Młody biznes bez obciążeń PRL-u

opublikowano: 05-06-2014, 00:00

Przedsiębiorczość: Jak daleki jest dzisiejszy biznes od tego sprzed 25 lat? Lustrem gospodarczych przemian jest najmłodsze pokolenie. A ono zamiast lokalnie, zaczyna działać globalnie

Na początku 1989 r. Dziennik Telewizyjny przeprowadził sondę uliczną, Polaków zapytano w niej o „przedsiębiorczość”. — 25 lat temu tylko nieliczni znali to słowo, o prawidłowej definicji nie mówiąc — przypomina Aureliusz Górski, dyrektor zarządzający siecią Business Link, utworzoną przez założycieli Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości (AIP) i Polski Przedsiębiorczej.

Dzisiejsze pokolenie dwudziesto-, trzydziestolatków, właśnie wchodzących do świata biznesu, nie pamięta wydarzeń i realiów tamtych lat. Ale to ich portret pokazuje, jak duży skok gospodarczy, edukacyjny, a także obyczajowy zrobiliśmy na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza. O jego narysowanie pokusili się właśnie przedstawiciele Business Link, korzystając z kontaktów ogólnopolskiej siatki swoich centrów przedsiębiorczości. Kim zatem jest i jak do biznesu podchodzi współczesny, już nawet nie „młody przedsiębiorca”, ale „start-upowiec”?

Młodzi na rynku

Z raportu „25 lat wolności oczami ludzi biznesu”, opracowanego przy okazji obchodów rocznicy pierwszych wolnych wyborów w Polsce, wyłania się człowiek, który swoją pierwszą firmę zakłada głównie dla poczucia niezależności, możliwości twórczej pracy, ale także z powodu niepewnościzatrudnienia na etacie. Jak wynika z przytaczanych analiz Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami, ponad połowa studentów obawia się dziś zderzenia z realiami rynku. Ich lęki nie są oderwane od rzeczywistości: pod względem bezrobocia polskich 20-29-latków zajmujemy 12. miejsce w Europie (Eurostat, 2014). Jednak mimo tych obaw start-upowcy śmiało prą naprzód. Na pytanie, z czym powinien kojarzyć się start-up, odpowiadają: z innowacyjnymi pomysłami (70 proc. wskazań), konkurencyjnymi i globalnymi rozwiązaniami (48 proc.), wykształconymi specjalistami (41 proc.). A furtkę do biznesu otwiera przed nimi coraz łatwiejszy dostęp do pieniędzy na start, napływ których zapewniają m.in. programy unijne. — Obecnie modne jest inwestowanie w start-upy, jak grzyby po deszczu pojawiają się nowe inkubatory, akceleratory, mentorzy, aniołowie biznesu i fundusze venture capital. W Polsce co roku odbywa się ponad 100 konkursów na start-up z nagrodą pieniężną. Zaczyna to trochę przypominać X-Factor, ale to dobrze — zauważa Przemek Kuśmierek z firmy Migam.pl. Na drodze do rozwoju ich biznesowych aspiracji nadal jednak stają wysokie obciążenia podatkowe, ograniczenia prawne i wciąż ich zdaniem niewystarczający dostęp do zewnętrznego finansowania. Start-upy do budowania pozycji rynkowej firm potrzebują dziś również rozszerzenia grona klientów i pozyskania partnerów biznesowych.

Zagraniczna podróż

Akcesja Polski do Unii Europejskiej, a także błyskawiczny rozwój internetu zburzyły postrzeganie terytorialności, także w kontekście biznesowym, i zmniejszyły listę „narodowych” kompleksów. Ich brak zadeklarowała większość badanych. Zdaniem ankietowanych, Polska odbiega od zachodnich rynków, ale w innych aspektach — pod względem wielkości kapitału inwestycyjnego (38 proc.), współpracy instytucji otoczenia biznesu (25 proc.) czy otwartości rynku na pracę ze start-upami i chęci dzielenia się wiedzą o biznesie (po 21 proc.).

— Start-upy widzą bariery, ale nie boją się wyzwań. Nie ma znaczenia, czy jesteś z Polski, Włoch czy z Niemiec, liczy się to, co start-up ma do zaoferowania i jak może zmienić świat. Ilu polskim start-upom uda się stworzyć globalny biznes, idąc za przykładem choćby firmy Estimote, która pozyskała od inwestorów ponad 3 mln USD, czas pokaże.

Młodzi ludzie wierzą w swój sukces — blisko 90 proc. z nich uważa, że jest to idealny czas na założenie własnego biznesu. Mit niedostępnej dla Polaków mekki start-upów, czyli Doliny Krzemowej, musi więc zostać obalony — mówi Aureliusz Górski. Jednak, dostrzegając perspektywy otwartego rynku, 58 proc. młodych przedsiębiorców na pytanie, „czy czujesz się patriotą gospodarczym”, odpowiada twierdząco.

 

OKIEM EKSPERTA

Pokolenie otwarte na świat

RADOSŁAW CZYRKO

prezes inkubatora Xevin Lab, spółki zależnej funduszu Xevin Investments

Dzisiejsi start-upowcy reprezentują pokolenie ludzi wychowanych w erze wolnej gospodarki. O Polsce myślą jako o kraju będącym partnerem dla świata.

Jeśli widzą granice, to już wyłącznie geograficzne, a nie mentalne. To przekłada się na podejście do własnego biznesu. Bez większych oporów wyjeżdżają, poszukując szansy rozwoju na rynku niemieckim czy hiszpańskim, współpracują z zagranicznymi partnerami i poza Polską szukają klientów, nawet w tak egzotycznych miejscach jak Brazylia czy Indonezja. Co więcej, w plan rozwoju własnych firm wpisują wejście na rynek amerykański, bo stamtąd, ich zdaniem, łatwiej realizuje się biznes w skali globalnej.

OKIEM EKSPERTA

Biznes w szerszej perspektywie

BARTŁOMIEJ GOLA

prezes SpeedUp Venture Capital Group

Młodzi przedsiębiorcy, w porównaniu z moim pokoleniem, mają znacznie mniej kompleksów. Dzięki temu śmielej wychodzą za granicę. My koncentrowaliśmy się na tym, by zawojować mały, lokalny rynek, ich aspiracje sięgają znacznie dalej. Choć dobrze byłoby, aby za ich marzeniami zawsze szła praca i konkretne wdrożenia. Czasem jeszcze tego brakuje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Młody biznes bez obciążeń PRL-u