Mniej pracy, więcej agencji zatrudnienia

  • Dorota Czerwińska
opublikowano: 01-10-2012, 00:00

Agencji pracy tymczasowej mają kłopoty, a firmy doradztwa personalnego rozwijają usługi pozarekrutacyjne.

Obroty agencji pracy tymczasowej w II kwartale 2012 r. wzrosły ledwie o 7 proc. i prawdopodobnie do końca roku nie przekroczą jednocyfrowego progu. Przedstawiciele agencji zrzeszonych w Polskim Forum HR mówią o co najwyżej 10 proc. wzrostu w 2013 r. A jeszcze rok i dwa lata temu było to ponad 16 proc.

— W 2011 roku agencje zwiększyły liczbę partnerów biznesowych o niemal 40 proc., a w drugim kwartale 2012 tylko o 4 proc. — mówi Anna Wicha z agencji rekrutacji i doradztwa personalnego Adecco, prezes Polskiego Forum HR (PFHR).

Zdaniem Jarosława Pięty z firmy doradztwa personalnego Advisory Group Test HR podobnie było na przełomie 2008 i 2009 roku. Bo kiedy firmy tną koszty, zaczynają od pracowników tymczasowych, z których najłatwiej zrezygnować. Ale o mniejszym zainteresowaniu usługami mówią również firmy zajmujące się rekrutacją i usługami doradczymi z zakresu HR.

— Nie ma masowych rekrutacji, a wiele przedsiębiorstw samodzielnie szuka pracowników na średnie i niższe stanowiska. Tym bardziej, że mamy dzisiaj do czynienia z rynkiem pracodawcy. Co innego duże firmy, które mają jeszcze spore budżety na rekrutacje i rozwój pracowników, ale te z kolei są bardzo wymagające — twierdzi Jarosław Pięta.

— Jeśli zatrudniają, to chcą mieć najlepszych, a same nie są w stanie ani do nich dotrzeć, ani skłonić do zmiany pracy. Potrzebują doradców personalnych — dodaje doradca Advisory Group Test HR. Co ciekawe, mimo wszystko stale rośnie liczba agencji zatrudnienia. W 2011 r. powstało ich ponad tysiąc, a w tym roku do połowy września ponad 800. W sumie jest ich już prawie 4 tysiące. Ale równocześnie od 2009 r. coraz więcej agencji kończy działalność. W większość małych, pracujących z jednym czy dwoma klientami.

— Rynek agencji zatrudnienia bardzo się zróżnicował. Duże firmy z tradycją i tzw. sieciówki radzą sobie dobrze. Natomiast wciąż powstają małe, często jednoosobowe firmy, które zakładają byli konsultanci dużych agencji i trenerzy z firm szkoleniowych, na których usługi skończyło się unijne dofinansowanie. Taki rodzaj działalności pozwala im zaspokoićwłasne potrzeby. Jedne, nie znajdując klientów, zamykają działalność, inne walczą o zlecenia przedsiębiorstw, których nie stać na usługi dużych agencji — komentuje Jarosław Pięta. Agencje zatrudnienia, zwłaszcza rekrutacyjne, które pozostały na rynku po kryzysie z lat 2008- 09, rozpoczęły — często bezpardonową — walkę o klienta.

— Dla klientów to pozornie bardzo korzystna sytuacja, bo uzyskali dostęp do tanich usług rekrutacyjnych i rzeszy firm ścigających się o pierwszeństwo w dostarczeniu kandydatów. Wzrosła konkurencyjność, ale, niestety, zdewaluowała się jakość usług rekrutacyjnych i zaufanie do agencji. Dziś jest spokojniej, ale agencje przygotowują się do drugiej fali kryzysu — mówi Lucyna Pleśniar z agencji rekrutacji i doradztwa personalnego People.

Strategie działania, jakie przyjmują agencje, polaryzują rynek. Po jednej stronie są ci, którzy stawiają na agresywną sprzedaż, szybkość i skalę, po drugiej — ci, którzy budują przewagę bardziej tradycyjnym stosunkiem do zasad działania. — Jedni i drudzy rozwijają się dzięki wąskim specjalizacjom branżowym i stworzonym pod ich kątem usługi — uważa Lucyna Pleśniar.

Gdy jest mniej rekrutacji, rośnie zainteresowanie innymi usługami agencji. Podobnie jak podczas poprzedniego spowolnienia gospodarczego głownie outplacementem i stosunkowo nowym u nas employer brandingiem. Ta druga usługa — kształtowania dobrego wizerunku na rynku pracy — ma pomóc przyciągać najbardziej interesujących firmy kandydatów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu