Monitorowanie rządu za 20 mln USD

Dawid Tokarz
opublikowano: 05-10-2006, 00:00

Na zdobycie kontraktu z Totalizatorem Sportowym GTech wydał 20 mln USD!Między innymi za pilnowanie dobrych relacji z polskim rządem.

Obsługa sieci lottomatów co roku kosztuje Totalizator Sportowy (TS) 25-30 mln USD. Pieniądze inkasuje spółka Grytek, należąca do GTechu, największego na świecie dostawcy systemów informatycznych dla rynku hazardu. To efekt dziesięcioletniego, wartego 250-300 mln USD kontraktu, podpisanego w maju 2001 r. w atmosferze wielkiego skandalu.

Strażnicy Teksasu

Było o co walczyć. Czy walka była czysta? Okazuje się, że za pomoc w zdobyciu i realizacji kontraktu GTech tylko jednej osobie zapłacił 20 mln USD! I nie ma żadnych dowodów, na co poszły te pieniądze!

Fakt ten wyszedł na jaw przy okazji łączenia GTechu z włoską firmą loteryjną Lottomatika. Jak już pisaliśmy w „PB”, 29 sierpnia tego roku doszło do finału wartej 4 mld EUR fuzji, w której przejmującym została znacznie mniejsza Lottomatica, znana głównie z loterii Lotto. W efekcie transakcji powstanie firma o kapitalizacji ponad 7 mld EUR, działająca w ponad 50 krajach, zatrudniająca 6,3 tys. osób i osiągająca blisko 1,7 mld EUR przychodów rocznie.

Łączące się spółki chciały, by nowy podmiot przejął wszystkie kontrakty GTechu i w tym celu zwróciły się m.in. do władz dwudziestu pięciu stanów USA. I wtedy właśnie okazało się, że Departament Bezpieczeństwa Publicznego (DBP) stanu Teksas prowadzi dochodzenie w sprawie podejrzanych transakcji finansowych, dokonanych przez GTech na świecie w ciągu ostatnich lat. W ośmiostronicowym raporcie, do którego dotarliśmy, DBP wymienia kontrowersyjne umowy konsultingowe i pożyczki, które miały przyczynić się do wygrania lub przedłużenia kontraktów GTech w Brazylii, Trynidadzie i Tobago, Czechach oraz Polsce.Na naszym rynku GTech obecny jest od 1991 r., kiedy podpisał z TS pierwszą umowę, obowiązującą do października 2001 r. Prawie dwa lata przed jej upływem ówczesny szef państwowego giganta, Sławomir Sykucki, zaczął przygotowywać przetarg na obsługę lottomatów spółki w latach 2001--2011. I wtedy się zaczęło. Do maja 2001 r., kiedy nowy kontrakt z GTechem został podpisany, politycy dwa razy zmienili prezesa TS, zarząd spółki był w permanentnym konflikcie, a w tle pojawiły się oskarżenia o korupcję. Spór przeniósł się nawet na poziom ówczesnego rządu AWS i Unii Wolności, co zaowocowało m.in. dymisją Andrzeja Chronowskiego, ministra skarbu (szczegóły w kalendarium powyżej). Oferenci (poza GTechem norweski Telenor i amerykański AWI) musieli działać bez jasno określonych procedur i przy zmieniających się kryteriach rozpatrywania ofert i składzie komisji konkursowej. Ostatecznie wygrał GTech, i to on inkasuje prowizję od obrotów TS (około 4 proc.).

20 mln USD na gębę

Jak się okazuje, w zwycięstwie ważną rolę odegrał tajemniczy konsultant, który za pracę na rzecz zdobycia kontraktu już w 2000 r. zainkasował 6 mln USD, a do dziś — 20 mln USD! Przy czym GTech nie ma żadnej dokumentacji, potwierdzającej wykonaną przez niego pracę.

Zeznając przed Komisją ds. Loterii stanu Teksas, wiceprezes GTech Don Sweitzer (miał osobisty nadzór nad pracą konsultanta) stwierdził, że zatrudniono go, gdy okazało się, iż przedstawiciele GTech w Polsce nie mają dobrego rozeznania, „co się dzieje w rządzie”, a „podpisanie nowego kontraktu jest zagrożone dużo bardziej niż myśleliśmy”.

Nie chcąc pozwolić na utratę jednego z największych kontraktów GTechu na świecie, za namową założyciela i byłego prezesa spółki, pochodzącego z Polski Wiktora Markowicza, szefowie potentata wybrali osobę o znanym w Polsce nazwisku i wpływach, które „osiągnął ze względu na udział w ruchu Solidarność”. Według władz GTech doradzał on w sprawach relacji z władzami i sytuacji politycznej w kraju, pomagał też w działaniach marketingowych i przy negocacji kontraktu z TS. Jak wykazało śledztwo, zatrudnił też dwie kolejne osoby, które odpowiadały za „monitorowanie polskiego rządu”. Brak fizycznych efektów jego pracy, szefowie GTech tłumaczą tym, że największą wartością konsultanta była „mądrość i wiedza na temat Polski i panujących tu warunków”. Zapewnili przy tym śledczych, że konsultant był poinstruowany, że ma działać etycznie.

Jednoosobowa decyzja

Zdaniem urzędników DPS podejrzenia budzi kwota, jaką dostał wynajęty konsultant w porównaniu z ilością pracy, jaką wykonał za te pieniądze. Co ciekawe, śledczy odkryli, że umowy z konsultantem były wielokrotnie podnoszone na zarządach GTechu. Niektórzy jego członkowie przyznali, że wiedzieli, iż mnóstwo pieniędzy trafia do tajemniczego konsultanta za niewielką pracę. I wtedy członkom zarządu, i teraz pracownikom DBP prezes Bruce Turner powiedział, że jednoosobowo zatwierdził te umowy (dopiero później GTech wprowadził zapis, że każdy kontrakt musi być zatwierdzany przez zarząd, jeśli przekroczy 500 tys. USD w roku lub 2 mln USD w ogóle).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy