Mniej samochodów, ale większa ładowność

MIB
11-03-2010, 00:00

Polscy przewoźnicy drogowi mają się całkiem dobrze i w najbliższych latach chcą zwiększyć liczbę przewożonych towarów o 10 proc.

Polscy przewoźnicy drogowi mają się całkiem dobrze i w najbliższych latach chcą zwiększyć liczbę przewożonych towarów o 10 proc.

Szwajcarski instytut badań rynkowych ProgTrans AG przygotował na zlecenie firmy DKV Euro Service analizę rynku transportu drogowego w 11 krajach Europy, w tym w Polsce. Ankiety przeprowadzono w ostatnim kwartale 2009 r. Miały zbadać tendencje rozwoju usług związanych z przewozem osób i towarów w ciągu najbliższych trzech lat.

DKV prześledziła koniunkturę w branży od 2005 r. Okazuje się, że na tle innych krajów Europy polscy przewoźnicy funkcjonują dość dobrze. Ma to związek z optymistycznymi prognozami dotyczącymi naszego PKB, który ma wzrosnąć o 15 proc. między rokiem 2008 a 2012 — wykazując największą dynamikę w całym regionie.

W okresie spowolnienia gospodarczego spadł popyt na usługi przewoźników. Sytuację w branży pogorszył fakt, że przez kilka poprzednich lat polskie firmy transportowe wiele inwestowały w rozbudowę swoich flot.

— U naszych klientów często obserwowaliśmy brak kalkulacji kosztów — zamiast zwiększać efektywność, dokupywali tabor, mylnie przyjmując, że więcej pojazdów to większy zysk — komentuje wyniki ankiet Michał Bałakier, prezes DKV Euro Service Polska, operatora kart paliwowych.

Obok przeinwestowania na słabą koniunkturę w branży wpłynęło także osłabienie polskiego eksportu w okresie wzmocnienia złotówki w drugiej połowie 2008 r. O ile więc wcześniej parki samochodowe powiększały się w tempie nawet 10 proc. rocznie, o tyle dynamika ta gwałtownie spadła, kiedy pojawiły się problemy w branży. Według prognoz DKV wzrost liczby pojazdów we flotach w ciągu najbliższych czterech lat ma wynieść tylko około 4 proc.

Instytut ProgTrans szacuje, że liczba towarów transportowanych przez polskich przewoźników ma się zwiększyć w ciągu najbliższych trzech lat o około 10 proc. Analizy wskazują jednocześnie, że wzrost liczby kilometrów przejechanych w tym czasie przez te przedsiębiorstwa wyniesie jedynie 3 proc. Jak to możliwe?

Ma się po prostu zmienić struktura flot, co będzie spowodowane inwestycjami w parki samochodowe przed kryzysem. Przed rokiem 2008 firmy angażowały się nie tyle w zakup nowych pojazdów, co w zwiększanie ładowności posiadanych aut. Wraz z pojawieniem się problemów w branży popyt na usługi transportowe okazał się zbyt mały, aby wykorzystać możliwości tych samochodów. Stąd spadek wyników branży utrzymujący się do końca 2009 r.

Od tamtej pory jednak nastąpiło nieznaczne ożywienie, którego odzwierciedleniem jest stabilny, choć bardzo umiarkowany wzrost wyników. Po drogach porusza się teraz mniej samochodów, ale o większej ładowności. Prezes Michał Bałakier przewiduje, że zmiana struktury flot będzie dotyczyła w najbliższych latach w głównej mierze rozdrobnionego wcześniej transportu lokalnego. Nieefektywne małe pojazdy ma zastępować większymi przede wszystkim branża budowlana.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MIB

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Mniej samochodów, ale większa ładowność