Mniej wybudują, sporo zlikwidują

Paweł Janas
opublikowano: 02-05-2006, 00:00

Słaba konsumpcja paliw zniechęca do dużych inwestycji. Co więcej, po 2008 r. część stacji zniknie, bo nie spełnią wymogów UE.

Liczba stacji benzynowych w Polsce z roku na rok rośnie. Według danych Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN), Grupy Lotos i PKN Orlen, pod koniec marca działało w Polsce 6856 stacji wobec 6741 na przełomie lat 2004 i 2005. Wzrost jest, choć jego skala nie jest imponująca.

— Konsumpcja paliw nie rośnie w Polsce tak, jak oczekują firmy paliwowe. Także stopa zwrotu z inwestycji okazała się o wiele niższa niż to zakładały kilka lat temu. Nie ma więc bodźca do dużych inwestycji i stąd w najbliższych latach czeka nas raczej spokojny rozwój — mówi Jacek Wróblewski, dyrektor POPiHN.

Przejęcia preferowane

Brak zachęt do inwestycji widać też po ruchach dużych firm. Chętniej decydują się one na przejmowanie obiektów konkurentów niż na duże inwestycje w nowe obiekty. Tak było kilka lat temu, gdy Shell przejmował sieć DEA, a BP stacje Arala. Najnowszym przykładem było przejęcie sieci Esso oraz Slovnaft przez Grupę Lotos.

Co prawda równolegle obserwujemy pojawianie się nowych marek, ale w większości należą one do firm już operujących na rynku polskim. Wymienić tu można należącą do PKN Orlen sieć Bliska czy 1-2-3 Statoilu. Tymczasem opóźnia się realizacja zapowiadanych nowych projektów fińskiego ST1, litewskich Możejek czy rosyjskiego Łukoila.

— Nadal nie wykluczamy takiej możliwości, ale obecnie nie ma sprzyjających warunków — mówi enigmatycznie Władimir Jatrow z Łukoil Polska.

Ubędzie prywatnych

Większych zmian można natomiast spodziewać się od 2008 r. Wtedy wiele stacji może zostać zamkniętych.

— Od 2008 r. stacje będą musiały spełniać nowe unijne wymogi dotyczące ochrony środowiska. Wszystkich nie będzie stać na dostosowanie, więc część stacji zapewne wypadnie z rynku — mówi Aurelia Kuran-Puszkarska, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych (PIPP).

Jej zdaniem, istnieje jeszcze jedno zagrożenie dla prywatnych operatorów.

— Narasta wojna cenowa między dużymi koncernami a niezależnymi dystrybutorami, szczególnie na Śląsku i w Łodzi. Wiele małych firm może jej nie wytrzymać — alarmuje szefowa PIPP.

Paliwo z marketu

Coraz więcej jest natomiast w Polsce stacji uruchamianych przez wielkie sieci handlowe: Auchan, Carrefour czy Leclerc. Według danych POPiHN, na przełomie 2004 i 2005 r. działało 46 tego typu placówek. Do końca marca ich liczba wzrosła do 62. Przyczyna ich rosnącej popularności jest dobrze znana — znacznie niższe niż u konkurencji ceny. Zdaniem niektórych analityków, markety nie zarabiają bowiem na sprzedaży paliw, tańsze paliwo na stacjach służy jedynie jako wabik przyciągający klientów na zakupy.

— Na razie jest to zjawisko marginalne. Liczba stacji przy marketach będzie jednak rosła. W Hiszpanii w 2000 r. było 140 tego typu obiektów, a w roku ubiegłym już 500 — twierdzi Jacek Cwetler, dyrektor PIPP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu