Mniej optymizmu w korporacjach

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 27-10-2011, 00:00

Nastroje szefów firm ostatnio pogorszyły się w całej środkowej Europie. Ale nigdzie tak mocno jak nad Wisłą.

Spośród krajów Europy Środkowej w Polsce przedsiębiorcy cały czas są najbardziej spokojni o rozwój sytuacji gospodarczej — wynika z najnowszej edycji badania Deloitte wśród dużych firm. Wskaźnik optymizmu, tworzony na podstawie ankiet wypełnianych przez prezesów korporacji, wyniósł w przypadku Polski 118 pkt (poziom powyżej 100 pkt oznacza przewagę optymistów nad pesymistami). To ważne, bo subiektywne odczucia szefów firm determinują przyszłe zmiany koniunktury.

— Wypadamy nieco lepiej niż Słowacy i wyraźnie lepiej niż Węgrzy i Czesi — mówi Rafał Antczak, wiceprezes Deloitte. Problem w tym, że polski optymizm mocno słabnie. W żadnym z przebadanych krajów nastroje prezesów nie pogorszyły się w ostatnich miesiącach tak mocno jak u nas. Wskaźnik w Polsce spadł o 16 pkt, tymczasem na Słowacji o 9 pkt, na Węgrzech o 6 pkt, a w Czechach o 13 pkt.

— Jeszcze niedawno byliśmy regionalnym ewenementem. Menedżerowie w polskich firmach znacznie przewyższali pod względem optymizmu enedżerów z innych krajów. W ostatnich miesiącach ta przewaga mocno stopniała i jesteśmy już znacznie bliżej średniej — mówi Rafał Antczak. Pół roku temu tylko 15 proc. prezesów dużych firm w Polsce uważało, że sytuacja gospodarcza się pogorszy. Teraz jest to już 62 proc. Grono ankietowanych oczekujących poprawy zmalało w tym czasie z 55 do 7 proc.

— Duch „zielonej wyspy” powoli nas opuszcza — mówi Rafał Antczak. To zła wiadomość z punktu widzenia rynku pracy. Odsetek firm, które planują tworzyć nowe miejsca pracy, skurczył się w Polsce w pół roku z 36 proc. do 10 proc.

Tymczasem grono firm, które planują zwolnienia pracowników, nie zmieniło się — wynosi 21 proc. Czyli korporacje raczej chcą już redukować zatrudnienie, niż je zwiększać. Michał Dybuła, główny ekonomista BNP Paribas na Europę Środkową, uważa jednak, że i tak nie mamy się czego wstydzić. W rozpoczynającej się drugiej fali spowolnienia gospodarczego Polska znowu okazuje się wyjątkowo odporna na zewnętrzne szoki.

— Nie sądzę, by jakikolwiek kraj z naszego regionu poza Polską był w stanie rozwijać się w 2012 r. w tempie około 2 proc. Gospodarki naszych sąsiadów są małe, mają niewielki rynek wewnętrzny, ale silny eksport. Dlatego są silnie uzależnione od koniunktury gospodarczej w strefie euro, a ta zapowiada się nieciekawie — mówi Michał Dybuła.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu