Miro Mark próbuje się układać

Katarzyna Kozińska
19-10-2001, 00:00

Miro Mark z Kalisza, producent zup ekspresowych, rozpoczął postępowanie układowe z wierzycielami. Spółka dorobiła się długów, bo skuszona możliwością współpracy z inwestorem zaciągała kredyty na przedsięwzięcia, których ten wymagał.

Sąd Rejonowy w Kaliszu zgodził się na otwarcie postępowania układowego kaliskiej spółki Miro Mark, producenta zup ekspresowych. Wyznaczono dwa terminy sprawdzenia wierzytelności. Spółka ma około 200 wierzycieli objętych układem. Było ich więcej, ale Miro Mark stara się w miarę możliwości regulować długi.

Zdaniem Sławomira Tyszkowskiego, dyrektora generalnego Miro Mark, do złej kondycji firmy znacznie przyczyniła się dwuletnia współpraca z hiszpańską firmą Galina Blanca. Koncern, działający w tej samej co Miro Mark branży, przez dwa lata był poważnym kandydatem na jego inwestora.

— Prowadziliśmy negocjacje przez dwa lata — do stycznia 2000 roku. Hiszpanie podpisali list intencyjny, ale postawili ostre warunki, na przykład zażądali zawieszenia wprowadzenia spółki na giełdę. Wzięliśmy kredyty na przygotowanie nowych opakowań, zmieniliśmy system kontaktów z klientami, wprowadzaliśmy nowe produkty. Inwestor zrezygnował, bo przewidywał kryzys w gospodarce na świecie, a my zostaliśmy z 10 mln zł długu — mówi Sławomir Tyszkowski, dyrektor generalny Miro Mark.

Spółka z Kalisza nie jest dużym przedsiębiorstwem — średni miesięczny obrót nie przekracza 1 mln zł. Najpierw chciała szukać środków na rozwój u inwestorów giełdowych. Emisja była już przygotowana. Później zjawili się Hiszpanie, którzy mieli rozwinąć lokalną produkcję, aby konkurować z największymi w kraju producentami zup. Kiedy Galina Blanca wycofała się z negocjacji, 10 mln zł pożyczki okazało się kulą u nogi.

Prym na polskim rynku w produkcji zup ekspresowych wiodą dwa koncerny: Unilever (m.in. Gorący Kubek, Knorr, Amino) oraz Nestle (Winiary). Zdaniem Wojciecha Tomczaka, rzecznika Unilevera, firma jest liderem we wszystkich kategoriach zup błyskawicznych.

— Najlepiej rozwija się segment zup instant, bo są tańsze i łatwiejsze w przygotowaniu. Jego wartość ocenia się na 80 mln USD. Żeby rozruszać sprzedaż gorących kubków, wprowadziliśmy nowe smaki. Najszybciej rośnie rynek zupek chińskich. Spada natomiast sprzedaż zup do gotowania. W ciągu czterech lat ten rynek zmniejszył się dwa razy. Dziś jest wart około 40 mln USD — mówi Wojciech Tomczak.

Na rynku działa jeszcze kilka mniejszych firm, m.in. SamSmak i zakład Heinza w Wodzisławiu Śląskim. Z produkcji zup zrezygnowała natomiast Delecta z Włocławka, która sprzedaje ostatnie zapasy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kozińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Miro Mark próbuje się układać