Mimo kolejnego spadku inwestorzy nie panikują

Artur Szymański
opublikowano: 13-02-2007, 00:00

Spadek indeksów na pierwszej sesji tygodnia nie może dziwić. Takie wytyczne wydały wskaźniki giełdy na Wall Street, będącej najważniejszym z drogowskazów dla inwestorów z GPW. Po słabym zamknięciu piątkowej sesji w USA było niemal pewne, że tydzień giełdy Europy rozpoczną od spadków. WIG20 rozpoczął dzień luką bessy, której byki nie próbowały nawet zamknąć. Nie miały szans. Indeks zakończył sesję na najniższym poziomie dnia 3344,45 pkt. Najbliższym punktem zaczepienia dla obrońców rynku będzie dolna granica luki hossy 3335-3369 pkt z 18 stycznia.

Zejście WIG20 poniżej bariery 3400 pkt nie zaskoczyło inwestorów, nie wywołało nerwowych ruchów. Może to oznaczać, że gracze, szczególnie ci z najbardziej zasobnymi portfelami, zgadzają się na korektę po ustanowieniu szczytu 1 lutego. Dodatnia baza na rynku terminowym, utrzymywana w kilkunastopunktowej granicy rozsądku, świadczy o utrzymującym się umiarkowanym optymizmie.

Trzeba jednak zauważyć, że poniedziałkowemu spadkowi nie towarzyszyły duże obroty. To informacja podtrzymująca na duchu posiadaczy akcji. Przed fixingiem łączna wartość obrotów akcjami czołowych spółek przekraczała raptem 700 mln zł. Byłby to wynik najmniejszy od czterech sesji, lecz na zamknięciu został zawyżony transakcjami o wartościach kilkudziesięciu mln zł, których przedmiotem były akcje Pekao, PKO BP, Telekomunikacji Polskiej. Łącznie w ostatnich sekundach wartość handlu wzrosła około 215 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Polecane