Mnożenie sieci, zysków i przychodów

Marcin Goralewski
17-01-2005, 00:00

Sieć restauracji nie przejdzie szybko z CeTo na GPW, bo na razie ma pieniądze na inwestycje. Kiedy się skończą? Za rok.

Jeszcze ponad rok giełdowi inwestorzy będą czekać na pierwsze notowanie akcji Sfinksa, łódzkiej sieci punktów gastronomicznych Sphinx, na warszawskiej giełdzie. Obecnie jej papiery znajdują się w obrocie na mało płynnym rynku pozagiełdowym.

Kredyty nie wystarczą

— Nie rozpoczęliśmy jeszcze przygotowania do przeprowadzenia spółki na giełdę — mówi Jacek Woźniak, jeden z partnerów funduszu Enterprise Investors, udziałowca Sfinksa.

Wcześniej mówiło się, że spółka zmieni parkiet już tym roku. Co się jednak odwlecze, to nie uciecze.

— Cel obraliśmy. Chcielibyśmy, aby Sfinks zmienił parkiet w pierwszej połowie przyszłego roku — dodaje partner Enterprise Investors.

Przenosiny będą powiązane z podwyższeniem kapitału. Spółka będzie bowiem potrzebowała pieniędzy na inwestycje.

— Sfinks bardzo dynamicznie rozwija sieć sprzedaży. W ubiegłym roku firma otworzyła 16 punktów, tyle samo co w 2003 r. W tym roku plany mówią o 20 nowych placówkach. Na razie finansuje się sama — tłumaczy Jacek Woźniak.

— Dobrze układa się współpraca z bankiem. Jeśli jednak chcemy utrzymać takie tempo wzrostu, to emisja akcji jest nieunikniona — dodaje Piotr Mikołajczyk, prezes Sfinksa.

Być może przy okazji oferty publicznej, papiery sprzeda EI. Dysponuje prawie 40-proc. udziałem Na razie jednak żadnych decyzji nie podjęto. Może dlatego, że wartość spółki rośnie. Rozwój sieci idzie bowiem w parze z poprawą wyników finansowych.

Stolica to stolica

— Nie ma jeszcze oficjalnych danych. Można się jednak spodziewać nawet sześciokrotnego wzrostu zysku — zapowiada Jacek Woźniak.

Po trzech kwartałach grupa Sfinksa zarobiła 4,5 mln zł przy 74,5 mln zł sprzedaży. W całym 2003 r. zysk sięgnął 870 tys. zł, a przychody zamknęły się kwotą 57 mln zł. Sieć tworzą 63 punkty. Spółka udanie weszła na rynek warszawski.

— Mamy 11 punktów w stolicy. Ekspansja pozwoliła nie tylko znacząco zwiększyć obroty, ale także rozpoznawalność naszej marki — mówi Piotr Mikołajczyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Goralewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Mnożenie sieci, zysków i przychodów