Mittal Steel Poland zapewnia, że osiągnie wskaźnik konkurencyjności

Polska Agencja Prasowa SA
12-01-2006, 13:11

Zarząd koncernu hutniczego Mittal Steel Poland wierzy, że firmie uda się - zgodnie z zatwierdzonym przez Komisję Europejską planem - osiągnąć w końcu 2006 r. wskaźnik konkurencyjności (tzw. viability), a w pierwszym kwartale 2007 r. zakończyć program inwestycyjny. Słabsze wyniki 2005 r. nie wpłyną - zdaniem zarządu - na realizację tych planów.

Zarząd koncernu hutniczego Mittal Steel Poland wierzy, że firmie uda się - zgodnie z zatwierdzonym przez Komisję Europejską planem - osiągnąć w końcu 2006 r. wskaźnik konkurencyjności (tzw. viability), a w pierwszym kwartale 2007 r. zakończyć program inwestycyjny. Słabsze wyniki 2005 r. nie wpłyną - zdaniem zarządu - na realizację tych planów.

W czwartek zarząd firmy podczas konferencji prasowej podsumował miniony rok i przedstawił plany na przyszłość. Prezes spółki, Vijay Kumar Bhatnagar zaznaczył, że po rekordowym dla światowego hutnictwa roku 2004 trudno o jakiekolwiek porównania. Dlatego - jago zdaniem - nie dziwi ponad 20-proc. spadek sprzedaży wyrobów firmy w 2005 r. (z ok. 6 do 4,5 mln ton) i "znacząco mniejszy" wobec 1,7 mld zł z 2004 r. zysk. Nie podał na razie nawet przybliżonych wyników za 2005 r.

"Pierwszy kwartał 2005 r. był bardzo dobry, w dwóch kolejnych nastąpił spadek sprzedaży, spowodowany dużą ilością zapasów u dystrybutorów. W ostatnim kwartale roku nastąpiło jednak odbicie. Na 2006 rok zakładamy wzrost produkcji i sprzedaży w stosunku do roku minionego" - powiedział prezes.

Wyraził nadzieję, że - jeśli nie pojawią się nieprzewidziane okoliczności - z końcem 2006 r. firma osiągnie zakładane wskaźniki konkurencyjności. Zapewnił o jej pełnej płynności i wiarygodności finansowej, także w zakresie realizowanych inwestycji, które w całości mają być gotowe w pierwszym kwartale 2007 r., wobec pierwotnego planu mówiącego o końcu 2006 roku.

Przypomniał, że - jak mówił - "nieznaczne" przesunięcie inwestycji w czasie w stosunku do umowy prywatyzacyjnej wynikało ze zmiany parametrów inwestycji na lepsze i konieczności uzyskania na to zgody polskiego rządu i Komisji Europejskiej. Chodzi m.in. o budowę nowej walcowni gorącej w Krakowie zamiast modernizacji starej oraz podwojenie wydajności trzeciej linii ciągłego odlewania stali w Dąbrowie Górniczej.

Bhatnagar zapewnił, że modernizacja i rozbudowa linii walcówki w Sosnowcu zakończy się w końcu drugiego kwartału tego roku, budowa linii powlekania blach w Świętochłowicach pod koniec czwartego kwartału, a prace budowlane przy największych inwestycjach - w Krakowie i Dąbrowie - zakończą się w końcu tego roku i uruchomione będą w pierwszym kwartale 2007 r.

Spółka realizuje też dodatkowe inwestycje, których nie było w biznesplanie, m.in. modernizację wielkiego pieca w Dąbrowie Górniczej za ok. 64 mln euro, instalację wdmuchiwania pyłu węglowego w Krakowie za 16 mln euro oraz budowę baterii koksowniczej nr 11 w Koksowni Zdzieszowice za 45 mln euro.

"W pierwszym kwartale 2007 r. wartość naszych inwestycji wyniesie ok. 600 mln euro, czyli - licząc po obecnych kursach walut - ok. 2,3 mld zł, a do 2009 r. kwota ta zwiększy się jeszcze - jak prognozujemy - o 20-25 proc. Z całą pewnością przekroczymy więc pierwotne założenia inwestycyjne" - powiedział dyrektor finansowy spółki, Augustine Kochuparampil.

Dyrektor zaprzeczył, że wobec zmiany kursu walut firma i zależna od niej Koksownia Zdzieszowice straciły na zainwestowaniu 500 mln USD w obligacje spółki-matki. Inwestycja ta, przedłużona w styczniu na kolejne pół roku, wywołała wiele kontrowersji i związkowe doniesienie do prokuratury, z podejrzeniem transferu zysku za granicę.

Kochuparampil tłumaczył, że kursy walut trudno przewidzieć, a oprocentowanie obligacji, nawet przy różnych kursach dolara, jest i tak korzystne. Nie odniósł się wprost do nieoficjalnych informacji, że na zmianie kursu firma miałaby stracić na odsetkach ok. 40 mln zł. Według niego, obligacje są inwestycją dolarową i nie należy przeliczać ich wprost na złotówki. Firma nadal uważa, że to dobra inwestycja (oprocentowanie wynosi 1,5 proc. powyżej wskaźnika WIBOR). Nie wyklucza, że dalej będzie inwestować w obligacje.

Przedstawiciele Mittal Steel Poland zapewnili, że w firmie nie będzie masowych zwolnień, choć osiągnięcie zakładanego w biznesplanie na koniec 2006 r. poziomu zatrudnienia będzie trudne. Obecnie w spółce-matce i spółkach należących do niej w 100 proc. pracuje ok. 18 tys. osób. Zgodnie z założeniami, w końcu 2006 r. powinno ich być 10 tys. 411.

Jedną z metod redukcji zatrudnienia jest drugi już program dobrowolnych odejść z firmy. Zgłosiło się do niego ponad 2 tys. osób z firmy-matki i spółek zależnych; ok. tysiąca osób otrzymało już zgodę na odejście, z czego ok. 850 osób ze spółek i 150 z Mittal Steel Poland.

Trwa weryfikacja pozostałego tysiąca podań. Firma myśli też o takich zmianach w strukturze swojej i spółek zależnych, aby skupić wszystko to, co realnie wiąże się z produkcją stali - właśnie tej dziedziny dotyczy liczba 10.411 pracowników. Średnio odchodzący pracownik otrzyma ok. 90 tys. zł odprawy.

Mittal Steel Poland to największy w Polsce producent stali. Skupia dawne huty: Katowice, im. Sendzimira, Florian i Cedler, co daje ok. 70 proc. potencjału całego polskiego hutnictwa. W grupie jest także największa w Europie Koksownia Zdzieszowice. Mittal uważa ją za strategiczną dla całej swojej globalnej grupy i nie wyklucza udziału w prywatyzacji produkującej węgiel koksujący Jastrzębskiej Spółki Węglowej, jeżeli będzie ona przedmiotem oferty.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Mittal Steel Poland zapewnia, że osiągnie wskaźnik konkurencyjności