Ministerstwo Gospodarki chce stref do 2026 r., resort finansów wciąż się sprzeciwia. Jutro zdecyduje rząd

opublikowano: 21-01-2013, 00:00

Na tapetę wróciły rozporządzenia, które wydłużają funkcjonowanie specjalnych stref ekonomicznych (SSE) z 2020 do 2026 r.

Przedsiębiorcy i eksperci apelują o to od dawna. Ministerstwo Gospodarki (MG) zabierało się do sprawy kilkukrotnie. Teraz wierzy, że nareszcie się uda.

Stara śpiewka

— Projekty rozporządzeń staną na rządzie 22 stycznia. Rozbieżności zgłosiło tylko Ministerstwo Finansów (MF), które sprzeciwia się wydłużeniu działalności stref — mówi Ilona Antoniszyn-Klik, wiceminister gospodarki.

Na tym stanowisku resort ze Świętokrzyskiej stoi już od wakacji, gdy powstały rozporządzenia. Pod koniec ubiegłego roku, gdy Fiat ogłosił, że zwalnia 1450 osób w tyskiej fabryce, co potwierdziło wcześniejsze prognozy o wzroście bezrobocia w 2013 r., „Puls Biznesu” zapytał MF, czy nie zmieniło zdania w sprawie stref.

„Stanowisko Ministerstwa Finansów w przedmiotowym zakresie pozostaje bez zmian” — poinformowało biuro prasowe MF.

40 mld zł jak w banku

Jeśli rząd stanie jutro po stronie MG, strefy już dwa tygodnie później dostaną dłuższe życie. W 2011 r. eksperci wyliczyli, że będzie to mieć wielki wpływ na napływ inwestycji do Polski. Z badania KPMG wynikało, że przedłużenie funkcjonowania SSE do 2026 r. zwiększyłoby odsetek inwestorów planujących projekty z 55 proc. do 71 proc., co oznacza nawet 40 mld zł więcej inwestycji. Eksperci Ernst & Young szacowali, że strefy działające bezterminowo (wówczas zezwolenia dające zwolnienia podatkowe wydawane byłyby na określony okres) zwiększyłyby chęć do inwestycji z 48 proc. do 81 proc. respondentów.

Wydłużenie funkcjonowania stref jest niezbędne. Firma, która odbiera zezwolenie i rusza z inwestycją, zaczyna korzystać z pomocy publicznej dopiero po 2-3 latach. Inwestorzy, którzy teraz wchodzą do stref, korzystaliby ze zwolnień podatkowych zaledwie przez kilka lat. A z pełnym wykorzystaniem pomocy publicznej jest problem i tak naprawdę udaje się to niewielkiemu procentowi przedsiębiorców. Rozporządzenia utknęły na tak długo w szufladach urzędników, bo Ministerstwo Finansów uznało, że należy inaczej szacować skutki działalności SSE dla budżetu państwa. To zablokowało także poszerzenia 10 z 14 stref. Dopiero jesienią udało się resortom porozumieć, kilka stref już zostało poszerzonych, a teraz MG forsuje projekt wydłużenia życia.

OKIEM EKSPERTA

Zrobiło się groźnie

PAWEŁ TYNEL

Ernst & Young

To duży krok naprzód, że rozporządzenia wydłużające funkcjonowanie specjalnych stref ekonomicznych do 2026 r. pojawiły się w porządku obrad rządu. Trzymam kciuki, by dyskusja Rady Ministrów była konstruktywna i zakończyła się ich akceptacją. Nie można jednak wykluczyć, że rząd zażąda kolejnych analiz, co znów przesunie wydłużenie stref. Atmosfera wokół SSE od grudniowego zamieszania w Tychach jest dobra. Okazuje się, że strefy są jednym z bardzo niewielu narzędzi, które pozwalają rządowi zarządzać miejscami pracy i kontrolować, ile etatów powstaje, gdzie i w jakiej branży. Dlatego wydłużenie ich funkcjonowania, o którym mówimy już od dwóch lat, jest kluczowe.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane