Mocarstwowe plany Kredensu a` la Mazgaj

Agnieszka Janas
opublikowano: 08-08-2007, 00:00

Pięć lat na uruchomienie od 150 do 200 sklepów z droższą żywnością.

Znany biznesmen zbuduje sieć luksusowych delikatesów

Pięć lat na uruchomienie od 150 do 200 sklepów z droższą żywnością.

Taki jest plan.

Jego zwieńczeniem może być debiut na GPW.

Jerzy Mazgaj nie zasypia gruszek w popiele. W sobotę uruchomił w stolicy pierwszy w Polsce butik Georgio Armaniego, wprowadza Krakchemię na giełdę, ale jednocześnie myśli o najmłodszym dziecku — sieci delikatesów Krakowski Kredens.

— W Polsce można nieźle zarobić w handlu żywnością dobrej klasy. Stworzyłem spółkę Krakowski Kredens i chcę zbudować sieć sklepów — zapowiada Jerzy Mazgaj.

Zawitamy w kurortach

Początki są skromne. W Warszawie działa jeden sklep, w sobotę ruszy drugi w Krakowie. Plany jednak zakładają uruchomienie w pięć lat sieci od 150 do 200 placówek w kraju.

— Nie jest to niewykonalne zadanie. Koszt uruchomienia sklepu, liczącego 50-80 mkw., w zależności od lokalizacji i stanu technicznego budynku, wynosi 300-600 tys. zł (bez towaru). Roczne obroty mogą wynieść 1,2 mln zł — wylicza Jerzy Mazgaj.

Punkty powstaną przy głównych ulicach w miastach liczących powyżej 100 tys. mieszkańców oraz w kurortach jak Sopot czy Zakopane. Sklepy będą także w galeriach handlowych.

Z setką na parkiet

Czy Krakowski Kredens, podobnie jak Alma, pierwsza sieć sklepów Jerzego Mazgaja, znajdzie się na parkiecie?

— Za wcześnie, aby mówić o giełdzie. Jednak nie wykluczam możliwości wprowadzenia spółki na parkiet. Pomyślę o tym dopiero wtedy, kiedy osiągniemy liczbę co najmniej 100 placówek — dodaje Jerzy Mazgaj.

Będzie to pionierski projekt w Polsce. Dlatego z zaciekawieniem przyglądają się mu inni gracze.

— W Poznaniu, Wrocławiu czy Warszawie obserwujemy wzrost sprzedaży i zainteresowania klientów ofertą delikatesową. Ludzie wyjeż-dżają za granicę, poznają nowe smaki i szukają ich potem w Polsce. Nie zamierzamy na razie w specjalny sposób rozwijać sprzedaży takich dóbr np. dzięki stworzeniu oddzielnej marki — mówi Błażej Patryn z Piotra i Pawła.

— Polska klasa średnia nauczyła się wymagać artykułów wysokiej klasy, w tym także żywności, i jest skłonna za nie płacić. To może być dobry prognostyk — ocenia Wojciech Padjas, prezes Pijalni Czekolady Wedel.

Rozwój sieci spożywczych nie zaspokaja ambicji krakowskiego przedsiębiorcy. Zapowiada kolejne otwarcia luksusowych butików.

— W 2008 r. chciałbym uruchomić sklepy z odzieżą Armaniego w Poznaniu i we Wrocławiu. Pozostaje tylko znalezienie odpowiedniej lokalizacji. W stolicy Wielkopolski uruchomiony został sklep Zegny, teraz czas na salon Burberry. Obie marki chciałbym także wprowadzić do Wrocławia oraz w nieco dalszej perspektywie do Krakowa — wymienia Jerzy Mazgaj.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Janas

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu