Młodzież uczy mnie pokory

Rozmawiał Łukasz Ostruszka
opublikowano: 28-03-2019, 22:00

Herbert Wirth zamienił fotel prezesa KGHM na salę wykładową Politechniki Wrocławskiej. Naucza i… sam się uczy.

ŁUKASZ OSTRUSZKA: Będzie dobry chleb z tej mąki? Pytam o polską młodzież.

Herbert Wirth
Zobacz więcej

Herbert Wirth Fot. Tomasz Walków

HERBERT WIRTH: To ciekawe pytanie. Pamiętam, jak działała nasza Kopalnia Talentów w KGHM. Dziś obserwuję silne nakierowanie młodych na rodzinę i relacje. Widzę, że młodzież zaczyna mieć poglądy bardziej narodowe i nie chce ryzykować. Zadałem pytanie kilkudziesięciu osobom podczas zajęć, czy chcą założyć firmę. Większość powiedziała, że czeka na pracę, najlepiej w urzędzie lub spółce państwowej. Być może są to cechy, które pomagają dziś przeżyć.

A może widać wpływ internetu i jego powierzchowności?

Internet sam w sobie nie jest zły, ale trzeba umieć z niego korzystać, być w tym cierpliwym, dociekliwym i krytycznym. Dostrzegam w sprawdzianach i wypracowaniach, że praca z internetem bardzo często jest powierzchowna. Doktor Google coś powiedział, więc wierzę. Dostrzegam też rosnący na całym świecie populizm, który przedziera się do umysłów. Obawiam się, że młodzi ludzie coraz częściej mogą myśleć: „Po co będę się aż tak starał, po co mam się uczyć, sprawdzać?”. Kultura punktowa w nauce też wiele zepsuła. Naukowcy myślą w dużej mierze o tym, ile punktów dostaną za konkretną pracę, a czy to się komuś przyda, czy ktoś ten tekst przeczyta, ma już mniejsze znaczenie. Być może ten system wymaga przetransformowania.

Brzmi to bardzo pesymistycznie. Czy coś zaskoczyło pana pozytywnie?

Zaskoczyło mnie nakierowanie na rodzinę i relacje. Nowe pokolenia nie żyją tylko pracą, ale priorytetowo traktują sprawy rodzinne, osobiste. To duża różnica w porównaniu z czasami, kiedy ja byłem w ich wieku i panował wtedy, co zrozumiałe, socjalistyczny klimat.

Czytałem, że zanim związał się pan z KGHM, to marzył o karierze nauczyciela akademickiego. Teraz pojawiła się taka okazja. Co jest łatwiejsze — zarządzanie koncernem, czy uczenie młodego człowieka?

Tu i tu mamy zdefiniowane cele, choć w przypadku spółek skarbu państwa bardzo istotny jest czynnik polityczny. Na uczelni próbuję się wstrzelić w oczekiwania studentów. W epoce Google’a moja rola polega na byciu moderatorem i kimś, kto uczy szukać i weryfikować. Zależy mi na tym, żeby młodzież była aktywna. To nie lada wyzwanie.

W KGHM też otaczał się pan młodymi ludźmi.

Uważam, że dla dzisiejszych 60-latków podołanie wymaganiom współczesnej firmy wydobywczej może być wyzwaniem. Świat się tak szybko zmienia, że trudno nadążyć za jego oczekiwaniami. Stawiałem na młodych, bo uważałem, że inteligentna kopalnia musi być napędzana młodymi ludźmi. Dlatego stworzyliśmy projekty dla nich, szukaliśmy najzdolniejszych na uczelniach, oferowaliśmy dobry start. Żałuję więc bardzo, że po moim odejściu część z nich nie kontynuuje pracy, ponieważ zostali wyrzuceni po zmianie władzy. Rodzynki się uchowały, gdzieś znaleźli swoje miejsce — w Chile lub Kanadzie. Na szczęście, bo to zdolni ludzie.

W czym młodzi pomagali?

Pomagali przełamywać stereotypy. Młodzi szybko rozumieli i czuli zarządzanie procesowe, które dla osób w moim wieku i starszych było wyzwaniem. Imponowała mi mnogość ich pomysłów, szczególnie z wykorzystaniem nowych technologii. Chętnie ich obserwowałem i słuchałem. Wymyślili kiedyś tzw. e-metal, czyli handel internetowy wszystkim, co produkuje KGHM. W świetle odwróconego VAT-u byłoby to ryzykowne, więc prawnicy odradzili projekt. Był to jednak dowód myślenia, szukania nieszablonowej oferty. Dzięki Kopalni Talentów trafiały do nas najlepsze, wybrane osoby.

A co z pomysłami na promowanie, PR i marketing?

Wychowałem się w czasach, kiedy wierzono, że dobry produkt sam się sprzeda. Nowe pokolenia wprowadziły KGHM w nową erę public relations, CSR itp. Oni wyczuwali te trendy bezbłędnie.

Czy Kopalnia Talentów nadal działa?

Z tego, co wiem, to niestety nie. Zlikwidowano również platformę niezbędną dla koncernu międzynarodowego, czyli Poland Go Global, dzięki której studenci mogli myśleć o karierze zagranicznej. Każdy zarząd ma prawo do własnej koncepcji, ale żałuję, że dobre programy kształcenia młodych ludzi nie są kontynuowane. Obycie międzynarodowe i dawanie szans są najważniejsze. Wiem, że 20 młodych ludzi zostało zwolnionych w Chile tylko dlatego, że karierę zaczynali w czasach mojego zarządzania. Szybko znaleźli pracę w japońskim koncernie, bo po prostu są dobrzy. Nie słyszę o naborach w ramach Kopalni Talentów. Irytuje mnie patrzenie na takie firmy, jak KGHM, w perspektywie pięcioletniej.

Można powiedzieć z przymrużeniem oka, że lepiej nie chodzić na zajęcia Herberta Wirtha na Politechnice Wrocławskiej, bo może to być wilczy bilet przy takim podejściu do sprawy.

Trafił pan w sedno. Ludzie mający doktoraty, których byłem promotorem, są raczej niemile widziani w administracji publicznej. Taka jest nasza rzeczywistość. Dodam, że są to ludzie na wysokim poziomie, przygotowani do zawodu, doświadczeni.

Młodzi chłoną klimat bez namysłu?

Staram się uczyć studentów, że nie wystarczy być tylko inżynierem, ale trzeba jeszcze być przyzwoitym człowiekiem. Cechy miękkie są ważne, żeby móc się zaadaptować w świecie, ale też swoje oczekiwania dostosowywać do możliwości, żeby to się nie rozjeżdżało, a wtedypowstaje pytanie, dlaczego nie jestem tym, kim chciałem być. Takie osoby są pożywką dla populizmu. Przyzwoitość, asertywność to cechy, które powinien mieć młody inżynier.

Często używa pan sformułowania „w dzisiejszym świecie”. To ciekawe, ponieważ po latach przerwy w prowadzeniu zajęć z młodymi ludźmi wrócił pan na uczelnię i ma okazję do refleksji, porównań z tym, jak było w „tamtych czasach”.

Wychowałem się w systemie słusznie minionym. Świat był jednak bardziej poukładany, a dostęp do wiedzy znacznie trudniejszy niż dziś, więc jej zdobycie wiązało się z wysiłkiem. Żyjemy w świecie wyjątkowej akceleracji, dominują firmy powiększające swój zysk. Wszystko biegnie, a brakuje czasu na refleksję. Podczas wykładów staram się przekonywać, że nie wystarczy tylko, że potrafię coś wydobyć, ale powinienem zrobić to również w sposób optymalny. W przypadku miedzi wydobycie tony surowca oznacza powstanie kilku ton urobku, ale pytanie, czy musi to tak wyglądać? Świat pędzi i konsumuje coraz więcej, ale trzeba się zastanowić, czy i gdzie jest granica tego pędu.

Trochę się niepokoję, słuchając pańskich słów. Zastanawiam się, czy etyka dotrzyma tempa pędzącemu światu?

Podzielam te obawy, bo dziś nie rządzi inżynieria przemysłowa, lecz inżynieria finansowa. Liczą się zyski, olbrzymie pieniądze, popyt i to zniekształca, w moim przekonaniu, nasz świat. Musimy uwzględnić chciwość. Niektórzy twierdzą, że chciwość jest motorem napędowym rozwoju, ale prawda jest taka, że naprawdę za dużo konsumujemy.

Gdzie to wszystko się zatrzyma?

Jeśli oczekujemy trzy-, czteroprocentowego wzrostu gospodarczego, to łatwo się zorientować, jaki wzrost jesteśmy w stanie zabezpieczyć surowcem. Wystarczalność zasobów jest coraz mniejsza. Z recyklingiem wciąż mamy wiele kłopotów.

Alarmująca perspektywa.

Staram się uderzać w dzwony. Eksploatowanie surowców powinno być holistyczne, czyli nie wystarczy wydobyć, ale należy myśleć, co później zrobić z odpadami. Rosną depozyty sztuczne w formie różnych odpadów. Uważam, że młodzież należy na to uczulać.

Czego profesor Wirth nauczył ostatnio studentów, a czego sam się od nich nauczył?

Na wydziale uczę wszystkiego, co jest związane z rozwojem pod kątem geologicznym i geodezyjnym. Młodzież uczy mnie pokory i zrozumienia. Czasem mnie zaskakują pewnością siebie. Potrzeba sporo cierpliwości.

Herbert Wirth - Inżynier, geolog, menedżer, doktor habilitowany nauk technicznych, w latach 2009-16 prezes KGHM Polska Miedź. Współtwórca think tanku Poland Go Global. Absolwent Wydziału Geologiczno-Poszukiwawczego Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie ze specjalnością: geologia złóż rud i geologia matematyczna. Po studiach doktoranckich uzyskał stopień doktora nauk technicznych. Następnie habilitował się w dziedzinie nauk technicznych na Wydziale Geoinżynierii, Górnictwa i Geologii Politechniki Wrocławskiej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Łukasz Ostruszka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy