Misiąg: Spełnienie kryterium fiskalnego konwergencji w 2007 r. trudne

Polska Agencja Prasowa SA
26-02-2005, 12:57

Spełnienie fiskalnego kryterium konwergencji w 2007 roku, przy nie wliczaniu OFE do sektora finansów publicznych, będzie bardzo trudne, ale realne. Wymagać będzie około 15 mld zł oszczędności rocznie - uważa Wojciech Misiąg z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, doradca ministra finansów.

Spełnienie fiskalnego kryterium konwergencji w 2007 roku, przy nie wliczaniu OFE do sektora finansów publicznych, będzie bardzo trudne, ale realne. Wymagać będzie około 15 mld zł oszczędności rocznie - uważa Wojciech Misiąg z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, doradca ministra finansów.

    "Realizacja kryterium fiskalnego w roku 2007 jest bardzo trudna, ale jest realna. Mamy dwa lata. Aby w 2006 roku coś się stało, mamy pół roku na legislację i reformę instytucjonalną. Wybory trochę komplikuję sprawę. Jeżeli ciężar dostosowania przypadnie tylko na 2007 rok, wtedy jest to nierealne" - powiedział Misiąg PAP. 

    "Kryterium konwergencji oznacza konieczność urwania około 15 mld zł rocznie z całego sektora finansów publicznych: budżetu, funduszy celowych, samorządów. Wtedy złapiemy równowagę" - dodał. W opinii Misiąga, OFE nie powinny być zaliczane do sektora finansów publicznych. "OFE nie są instytucjami publicznymi, a my chcemy to zmienić. Możemy oczekiwać odroczenia kary do 2007 roku, ale za dwa lata będziemy mieli ten sam problem, co pokazuje, że gra nie jest warta świeczki" - powiedział.

    Eurostat uznał, że OFE nie powinny być wliczane do sektora finansów publicznych. Polska natomiast ubiega się, by fundusze mogły być częścią finansów publicznych, gdyż taka klasyfikacja ułatwiałaby spełnienie kryterium konwergencji.

    Jeżeli OFE są częścią sektora finansów publicznych deficyt budżetowy w relacji do PKB wynosi w 2005 roku 3,9 proc., a jeżeli są ujmowane poza sektorem, wtedy poziom wskaźnika wzrasta do 5,8 proc. Wstępne wypowiedzi wskazują, że KE ostatecznie nie pozwoli klasyfikować OFE jak sektor finansów publicznych. 

    Misiąg szacuje, że tegoroczny deficyt budżetu państwa wynosi około 50 mld zł. MF ustaliło jego poziom na 35 mld zł. "Dopuszczalny deficyt, który spełniałby kryterium fiskalne wynosi około 30 mld zł, a teraz mamy 50 mld zł" - powiedział.  "Dotację dla FUS-u uważam za wydatki, a nie chowam jej pod stołem. Poza tym dochodzi kwestia niedoszacowania dotacji na inne fundusze celowe, głównie Funduszu Pracy. Przerzucamy na niektóre fundusze obowiązek finansowania deficytu, to nie budżet państwa pożycza, ale fundusze celowe. Mój instytut szacuje, że deficyt w tym roku wyniesie około 50 mld zł" - dodał.

 Zdaniem Misiąga, wygospodarowanie oszczędności wymaga przeglądu ustawodawstwa, by stwierdzić, "czy państwo nie wzięło na siebie niepotrzebnych zadań, które kosztują".   Jak zaznaczył, obniżanie deficytu skutkuje spadkiem kosztów obsługi długu. "Widać tu pewną synergię: oszczędzamy, mniej pożyczamy, mniej odsetek od długu i to się przyspiesza" - dodał.  W opinii Misiąga, nie chodzi o to, by maksymalizować oszczędności, ale by zachować racjonalny poziom usług świadczonych przez państwo i starać się, by nie pochłaniało to tak dużych kwotjak obecnie. "Musimy szukać oszczędności, ale nie może to być rewolucja w wydatkach. Musimy do tego dochodzić stopniowo" - powiedział.

    Ministerstwo Finansów przygotowuje obecnie strategię zarządzania finansami publicznymi, która zakłada głębszą, od założonej w programie konwergencji, redukcję deficytu sektora finansów publicznych.

    Misiąg powiedział, że nie zna opracowywanej przez MF strategii. Jego zdaniem, strategia zarządzania finansami publicznymi powinna się skupiać na dwóch aspektach: uzyskaniu stanu równowagi finansowej oraz uporządkowaniu sfery instytucjonalnej.    "Te dwa apekty wiążą się ze sobą. Dzisiaj problem polega na tym,że jesteśmy zapóźnieni w zakresie równoważenia sektora finansów publicznych, że musimy bardzo szybko dokonywać oszczędności, a efekty zmian instytucjonalnych są zawsze bardzo powolne" - powiedział Misiąg.

    "Przede wszystkim potrzebna jest walka o redukcję deficytu  budżetowego. (...)Redukcja wydatków może polegać na tańszym wykonywaniu zadań, czyli efektywniejszym wydatkowaniu środków albo rezygnacji z wykonywania pewnych zadań np. z wypłacania pewnych rodzajów świadczeń" - dodał.  Jego zdaniem trzeba "wymusić na wszystkich urzędnikach publicznych, by rządzili pieniędzmi publicznymi racjonalnie i rozsądnie".

    W opinii eksperta IBnGR, efektywność wydatkowania środków można zwiększyć m.in. w policji i w szkolnictwie wyższym. "Od lat wiemy, że dzisiejsza struktura zatrudnienia w policji jest niedobra, za dużo urzędników, za mało funkcjonariuszy. Albo można za te same pieniądze mieć więcej funkcjonariuszy, albo można mieć tyle samo funkcjonariuszy, przy zredukowanym aparacie urzędniczym, czyli za mniejsze pieniądze, a prawdopodobnie trzebazrobić i jedno i drugie" - powiedział ekspert IBnGR.

    "Trzeba popatrzeć też ile publicznych pieniędzy wydaje się na poszczególne szkoły. Jest pytanie, czy nie znajdziemy szkół, w których absolwent jest miernej jakości, a kosztuje więcej niż gdzie indziej. Dlaczego płacimy na szkoły, które bardzo dobrze żyją z płatnych studiów i zarabiają na tym?" - dodał.  Zdaniem Misiąga polski system finansów publicznych wymaga przejrzystości i jasności.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Misiąg: Spełnienie kryterium fiskalnego konwergencji w 2007 r. trudne