Mitsubishi nie daje się kryzysowi

Paweł Janas
opublikowano: 20-04-2009, 00:00

Nie podwyższyli cen, nie zwolnili pracowników, nie przycięli budżetów. A dynamika sprzedaży aut japońskiej firmy robi wrażenie.

Nie podwyższyli cen, nie zwolnili pracowników, nie przycięli budżetów. A dynamika sprzedaży aut japońskiej firmy robi wrażenie.

Wokół kryzys, obawy o sprzedaż aut i narzekania, że rząd nic nie robi. Są jednak firmy, które nieźle sobie radzą w tych niespokojnych czasach — przykładem japońskie Mitsubishi. Wynik lutowej sprzedaży (720 aut) był trzecim wśród importerów tej marki w Europie. Według danych analitycznej firmy Samar, w pierwszym kwartale 2009 r. producent sklasyfikowany na 16. miejscu sprzedał 1813 aut — o 189,6 proc. więcej niż rok wcześniej. To największy wzrost na polskim rynku.

— Będziemy się starać utrzymać lub nawet zwiększać sprzedaż. W 2009 r. zakładamy ją na poziomie około 7000, aut wobec 5382 w ubiegłym roku — mówi Arkadiusz Tomala, dyrektor zarządzający MMC Car Poland (importer aut marki Mitsubishi).

Przekonuje, że wyniki spółki to wynik m.in. dostępnej gamy modeli.

— Nasze samochody stają się coraz bardziej przystępne dla wielu klientów. Do niedawna lwią część naszej sprzedaży stanowiły duże auta terenowe i SUV-y, budowane na bazie doświadczeń w rajdach terenowych: Outlander, Pajero, L200. Teraz pałeczkę przejmują modele Lancer i Colt, choć nadal Outlander jest niezwykle popularny — zajmuje drugie miejsce w rankingu sprzedaży SUV-ów z silnikiem Diesla w Polsce — mówi szef polskiego Mitsubishi.

Zapewnia, że mimo osłabienia złotego firma jest rentowna i nie musiała podnosić cen.

Swoje trzy grosze (i nieco dziegciu) dorzucają analitycy.

— Mitsubishi miało dobrze ustawione ceny w porównaniu z konkurencją. Magnesem był nowy model Lancera. Trzeba jednak dodać, że wiele tych aut wyjechało za granicę, np. do Niemiec. W lutym różnica między liczbą aut sprzedanych przez producenta a liczbą pojazdów zarejestrowanych w Polsce wyniosła aż 22 proc. Po dwóch miesiącach tego roku różnica wynosiła 12 proc. — mówi Wojciech Drzewiecki, prezes Samaru.

Nie ma jeszcze danych rejestracyjnych z I kwartału. Firma twierdzi, że w tym okresie za granicę wyjechało tylko 7-8 proc. jej aut.

Jeśli wierzyć deklaracjom szefa spółki, Mitsubishi jest jedną z niewielu firm, na których kryzys nie wymusił drastycznych działań.

— Ciężka sytuacja na rynkach całego świata skłania do ostrożnych działań, ale chcąc zwiększać sprzedaż, nie możemy obawiać się ponoszenia kosztów. Trzeba to tylko robić w bardzo przemyślany sposób. Nie planujemy zwolnień, a koszty marketingu na bieżąco dostosowujemy do aktualnych potrzeb i sytuacji na rynku. Nasz budżet na 2009 r. nie jest mniejszy niż w 2008 r., choć na pewno efektywniej rozplanowany — mówi szef polskiego Mitsubishi.

Paweł Janas

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu