się zmieniła — uważa Rebecca Lindland.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: RAV, BLOOMBERG

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy