Moda na niskie nakłady

Wojciech Drewka
opublikowano: 19-03-2007, 00:00

Na rynku druków małoformatowych skończył się czas dużych nakładów. A offset jest zastępowany tańszym drukiem cyfrowym.

MaŁe drukarnie Oferta musi być maksymalnie różnorodna

Na rynku druków małoformatowych skończył się czas dużych nakładów. A offset jest zastępowany tańszym drukiem cyfrowym.

Bogusław Kodlewicz, współwłaściciel drukarni Akobi z Gdańska, mówi, że na rynku panuje moda na obniżanie nakładów folderów, ulotek i innych materiałów reklamowych.

— Coraz mniej firm zleca druk na przykład 20 tysięcy ulotek. Takie zamówienia pochodzą zazwyczaj z branży telekomunikacyjnej lub medycznej. Standardowa liczba druków małoformatowych oscyluje w granicach od 500 do 1000 sztuk. Wszyscy szukają oszczędności — stwierdza Bogusław Kodlewicz.

Sepia w modzie

Hanna Nowak, szefowa drukarni Witograf z Gdańska, uważa, że obniżenie nakładów nastąpiło wraz z upowszechnieniem się druku cyfrowego.

— Dopóki nie było takiego druku i trzeba było drukować w offsecie, opłacały się tylko duże nakłady, bo to pozwalało niwelować koszty. Druk cyfrowy pozwala osiągnąć wysoką jakość i umożliwia drukowanie niewielkich nakładów, co bezpośrednio wpływa na obniżenie kosztów, więc wybór klientów wydaje się oczywisty. W ostatnim czasie praktycznie przestaliśmy się też zajmować produkcją druków akcydensowych — formularzy, druków rozliczeń itp. — opowiada Hanna Nowak.

Zauważa, że sporo firm starannie dopasowuje wizerunek do panującej mody.

— Teraz jest moda na druki w kolorach sepii. Drukujemy sporo takich folderów i ulotek. Nasi klienci są jednocześnie zainteresowani bardzo wysoką jakością produktów — mówi Hanna Nowak.

Wizytówki z drukarenki

Zdaniem Bogusława Kodlewicza te wymagania są w pełni zrozumiałe, zważywszy że firmy często drukują materiały promocyjne okazjonalnie.

— Ulotki coraz częściej robi się pod konkretną imprezę, gdy firma chce się zaprezentować na przykład na targach albo pokazać swój nowy produkt. To jest jedna strona rynku. Od jakiegoś czasu obserwuję jednak dość nietypowe zjawisko: obniżanie kosztów dzięki oszczędzaniu na wizytówkach. W tej chwili można kupić gotowy papier wizytówkowy, którego niekiedy nie trzeba nawet ciąć, a wizytówki można sporządzić na zwykłej drukarce — opowiada Bogusław Kodlewicz.

Jego zdaniem to przejaw wciąż niewielkiej świadomości istoty wizerunku firmy. Choć już wielu jego klientów traktuje wizytówki jako jeden z pierwszych nośników informacji o firmie i przywiązuje ogromną wagę do ich jakości.

Zleceń nie brakuje

Właściciele małych drukarni zwracają również uwagę na dużą konkurencję w sektorze, chociaż nie narzekają na brak zleceń. Krzysztof Klamann, właściciel firmy Tania Drukarnia, twierdzi, że najważniejsza jest uniwersalność oferowa-nych usług.

— Dzisiaj trudno już się w czymś specjalizować. Żeby być konkurencyjnym, trzeba maksymalnie poszerzać ofertę. Dlatego wykonujemy praktycznie wszystko: od naklejek, po ulotki i papiery firmowe — twierdzi Krzysztof Klamann.

Większość małych drukarni oferuje też kompleksową obsługę graficzną — od projektu do realizacji zamówienia. Graficy jednak nieczęsto mogą puścić wodze fantazji. Jak mówi Halina Nowak, klienci raczej nie szukają udziwnień, bo one kosztują.

Wojciech Drewka

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Drewka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy