Minister Cezary Grabarczyk zbiera baty

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 03-08-2011, 00:00

Dzisiaj znów wjadą koparki na "chińskie" odcinki A2. Nieźle wypadł też pierwszy miesiąc e-myta. Więc co jest nie tak?

Lista wpadek to start

e-myta i budowa trasy A2

Dzisiaj znów wjadą koparki na "chińskie" odcinki A2. Nieźle wypadł też pierwszy miesiąc e-myta. Więc co jest nie tak?

Premier Donald Tusk zapowiadał 741 mln zł odszkodowania od chińskiego COVEC za wyjście z budowy autostrady Łódź-Warszawa. Pokazał twarz twardego faceta, który nie pozwoli, by wykonawcy grali na nosie rządowym urzędnikom. Tymczasem okazało się, że resort infrastruktury i drogowa dyrekcja mają problem nie tylko z odzyskaniem gigantycznego odszkodowania, ale nawet ze 100 mln zł gwarancji z chińskich banków. Jeśli do końca tygodnia Chińczycy nie zgodzą się przysłać pieniędzy, rząd będzie musiał znaleźć winnego. Albo kozła ofiarnego...

Żółta kartka

— Minister infrastruktury Cezary Grabarczyk może stracić stanowisko — krążą rynkowe pogłoski.

Ani resort, ani kancelaria premiera nie chcą ich komentować. Jeszcze dwa lata temu pogłoski o planach odwołania szefa resortu infrastruktury docierały do wielu redakcji co najmniej dwa razy w miesiącu, ale — mimo wpadek — Cezary Grabarczyk miał zbyt silną pozycję. Teraz też trudno zarzucić mu polityczną słabość, ale...

— Niedawne powierzenie przez premiera Tuska rozwiązania problemów A2 Janowi Krzysztofowi Bieleckiemu, szefowi Rady Gospodarczej, to żółta kartka dla ministra — mówi jeden z rozmówców "PB".

Zresztą po włączeniu się Jana Krzysztofa Bieleckiego problemy A2 rzeczywiście zostały rozwiązane. Przynajmniej do wyborów.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) podpisała wczoraj umowę z konsorcjum Dolnośląskich Surowców Skalnych oraz firmą Boegl Krysl na dokończenie 20 km trasy. Dziś drogowcy pojawią się na budowie. Kilka dni temu dyrekcja sygnowała też umowę z konsorcjum Eurovii i Warbudu na dokończenie budowy 30 km, których wykonać nie chcieli Chińczycy. Trasa ma być gotowa do 15 października, ale wykonawcy obiecali "przejezdność" na piłkarskie mistrzostwa.

— Nie ma szans, by w terminie osiągnąć przejezdność. Byłoby to realne, gdyby do dokończenia budowy A2 zostały wybrane największe firmy z polskiego rynku — mówi Maciej Grelowski, szef rady głównej BCC.

Fakty i mity

Cezary Grabarczyk zbiera cięgi nie tylko za A2 i niewypłacenie gwarancji przez chińskie banki. Od kilku dni jest także na cenzurowanym za wdrożenie systemu viaToll, czyli elektronicznych opłat dla ciężarówek. Mija właśnie miesiąc od startu systemu, a politycy i eksperci prześcigają się w wytykaniu błędów. PJN zapowiada nawet wniosek o wotum nieufności wobec ministra infrastruktury.

Niedawno premier ustrzegł go przed odwołaniem przez posłów za bałagan na kolei. Uda się i tym razem?

Sporo zależy od tego, czy e-myto rzeczywiście poniosło porażkę. ViaToll, operator systemu, zapewnia, że nie.

— Kierowcy odebrali około 440 tys. urządzeń, które rejestrują przejazdy. To więcej, niż planowaliśmy. Tak jak się spodziewaliśmy, szczelność systemu sięga 83 proc. — mówi Dorota Prochowicz, rzecznik viaToll.

Jak na pierwszy miesiąc to nieźle. Czemu więc samorządowcy i mieszkańcy miejscowości leżących przy drogach alternatywnych do tras płatnych skarżą się na tiry, które rozjeżdżają je, uciekając przed e-mytem i opłatami na bramkach? Resort przerzuca winę na koncesjonariuszy autostrad. Radosław Stępień, wiceminister infrastruktury, powiedział niedawno w Sejmie, że trasy koncesyjne są znacznie droższe niż e-myto, więc koncesjonariusze powinni pomyśleć o obniżkach swoich stawek. Palcem wskazał na operatora A2 Nowy Tomyśl-Konin, który pobiera od kierowców tirów ponad 1 zł/km, podczas gdy w systemie viaToll płacą 20-53 gr.

Spór o stawki

Ministerialny atak wywołał wojnę operatorów z urzędnikami. Koncesjonariusze wskazują, że w rozporządzeniu resortu dotyczącym stawek e-myta napisano, iż stawka maksymalna zostaje ustalona na poziomie 1,23 zł/km, co pokryje 38 proc. całkowitych kosztów generowanych przez ruch ciężarowy.

— Przyjęcie przez rząd stawek dla samochodów ciężarowych na poziomie 38 proc. rzeczywistych kosztów oznacza, że budżet państwa dopłaca 62 proc. do każdego przejazdu samochodu ciężarowego. Takie rozwiązanie stawia naszą spółkę w zdecydowanie gorszej sytuacji, ponieważ nie mamy możliwości sięgania do cudzego portfela — mówi Zofia Kwiatkowska, rzecznik Autostrady Wielkopolskiej, która zarządza odcinkiem A2.

Spółka musi utrzymać autostradę z myta kierowców, podatnicy jej nie dopłacą.

Stalexport Autostrada Małopolska, zarządzający trasą A4 Kraków-Katowice, zwraca natomiast uwagę na to, że stawki koncesjonariuszy są objęte 23-proc. VAT, a e-myta są wolne od podatku. Giełdowa spółka wybiera się do sądu. Uważa, że takie podatkowe rozróżnienie to niesprawiedliwe traktowanie operatorów pobierających opłaty od kierowców na koncesyjnych trasach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy