Millennium chce obedrzeć firmy z opcyjnych złudzeń…

Adrian Boczkowski
opublikowano: 22-01-2009, 00:00

Bank wylewa kubeł

Bank wylewa kubeł

zimnej wody na rozpalone głowy przedsiębiorców. Nie wszyscy prawnicy uważają jednak, że to banki są górą.

Działania Ministerstwa Gospodarki (MG) budzą zdziwienie bankowców i niektórych prawników. Chodzi o opinię prawną, jaką resort gospodarki zamówił w kancelarii Krawczyk i Wspólnicy, i rozesłał ją do ponad setki firm, które zgłosiły się na specjalną infolinię resortu. Raport mówi o możliwościach podważenia niektórych umów na wystawienie opcji kupna waluty ze względu na nadzwyczajną zmianę stosunków, wyzysk czy błąd lub podstęp.

— To dosyć kuriozalna sytuacja, w której za pieniądze podatników podsuwa się możliwości podważania umów z bankami. Minister odpowiedzialny za gospodarkę zapomniał chyba, że banki też są jej częścią — uważa Marcin Bartczak, partner kancelarii Salans, która współpracuje z Bankiem Millennium.

Zerwane rozmowy

W poniedziałek Bank Millennium wystosował list do Waldemara Pawlaka, wicepremiera i szefa resortu gospodarki, w którym wyraża zaniepokojenie działalnością jego resortu. Powód? Na przełomie grudnia i stycznia wielu klientów, z którymi bank prowadził negocjacje, zerwało je.

"Bank otrzymał od klientów pisma próbujące podważyć zawarte umowy (…). Argumentacja przynajmniej części tych pism jest bardzo podobna lub wręcz identyczna z wybranymi argumentami opisywanymi w opinii kancelarii Krawczyk i Wspólnicy" — czytamy w piśmie Millennium.

Bank dodaje, że może to prowadzić do "zaostrzenia dyskusji" i zwiększenia liczby procesów sądowych. A to, zdaniem Millennium, może powiększyć straty firm. Realne szanse skutecznego obalenia umów mogą być bowiem znacznie niższe, niż można wywnioskować z opinii rozpowszechnianych przez resort. Bank podpiera się opiniami kancelarii M. Furtek i Wspólnicy oraz White Case. Chciałby, by Ministerstwo Gospodarki przesłało do przedsiębiorców także te dokumenty. Resort analizuje już raporty, ale nie chce na razie komentować sprawy. Tymczasem przedsiębiorcy spotykają się jutro w Toruniu, by wspólnie rozwiązywać problem "toksycznych" opcji.

Marcin Bartczak podkreśla, że przedsiębiorcy byli w pełni świadomi ryzyka walutowego związanego z opcjami.

Złudne nadzieje…

— Jest ono przecież głównym rodzajem ryzyka eksporterów. Teraz zadziwiająco tracą oni zdolność zrozumienia mechanizmu działania stosunkowo prostych instrumentów, jakimi są opcje. Wcześniej, gdy derywaty dawały zarobić, przytłaczająca większość klientów nie miała z tym żadnych problemów — mówi partner w kancelarii Salans.

Uważa on, że publikowanie przez MG opinii podważających ważność zawartych z bankami umów jest szkodliwe dla przedsiębiorców.

— Daje to firmom złudne nadzieje, że mogą coś ugrać. Umowy opcyjne były jednak standardowymi kontraktami, zasadniczo zgodnymi z wypracowanymi wzorami w ramach Związku Banków Polskich. Formalnie nie można im nic zarzucić — argumentuje Marcin Bartczak.

To nie dziwi Michała Krawczyka, partnera kancelarii Krawczyk i Wspólnicy.

…choć jest coś na rzeczy

— Dyrektorzy departamentów ryzyka w wielu bankach po prostu boją się o posady. Oczekiwanie, że klient zawrze z bankiem "ugodę" wyłącznie na podstawie zapewnień banku o tym, że zobowiązanie w danej kwocie istnieje i że jest bezsporne, stanowi w obecnych okolicznościach oczywiste nieporozumienie — mówi Michał Krawczyk.

Jego zdaniem, duża część spraw jest do wygrania.

— Najbardziej jaskrawymi przypadkami są te, w których dysponujemy pisemnym materiałem dowodowym. Jest to chociażby korespondencja z pracownikami banku, którzy zapewniali klientów, że nie stracą na opcjach. Kłamali, by zainkasować atrakcyjne prowizje — wyjaśnia Michał Krawczyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy