Mobilność unijnego rynku pracy jest niska

Janusz Lewandowski
12-07-2004, 00:00

W podręcznikach ekonomii i w kronice europejskiej wspólnoty można znaleźć wszystko, ale niektóre prawdy odkrywamy na nowo. Wstępna lekcja wspólnego rynku przedstawia się następująco.

Kapitał krąży ponad granicami, tak jak krążył, nie czekając na dzień 1 maja 2004 roku. Natomiast ludzka praca okazuje się mniej mobilna niż oczekiwano. Ani jedno, ani drugie nie jest wielką niespodzianką. De facto w XXI wieku jesteśmy uczestnikami globalnego rynku finansowego, a unijne ułatwienia, znane jako Financial Services Act, mają znaczenie drugorzędne. Oczywiście chodzi o inwestycje portfelowe, bo inwestycje bezpośrednie rządzą się innymi prawami.

Pomimo otwarcia kilku zachodnich rynków pracy, nie zauważono najazdu Polaków. Wyjechało kilkadziesiąt tysięcy, a straszono Zachód milionami. Kiedyś straszono najazdem z Hiszpanii i Portugalii, którego też nie było. Potwierdza się niska mobilność europejskiego rynku pracy, teoretycznie otwartego, a praktycznie złożonego z 25 rynków narodowych. Pomimo tego usłyszymy zapewne o groźnej fali Rumunów i Chorwatów przy następnych rozszerzeniach.

O ile różnice płacowe nie powodują migracji, to różnice cen wywołały prawdziwą gorączkę na rynku towarów żywnościowych. Barometr cenowy zareagował na ożywioną cyrkulację towarów w sposób podręcznikowy. Byłaby to okazja dla eurosceptyków, ale mają kłopot, bo straszyli polską wieś, którą wspólny europejski rynek ostentacyjnie nagradza wyższymi dochodami...

Autor jest europosłem Platformy Obywatelskiej

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Janusz Lewandowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Mobilność unijnego rynku pracy jest niska